Niekończąca się zabawa szefów CBA
Twórca i były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusz Kamiński został właśnie zwolniony ze służby. Twierdzi, że ta decyzja jego następcy Pawła Wojtunika to farsa.
- Od roku, gdy łamiąc prawo, odsunięto mnie od kierowania biurem, nie jestem funkcjonariuszem - tłumaczy Kamiński. To wówczas rozgorzał prawny spór, czy szef CBA jest funkcjonariuszem biura, czy nie. Doprowadził on nawet do zmian w ustawie o CBA.
Teraz nie ma już wątpliwości, że tak właśnie jest. To oznacza, że nawet po skończeniu kadencji pozostaje w służbie.
- Decyzja o zwolnieniu pana Kamińskiego została podjęta na podstawie art. 64 ustawy o CBA, w myśl którego funkcjonariusza można zwolnić, gdy wniesiony zostanie przeciw niemu akt oskarżenia - mówi rzecznik biura Jacek Dobrzyński.
Kamiński został poinformowany o decyzji za pośrednictwem poczty. Ale jej nie uznaje. - Rok temu zostałem usunięty z CBA z naruszeniem prawa przez premiera Donalda Tuska, a to, co się dziś dzieje, to farsa - uważa.
Pretekstem do skrócenia jego kadencji był fakt postawienia mu zarzutów przekroczenia uprawnień przez rzeszowską prokuraturę. Od tamtej pory konsekwentnie odmawiał przyjmowania wypłat.
Prawnicy CBA uznali jednak, że był funkcjonariuszem, bo miał służbową broń, legitymację, a urlop i wynagrodzenie naliczano mu jak funkcjonariuszowi, a nie jak pracownikowi cywilnemu. Ta interpretacja oznaczała, że Kamiński na organizację konferencji prasowych musiałby mieć zgodę szefa CBA.
Najprawdopodobniej decyzja Wojtunika nie kończy tego sporu. Kamiński może się od niej odwołać. Pozostaje też problem jego pensji gromadzonych w depozycie w CBA.
Robert Zieliński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu