Katastrofa wisiała w powietrzu
Raport NIK
Katastrofa podobna do smoleńskiej mogła się zdarzyć podczas każdego lotu VIP od 2005 roku - wynika z ustaleń NIK, która kończy kontrolę dotyczącą "organizowania i bezpieczeństwa wizyt najważniejszych osób w państwie w latach 2005 - 2010". Zarówno w czasie rządów Kazimierza Marcinkiewicza, Jarosława Kaczyńskiego, jak i później Donalda Tuska nie przestrzegano zasad bezpieczeństwa. Postępował rozkład 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, lekceważony przez szefów MON. Z powodu braku pieniędzy na sprzęt, szkolenia i godne pensje, odchodzili kolejni piloci, a pozostający byli nadmiernie obciążeni. Od 2008 r. ze względów oszczędnościowych zlikwidowano szkolenia na symulatorach dla pilotów tupolewa, a loty w trudnych warunkach były fingowane. Choć załoga kapitana Arkadiusza Protasiuka nie znała języka rosyjskiego, pułk odrzucił ofertę, by 7 i 10 kwietnia pilotom towarzyszył rosyjski nawigator. Zaniedbania popełnił szef KPRM Tomasz Arabski. Nie egzekwował od Kancelarii Prezydenta informacji, które pozwoliłyby BOR przygotować ochronę. "Kolejni ministrowie SWiA nie nadzorowali BOR w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa ochranianym osobom".
Robert Zieliński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu