Dyżurny od katastrof już nie dla ministra
Teraz straż pożarna poinformuje decydentów o nadzwyczajnych zdarzeniach
Od trzech miesięcy dwa odpowiedzialne za bezpieczeństwo Polaków resorty - spraw wewnętrznych oraz administracji i cyfryzacji - nie mają swoich służb dyżurnych monitorujących sytuację w kraju przez całą dobę - ustalił DGP.
Brak służb dyżurnych to niezamierzony efekt zmian, które miały miejsce po ostatnich wyborach. Chodzi o likwidację dawnego molocha, jakim było MSWiA, i podzielenie go na dwa resorty. - Pion administracji to nie był wyłącznie nadzór nad urzędami wojewódzkimi, ale też sprawy związane ze zwalczaniem skutków katastrof naturalnych, takich jak powodzie i wichury - tłumaczy doświadczony urzędnik resortu.
Dodatkowo w tym samym czasie podjęto decyzję o przeprowadzce Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, które dysponowało własną służbą dyżurną. Dzięki temu, że mieściło się w gmachu dawnego MSWiA - w tzw. łączniku między częścią zajmowaną właśnie przez resort oraz Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego - na mocy specjalnej umowy spełniało te funkcje dla ministra. - To było wygodne rozwiązanie. Ale pod koniec 2011 roku zapadła decyzja o przeprowadzce RCB do gmachu kancelarii premiera - wyjaśnia nasz rozmówca.
Od tamtej pory urzędnicy resortu spraw wewnętrznych, a także administracji i cyfryzacji po wyjściu z pracy nie wiedzą, co się dzieje w kraju - chyba że oglądają całodobowe telewizje informacyjne. - Zapadła decyzja, że nie będziemy budować oddzielnej służby dyżurnej. Wiązałoby się to z dużymi kosztami na wyposażenie, opłatę etatów dla specjalistów. Takie funkcje będzie teraz dla nas wykonywało stojące na najwyższym poziomie Krajowe Centrum Ratownictwa i Ochrony Ludności - tłumaczy rzeczniczka prasowa MSW Małgorzata Woźniak. W komendzie głównej straży pożarnej, której podlega centrum, usłyszeliśmy, że dodatkowe zajęcie - czyli informowanie dysydentów - nie zakłóci im codziennej pracy, czyli koordynowania akcji ratowniczych. Jednak KCRiOL nie będzie przekazywać ministerstwu informacji wynikających z działalności policji i służb specjalnych. Według naszych informacji te mają trafiać od szefów poszczególnych formacji do ministra spraw wewnętrznych Jacka Cichockiego i jego zastępcy Michała Deskura.
Taki model sprawi jednak, że nie będzie jednego miejsca, gdzie informacje z różnych źródeł byłyby opracowywane i przedstawiane osobom podejmującym decyzje. Taki brak koordynacji może obniżyć sprawność reakcji. Czy sytuacja polepszy się po Euro? - Na potrzeby turnieju zostało wybudowane i wyposażone centrum w policyjnym ośrodku w Legionowie. Po mistrzostwach będzie czas, by zastanowić się, jak ten sprzęt wykorzystać, np. przenosząc do MSW - mówi nam wysokiej rangi urzędnik resortu. Jeszcze bardziej zagmatwana jest sytuacja w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji, które dziś mieści się w pięciu budynkach. Minister Michał Boni dopiero będzie remontował swoją przyszłą siedzibę przy ul. Królewskiej 27. I wtedy zapadną decyzje, jak zostaną rozwiązane kwestie dotyczące monitorowania zagrożeń naturalnych, a także ataków cyberterrorystycznych.
@RY1@i02/2012/071/i02.2012.071.00000050f.803.jpg@RY2@
Bartosz Krupa/East News
Przeprowadzka centrum bezpieczeństwa odcięła resort spraw wewnętrznych od informacji
Robert Zieliński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu