Więcej napadów na banki, bo są słabo chronione
MONITORING W POŁOWIE PLACÓWEK - jest tak kiepski, że na jego podstawie nie można zidentyfikować złodzieja. Bankierzy otwierają oddziały, ale oszczędzają na zabezpieczeniach
Przestępcy wyśrubowali czarny rekord w napadach na banki: przez sześć miesięcy obrabowali 160 placówek - o połowę więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku - wynika z danych KGP. Policjanci i bankierzy są zgodni: napadami nie zajmują się zawodowi przestępcy, ale bezrobotni.
Do września w całym kraju doszło do 157 napadów na banki, ich agencje lub filie. Jeszcze gorzej wygląda ocena skuteczności policji: złapała zaledwie co trzeciego sprawcę. Najgorzej wygląda praca śledczych z woj. dolnośląskiego, gdzie wykryli sprawców zaledwie 2 spośród 15 napadów. I w Łodzi, gdzie na 12 napadów wyjaśnili tylko 2.
- Przykładamy do tego problemu dużą wagę. Czasem wydaje mi się, że większą niż bankierzy, którzy otwierają oddział za oddziałem a oszczędzają na zabezpieczeniach - mówi oficer KGP.
Policjantów szczególnie irytuje jakość kamer montowanych w bankach. Z poufnej analizy wykonanej przez Centralne Laboratorium Kryminalistyczne wynika, że można wykorzystać zdjęcia i filmy zaledwie z połowy rabunków.
- Prowadzimy politykę przyjaznych, otwartych placówek. Bez śluz, krat i ochrony, i z tego nie zrezygnujemy. Sektor bankowy przynosi największe pieniądze budżetowi państwa i chyba możemy w zamian liczyć na dobrą pracę policji - mówi jeden z szefów pionu ochrony w dużym polskim banku.
Nieoficjalnie policjanci przyznają, że montowanie specjalnych śluz zatrzaskujących się podczas napadu i zatrudnianie uzbrojonej ochrony może przynieść gorsze skutki.
- Analizowaliśmy doświadczenia innych krajów. Okazało się, że desperaci napadający na banki w przypadku osaczenia biorą zakładników, strzelają - tłumaczy w rozmowie z "DGP" policjant.
Zjawisko napadów na banki monitoruje też Związek Banków Polskich. - Dziś w bankach nie ma gotówki, niemal wszystko załatwiane jest przelewami. Dlatego giną kwoty od kilku do kilkudziesięciu tysięcy. Tymczasem wyroki w sądach zapadają surowe - do 12 lat więzienia - twierdzi rzecznik ZBP Przemysław Barbrich.
@RY1@i02/2010/179/i02.2010.179.000.008a.001.jpg@RY2@
Fot. Robert Gardzinski/Fotorzepa
W ciągu sześciu miesięcy 2010 r. obrabowano już 160 banków
Robert Zieliński
robert.zielinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu