Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Więcej napadów na banki, bo są słabo chronione

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

MONITORING W POŁOWIE PLACÓWEK - jest tak kiepski, że na jego podstawie nie można zidentyfikować złodzieja. Bankierzy otwierają oddziały, ale oszczędzają na zabezpieczeniach

Przestępcy wyśrubowali czarny rekord w napadach na banki: przez sześć miesięcy obrabowali 160 placówek - o połowę więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku - wynika z danych KGP. Policjanci i bankierzy są zgodni: napadami nie zajmują się zawodowi przestępcy, ale bezrobotni.

Do września w całym kraju doszło do 157 napadów na banki, ich agencje lub filie. Jeszcze gorzej wygląda ocena skuteczności policji: złapała zaledwie co trzeciego sprawcę. Najgorzej wygląda praca śledczych z woj. dolnośląskiego, gdzie wykryli sprawców zaledwie 2 spośród 15 napadów. I w Łodzi, gdzie na 12 napadów wyjaśnili tylko 2.

- Przykładamy do tego problemu dużą wagę. Czasem wydaje mi się, że większą niż bankierzy, którzy otwierają oddział za oddziałem a oszczędzają na zabezpieczeniach - mówi oficer KGP.

Policjantów szczególnie irytuje jakość kamer montowanych w bankach. Z poufnej analizy wykonanej przez Centralne Laboratorium Kryminalistyczne wynika, że można wykorzystać zdjęcia i filmy zaledwie z połowy rabunków.

- Prowadzimy politykę przyjaznych, otwartych placówek. Bez śluz, krat i ochrony, i z tego nie zrezygnujemy. Sektor bankowy przynosi największe pieniądze budżetowi państwa i chyba możemy w zamian liczyć na dobrą pracę policji - mówi jeden z szefów pionu ochrony w dużym polskim banku.

Nieoficjalnie policjanci przyznają, że montowanie specjalnych śluz zatrzaskujących się podczas napadu i zatrudnianie uzbrojonej ochrony może przynieść gorsze skutki.

- Analizowaliśmy doświadczenia innych krajów. Okazało się, że desperaci napadający na banki w przypadku osaczenia biorą zakładników, strzelają - tłumaczy w rozmowie z "DGP" policjant.

Zjawisko napadów na banki monitoruje też Związek Banków Polskich. - Dziś w bankach nie ma gotówki, niemal wszystko załatwiane jest przelewami. Dlatego giną kwoty od kilku do kilkudziesięciu tysięcy. Tymczasem wyroki w sądach zapadają surowe - do 12 lat więzienia - twierdzi rzecznik ZBP Przemysław Barbrich.

@RY1@i02/2010/179/i02.2010.179.000.008a.001.jpg@RY2@

Fot. Robert Gardzinski/Fotorzepa

W ciągu sześciu miesięcy 2010 r. obrabowano już 160 banków

Robert Zieliński

robert.zielinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.