Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Zarzuty dla wpływowej właścicielki firmy PR

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Wpływowa w świecie polityki, biznesu i mediów właścicielka firmy z branży PR Anna Garwolińska usłyszała zarzuty w śledztwie prowadzonym przez policyjne Centralne Biuro Śledcze - dowiedział się "DGP".

Najpierw, w tym samej sprawie, policjanci zatrzymali Elżbietę O. To wiceprezes i zarazem dyrektor finansowa w doskonale znanej w branży PR i consultingu firmy Glaubicz-Garwolińska Consultants. Następnie 26 kwietnia zatrzymana została sama prezes i właścicielka firmy - Anna Garwolińska. Prokuratorzy przedstawili jej jeden zarzut z kodeksu karnego - poświadczanie nieprawdy w firmowych fakturach. Nie wykluczają jednak, że śledztwo w tym wątku zostanie umorzone.

- Podejrzana w swoich wyjaśnieniach przedstawiła wersję, która potwierdza się w trakcie śledztwa - tłumaczy prokurator Beata Syk-Jankowska, rzecznik lubelskiej prokuratury.

Jak ustaliliśmy, chodzi o to, że do winy przyznaje się wiceprezes i dyrektor finansowa firmy Elżbieta O. Prokuratorzy zarzucili jej, że poświadczyła nieprawdę w fakturach i przywłaszczyła sobie 600 tysięcy złotych. W ten sposób miała okraść spółkę Glaubicz-Garwolińska.

- Działo się to w trakcie mojej nieobecności w Polsce. Ja i moja firma w tej sprawie jesteśmy poszkodowani. Złożyliśmy do prokuratury wniosek o uznanie za pokrzywdzonych. Ta przykra sprawa nie ma wpływu na zdolności operacyjne firmy - mówi nam Garwolińska.

Oficer CBŚ, z którym rozmawialiśmy, przedstawia inną wersję. - To część znacznie większej sprawy. Dla nas celem jest grupa przestępcza tworząca łańcuszek firm, które wystawiały faktury pozwalające na wyprowadzanie pieniędzy z firm. Przedsiębiorcy robią to po to, aby np. oszukać fiskusa, zwiększając koszty swojego działania, lub wyprowadzają pieniądze na inne, dyskretne działania.

Wśród klientów firmy Glaubicz-Garwolińska są największe polskie korporacje, np. PZU, PKN Orlen. Trudno jednak namówić osoby z jej branży do wygłoszenia opinii pod nazwiskiem. Część środowiska PR mówi o podziwie, druga o kontrowersjach. Zgodnie podkreślają, że sukcesem było otworzenie biura w Izraelu.

- To piękna i profesjonalna kobieta. Zna chyba każdego, kogo warto znać w tym kraju: biznesmena, polityka czy dziennikarza. Jeśli cię nie ma w swoim notesie, to nie jesteś ważny - mówi PR-owiec, który prowadzi własną firmę. Inni nasi rozmówcy przypominają historię z okresu rządów premiera Leszka Millera. Umowę podpisaną przez Annę Garwolińską i prezesa państwowego Orlenu odkryli wtedy audytorzy z renomowanego Ernst & Young. Jej firma wybrana była bez przetargu, a za 20 tysięcy dolarów miesięcznie podejmowała się obrony zagrożonego dymisją prezesa Zygmunta Wróbla. Radziła: "w razie groźby dymisji powinien rozsiewać informacje o rzekomych planach odwołania członków rady; przez nieformalne kontakty z przedstawicielami mediów rozpowszechniać informacje o zakusach Ministerstwa Skarbu dokonania kolejnej politycznej wymiany prezesa Orlenu". Wskazywała, że do skutecznej obrony przydadzą się listy polityków, przedsiębiorców. Ujawnienie tej historii zaszkodziło wizerunkowi całej branży public relations. Jej stowarzyszenia zaczęły opracowywać kodeksy etyczne, odcinać się od stosowania czarnego PR. Jednak, gdy dzwoniliśmy do przedstawicieli branży, która zawsze troszczy się o dobre imię biznesu, słyszeliśmy: - O rany, piszecie o problemach Anny? Super, natychmiast wysyłamy oferty do jej klientów.

Robert Zieliński

Maciej Duda

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.