Łukaszenka uderza w Zachód migrantami
Polska straż graniczna padła ofiarą zimnej wojny między Zachodem a Białorusią. Władze w Mińsku celowo przymykają oko na nielegalnych migrantów zmierzających w stronę Polski i dalej na Zachód. Liczba zatrzymywanych osób po polskiej stronie granicy wzrosła kilkukrotnie. W ten sposób Aleksander Łukaszenka szantażuje Zachód, mści się za unijną politykę sankcji i grozi Europie zalewem rebeliantów z Afganistanu. W jednej z analiz rządowego Ośrodka Studiów Wschodnich czytamy: "Kwestia ochrony granicy jest przez Białoruś wykorzystywana jako karta przetargowa w sytuacji pogorszenia stosunków z Zachodem".
- Statystyki pokazują wzrost liczby osób zatrzymywanych w związku z próbą nielegalnego przekroczenia granicy na odcinku z Białorusią - mówi chor. Agnieszka Golias z Komendy Głównej SG. Między styczniem a wrześniem tego roku strażnicy zatrzymali 159 obcokrajowców (bez obywateli UE i Białorusi). To więcej niż w latach 2010-2011 razem wziętych. Co więcej, w drugim kwartale takich przypadków było pięć razy więcej niż w pierwszym.
W przypadku zorganizowanych grup obcokrajowców wzrost jest jeszcze silniejszy. O ile w poprzednich latach strażnicy wykrywali trzy, cztery takie grupy rocznie, o tyle w tym roku było ich 17 - wyliczył PAP.
MWP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu