Rosyjski nielegał będzie odpowiadał przed polskim sądem
Warszawscy prokuratorzy wspólnie z pionem kontrwywiadu zakończyli śledztwo dotyczące Rosjanina podejrzanego o wieloletni proceder szpiegostwa w Polsce - dowiedział się "DGP".
Do sądu trafił właśnie tajny akt oskarżenia w jego sprawie, również proces będzie odbywał się za szczelnie zamkniętymi drzwiami.
O zatrzymaniu nielegała, jak w języku służb określa się szpiega działającego bez dyplomatycznej przykrywki, jako pierwsi poinformowaliśmy w styczniu br. ABW oraz prokuratura apelacyjna ograniczyły się jedynie do potwierdzenia zatrzymania, odmawiając podania szczegółów.
- Rosjanin prowadził własną działalność, miał kartę stałego pobytu. Mieszkał w naszym kraju od około 10 lat - usłyszeliśmy wtedy od dobrze poinformowanego urzędnika. Według tych informacji przed zatrzymaniem Rosjanin był oficerem pracującym dla Głównego Zarządu Wywiadowczego (osławionego GRU - red.) Sztabu Generalnego Federacji Rosyjskiej. Według niepotwierdzonej w innym źródle relacji jego firma zajmowała się handlem osprzętem do broni, np. celownikami. Miał być również członkiem koła łowieckiego, do którego należały osoby publiczne, np. wysocy rangą oficerowie Wojska Polskiego. Prawdopodobnie był to jeden ze sposobów zdobywania przez niego cennych informacji. W przypadku nielegałów, czyli najgłębiej zakonspirowanych szpiegów, o ich działalności może nie wiedzieć nawet rosyjska ambasada. To specjalni kurierzy wysyłani bezpośrednio z centrali wywiadu utrzymywali ze szpiegiem kontakt i przekazywali mu zadania.
Jak gigantyczne, długotrwałe operacje tego typu potrafią planować Rosjanie, pokazało niedawne zlikwidowanie siatki nielegałów w USA. Pracę oficerów ABW docenił, na ogół krytyczny wobec tej służby, śp. prezydent Lech Kaczyński. Jednemu z zaangażowanych w nią oficerów przyznał Krzyż Oficerski Odrodzenia Polski, a czterech pozostałych zostało uhonorowanych Krzyżami Kawalerskimi.
- Nikt nie powie, w jaki sposób i kiedy dokładnie udało się wpaść na jego ślad, bo to kuchnia służb. Ale sytuacja musiała być niezwykle drażliwa, skoro zdecydowano się na zatrzymanie, śledztwo i akt oskarżenia - komentuje w rozmowie z "DGP" oficer służb specjalnych. Ma na myśli zasadę obowiązującą w służbach, która mówi, że prawdziwym sukcesem jest przewertowanie zdemaskowanego agenta, a za klęskę uchodzi stawianie go przed sądem.
Wykrycie działającego w Polsce szpiega wpisuje się w pasmo porażek rosyjskich służb wywiadowczych. Nieco wcześniej europejskie służby zdekonspirowały szpiegów działających w Brukseli, a ostatnio całą siatkę w USA.
Robert Zieliński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu