Siedmiu chętnych na kontrakt
Rosjanie i Chińczycy dołączyli do grona zainteresowanych przetargiem. Mimo że termin składania ofert upływa jutro, to już wiadomo, że o kontrakt stara się siedem firm.
Jak ujawnił "DGP" Janusz Sejmej, rzecznik MON, złożyły je włoska Alenia Aeromacchi, Korean Aerospace Industry, brytyjski BAE Systems, czeskie Aero Vodochody oraz fińska Patria Aviation. Są też dwie polskie firmy: IMS Gostynin oraz MAW Telecom z Warszawy. One nie oferują własnego produktu, tylko są pośrednikami.
Sejmej nie chce zdradzić, jakie zaproponowały samoloty. Ale rynek aż huczy, że za firmami stoją Rosjanie i Chińczycy.
Paweł Soroka, koordynator Polskiego Lobby Przemysłowego, twierdzi, że Rosjanie będą mieć marne szanse, nie z uwagi na jakość produktu, tylko ze względu na stosunki z NATO. Trudna do zaakceptowania może być też chińska oferta. Koreańczycywystawiają do konkursu produkowany wspólnie z amerykańskim Lockheed Martin T-50. Pozostali producenci zaproponują naszej armii: M-346 (Aeromacchi), L-159 (Aero), nowe hawki (BAE Systems) oraz ich zmodernizowane wersje (Patria). Pośrednicy zaproponują najprawdopodobniej rosyjski Jak-130 i jeden z trzech produkowanych w Chinach samolotów na licencji rosyjskiej.
Tak duże zainteresowanie konkursem nie dziwi, bo to jeden z największych od lat konkursów w polskiej armii. Jednak jak twierdzi Soroka, to zbyt małe zamówienie, żeby pozytywne skutki mógł odczuć także polski przemysł. Według niego pięć - sześć lat po zrealizowaniu tego zamówienia rząd powinien dokupić przynajmniej dwa razy tyle samolotów. Wtedy byłaby szansa na tzw. polonizację maszyny, czyli montaż samolotów w naszych zakładach częściowo na bazie produkowanych u nas elementów.
MON chce ostatnie z zamówionych maszyn odebrać w 2015 r., dlatego przetarg zamierza rozstrzygnąć na przełomie tego i następnego roku. Czy to możliwe? - To realny termin, o ile resort wykaże się dużą determinacją i nie ulegnie lobbystom - uważa Sławomir Kułakowski, prezes Polskiej Izby Producentów na rzecz Obronności Kraju. W przeciwnym razie konkurs, jak wcześniejsze, będzie trwał latami.
Cezary Pytlos
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu