Nasi BOR-owcy chronili Obamę
Co by było, gdyby któryś z amerykańskich komandosów, agentów, snajperów bądź ochroniarzy chroniących Baracka Obamę pociągnął za spust podczas jego wizyty w Polsce?
To pytanie wprawiło w konsternację polskie służby i prawników. "Taka sytuacja rodziłaby sporo komplikacji" - przyznawali. Dlatego, jak dowiedział się "DGP", w razie konieczności strzelać mieli funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu. Z tego powodu BOR-owcy towarzyszyli swoim amerykańskim kolegom na każdym kroku. Nawet gdy nie było ich widać na pierwszym planie.
Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Autopromocja
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.