Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Jacek Cichocki, car polskiego wywiadu

27 czerwca 2018

Każdej informacji od służb specjalnych może zażądać szef MSW. Od 20 lat nikt nie miał takich kompetencji

Uprawnienia ministra spraw wewnętrznych Jacka Cichockiego wynikają z rozporządzenia podpisanego przez premiera Donalda Tuska. O wyjątkowości tego aktu prawnego, który został podpisany 24 listopada i natychmiast wszedł w życie, świadczy nawet jego tytuł: "w sprawie szczegółowego zakresu działania Jacka Cichockiego - ministra spraw wewnętrznych - w zakresie koordynacji służb specjalnych".

- Użycie nazwiska jest wyraźnym sygnałem dla świata zewnętrznego o mocnej pozycji, najwyższym zaufaniu, jakim premier darzy właśnie ministra Cichockiego - komentuje generał Marek Dukaczewski, były szef Wojskowych Służb Informacyjnych.

Rozporządzenie nie przechodziło etapu uzgodnień resortowych, a jego szczegółowe zapisy dają ogromne kompetencje ministrowi spraw wewnętrznych i koordynatorowi służb specjalnych w osobie ministra Cichockiego.

Dotąd nikt nie miał w jednym ręku policji i służb tak cywilnych, jak wojskowych. Policja, a szczególnie Centralne Biuro Śledcze, pozostawały w wyraźnej opozycji wobec służb specjalnych. Dzięki temu istniała wzajemna kontrola, włącznie z prowadzeniem śledztw dotyczących szefów lub ich najbliższych współpracowników. Na inny problem wskazuje były wiceminister MSWiA, ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa dr Zbigniew Rau. - Zastrzegając, że minister Cichocki jest osobą pracowitą i kompetentną, to rozwiązania te budzą obawy. Moja największa dotyczy spektrum zagadnień, które musi objąć minister: od problemów policji i straży granicznej po kwestie służb cywilnych oraz specyfikę służb wojskowych. Nie wiem, czy to nie zbyt wiele - mówi Zbignew Rau.

Profesor Andrzej Zybertowicz, który był głównym doradcą ds. bezpieczeństwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, widzi podobny problem. - Zarządzanie przez jedną osobę służbami, policją i innymi zadaniami resortu paradoksalnie zwiększy margines dowolności w działaniu służb. Będą słabo zadaniowane, koordynowane i nadzorowane, czyli pokusa nadużyć wzrośnie - ostrzega.

Szczególnie kontrowersyjny jest punkt 2 rozporządzenia, który brzmi: "(minister Cichocki) może żądać od szefów służb informacji związanych z planowaniem i wykonywaniem powierzonych im zadań". - Nie rozumiem. Czy minister może żądać również np. informacji o tajnych współpracownikach służb lub ich konkretnych przedsięwzięciach? - zastanawia się dr Rau. Podobne kompetencje, choć dotyczące jedynie policji, przyznawało sobie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w czasach rządu Leszka Millera. Zbieranie informacji operacyjnych zakończyło się wybuchem afery starachowickiej, w której wiceminister był podejrzany o zdradzenie swoim partyjnym kolegom, że policja zamierza ich zatrzymać. - Z jednej strony mamy rozbudowane ustawy chroniące tajność informacji, definiujące kręgi osób z dostępem, a z drugiej taki tajemniczy wpis w akcie prawnym niskiej rangi, jakim jest rozporządzenie - mówi nam doświadczony urzędnik z resortu spraw wewnętrznych. Taka konstrukcja może rodzić konflikty na linii minister - szefowie służb w kwestii m.in. zakresu przekazywanych informacji dotyczących np. tajnych współpracowników czy osób rozpracowywanych.

@RY1@i02/2011/232/i02.2011.232.000000300.802.jpg@RY2@

Maksymilian Rigamonti

Jacek Cichocki

Robert Zieliński

robert.zielinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.