Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Bezpieczeństwo

Dziesiątki tysięcy Polaków wyszło na ulice, aby uczcić Narodowe Święto Niepodległości

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Chuliganom nie udało się sprowokować tłumu i zatrzymać marszu

Sześciu rannych policjantów, 120 zatrzymanych demonstrantów - tak rozpoczął się wczorajszy Marsz Niepodległości. Po gwałtownym starciu, w huku petard i rac, wielotysięczny marsz jednak ruszył dalej już bez przeszkód. To jedyny poważniejszy incydent towarzyszący obchodzonemu wczoraj Narodowemu Świętu Niepodległości.

Do zamieszek doszło tuż po rozpoczęciu marszu, czyli w kilka minut po godzinie 16 na wysokości ul. Hożej w Warszawie. Według obserwatorów grupa zamaskowanych chuliganów wybiegła z czoła pochodu, ignorując wezwania organizatorów do spokoju, zaczęła obrzucać policjantów kamieniami.

- Straż marszu nie miała nad nimi kontroli, jednak uznaliśmy dobrą wolę organizatora i demonstracja nie została zdelegalizowana przez władze miasta - mówił rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski. - Do burd doszło, gdy pojawili się zamaskowani ludzie, którzy nawet nie chcieli się wylegitymować - tłumaczył Robert Winnicki z Młodzieży Wszechpolskiej, która była jednym z organizatorów marszu.

To wtedy właśnie sześciu policjantów zostało rannych. Po około 30 minutach sytuacja jednak uspokoiła się i marsz ruszył w kierunku parku Agrykola, gdzie miał się zakończyć koncertem po godzinie 19.

Wcześniej w Warszawie miały miejsce oficjalne uroczystości i marsz "Razem dla Niepodległej", którym przewodniczył Bronisław Komorowski. Obok prezydenta maszerowali np. aktorzy, m.in. Daniel Olbrychski, ale także odlegli na co dzień politycy, jak Wojciech Olejniczak z SLD. W przypadku tego pochodu, z udziałem Wojska Polskiego, atmosfera była wręcz piknikowa. Trasa marszu została tak zaplanowana, aby przebiegała obok pomników Józefa Piłsudskiego, kardynała Stefana Wyszyńskiego, Wincentego Witosa, Stefana Roweckiego "Grota", Ignacego Paderewskiego i Romana Dmowskiego.

- Z obchodzenia razem Święta Niepodległości nikomu nie ubywa, a wszystkim przybywa, całej tradycji polskiej - mówił Bronisław Komorowski. - Dziękuję tym, którzy dobrym słowem, gestem, spojrzeniem zachęcali do odwagi w prezentowaniu takiego punktu widzenia na naszą historię. Jak oceniała policja w marszu, który zakończył się bez incydentów, wzięło udział około 10 tys. warszawiaków - najprawdopodobniej kilka razy mniej niż w późniejszym Marszu Niepodległości.

Lider największej partii opozycyjnej wczorajszy dzień spędził w Krakowie, gdzie złożył wiązanki pod sarkofagiem Józefa Piłsudskiego oraz Lecha i Marii Kaczyńskich. - 11 listopada to powinno być święto autentycznych polskich patriotów. Tych, którzy chcą, aby Polska trwała, nie chcą jej roztapiać w żadnych szerszych strukturach, chcą, by trwała polska kultura - mówił Jarosław Kaczyński, a winą za incydenty w stolicy obarczył ministra spraw wewnętrznych Jacka Cichockiego i rządzących polityków.

Robert Zieliński

robert.zielinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.