Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Pod klubowymi barwami kryją się przestępcy, którzy handlują gadżetami i narkotykami

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Mafijne grupy opanowują ekstremalne środowiska kibicowskie - ostrzegają analitycy z policyjnego Centralnego Biura Śledczego. Kibole są doskonałym narybkiem, są zdyscyplinowani i pomagają przejmować handel klubowymi gadżetami.

Policyjni antyterroryści wczoraj o świcie w różnych śląskich miastach zatrzymali blisko 50 osób - głównie fanatycznych kibiców Ruchu Chorzów. Przed miesiącem podobna operacja miała miejsce w Poznaniu. - Mafia werbuje spośród kiboli swoich zaufanych, to jak dla partii politycznych młodzieżówki - śmieje się oficer z Komendy Głównej Policji.

Szefowie grup kibolskich nie kierują się miłością do klubu. Według informacji gromadzonych przez policjantów chodzi tylko o interesy. - Podsłuchujemy czasem ich rozmowy. Nikt tam nie rozważa akcji z ostatniego meczu, wyników, tylko liczą pieniądze - tłumaczy jeden z naszych rozmówców.

Kibole świetnie sprawdzają się w handlu narkotykami. Są bardzo karni. W ich świecie funkcjonuje ściśle przestrzegana hierarchia. Według prokuratury i poznańskiego CBŚ taką gigantyczną władzę w swoim ręku skupił Mirosław O. "Olaf". Z jego osobą musiał się liczyć zarząd klubu Lech Poznań - miał nawet nieformalną funkcję szefa ochrony na trybunach stadionu przy ul. Bułgarskiej. Dopływ gotówki zapewniało im m.in. wpuszczanie na stadion bez biletów.

Niemal identycznie funkcjonowali kibole Niebieskich z Chorzowa, którzy zostali zatrzymani wczoraj. - Są podejrzani o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, wymuszenia rozbójnicze, włamania i kradzieże oraz zastraszanie zeznających przeciwko nim świadków - wylicza sierżant Justyna Dziedzic, rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej w Chorzowie. Wśród zatrzymanych jest np. członek kadry narodowej w kick-boxingu.

Ich działalność wyszła na jaw dzięki policyjnej grupie, która rozpracowywała grupy kradnące złom z terenu huty Będzin. Okazało się, że najlepiej zorganizowana jest właśnie szajka kiboli. A straty wywołane ich działalnością sięgają milionów złotych. Według policjantów niemal identyczny scenariusz ma miejsce w stolicy, gdzie działają grupy związane z Legią i Polonią. - To dobrze zarządzane przedsiębiorstwa, w których każdy ma swoje miejsce. Jeśli się sprawdzi na ustawkach, może awansować w hierarchii, zacząć zarabiać prawdziwe pieniądze - wyjaśnia oficer stołecznej policji.

Potężny konflikt trwa między kibicami Legii a władzami klubu. Prezesi nie ukrywają, że nie zależy im na szalikowcach. Ci mszczą się, unikając dopingu. Jednak według naszych rozmówców z policji w tle jest również konflikt o dochody z handlu gadżetami klubowymi.

Robert Zieliński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.