Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojskowy też może odwołać się od decyzji przełożonego

26 czerwca 2018

Mariusz Tomaszewski Żołnierze muszą zajmować także stanowiska urzędnicze, bo ich doświadczenie z jednostek jest dla nas cenne

Żołnierze i kandydaci do armii narzekają na uciążliwe procedury związane z naborem i ze stosunkiem służbowym. Podkreślają, że są zbyt sformalizowane. Resort obrony próbuje to zmienić. Na przykład kandydaci do służby przygotowawczej nie będą musieli składać zaświadczenia o niekaralności. W przypadku kandydatów do szkół wojskowych z tego obowiązku się już nie rezygnuje. Czy te zmiany nie są dyskryminujące wobec tych ostatnich?

Nie dostrzegam takich wątpliwości. Wobec kandydatów do służby przygotowawczej i zawodowej prowadzi się różne procedury kwalifikacyjne. Dlatego brak jest jakichkolwiek przesłanek prawnych, w tym konstytucyjnych, do mówienia w tych przypadkach o dyskryminacji. Chcemy wyjść naprzeciw kandydatom, którzy chcą służyć w Narodowych Siłach Rezerwowych. Otrzymywaliśmy od nich sugestie, że odpłatne zdobywanie zaświadczenia z Krajowego Rejestru Skazanych jest dla nich uciążliwe i często kosztowne.

Wojsko nie ma problemów z naborem do szkół podoficerskich i oficerskich. W przypadku kandydatów do NSR jest odwrotna sytuacja. Czy to nie jest prawdziwy powód uproszczania przepisów?

Tak. Zgadzam się, że armii zależy na skompletowaniu 20 tys. żołnierzy do NSR. Dlatego robimy wszystko, aby zlikwidować trudności w naborze do tej służby.

Od kandydatów do służby nie będzie się też wymagało życiorysu. Dowódcy uważają, że dzięki CV są przynajmniej w stanie ocenić, czy ochotnik potrafi redagować pismo. Czy uproszczenia powinny sięgać aż tak daleko?

Dowódcy na etapie konsultacji nie zgłaszali resortowi, że CV kandydatów jest im potrzebne. Poza tym wszystkie najważniejsze informacje będą we wniosku o przyjęcie do służby. Dowódca, gdy będzie już podejmował decyzję o przyjęciu żołnierza do NSR czy też służby stałej, zawsze może poprosić kandydata o dostarczenie dodatkowo stosownych dokumentów, które pomogą mu podjąć właściwą decyzję. Nie widzę przeszkód, aby znalazł się tam też życiorys.

Czy żołnierz, który uważa, że jego ocena służbowa wystawiona przez dowódcę jest krzywdząca, może się od niej skutecznie odwołać i nie stracić stanowiska?

Tak. Przysługuje mu prawo do złożenia odwołania od opinii bezpośredniego przełożonego. Procedura odwoławcza w znacznym stopniu jest zbieżna z procedurą odwoławczą wskazaną w kodeksie postępowania administracyjnego, z tą różnicą, że opinia wyższego przełożonego jest ostateczna. Zapewnienie żołnierzom możliwości odwołania od sporządzonej opinii służbowej ma na celu zachowanie zasady transparentności i kontroli przez wyższych przełożonych nad działaniami podległych im żołnierzy. Przepisy wojskowe nie przewidują jakiejkolwiek sankcji wobec żołnierza, który odwołałby się od opinii przełożonego, ani możliwości utraty stanowiska przez żołnierza na skutek złożenia jakiegokolwiek odwołania.

Z punktu prawnego może nie, ale dowódca, który jest pracodawcą dla żołnierza, może mu utrudniać służbę. Czy mundurowi zwracają się do pana dyrektora o pomoc?

Tak. Zdarzają się pisma zarówno żołnierzy w czynnej służbie, jak i rezerwistów. Najczęściej są to pytania w konkretnej sprawie związanej ze służbą. Na pewno nasza pomoc nie może być narzędziem do konfrontacji żołnierza z dowódcą.

A czy polscy żołnierze nie powinni mieć dostępu do pomocy prawnej w każdej sferze swojego życia, czyli nie tylko służbowej?

To jest docelowy model, do którego trzeba dążyć. Żołnierz ma służyć i na tym się skupiać. Z kolei jego wszystkie problemy, w tym prawne, powinien powierzać wojsku. W innych armiach taki model funkcjonuje.

Ilu prawników pracuje obecnie w armii?

Około 200. Rotacja jest dość spora, bo młodzi prawnicy po zdobyciu doświadczenia w administracji często z niej odchodzą.

Czyli jeden ekspert przypada na 500 żołnierzy. To na razie mundurowy może pomarzyć, że wojsko mu pomoże przy sprawach spadkowych czy rozwodowych?

Nie planujemy w tym zakresie rewolucji. Ogólnie jest tendencja do ograniczania etatów i wydatków na administrację. Niemniej jednak każdy prawnik w resorcie chętnie udziela pomocy żołnierzom w sprawach związanych przede wszystkim z ich służbą.

Urzędnicy, zajmując te same stanowiska służbowe co ich koledzy żołnierze, zarabiają jednak dużo mniej. Czy wojskowi powinni być jednocześnie urzędnikami, w tym prawnikami?

Tak. Mam wielu świetnych prawników - cywilów, którzy jednak nigdy nie byli w jednostce wojskowej. Niemniej nie wyobrażam sobie tworzenia przepisów o przebiegu służby przez urzędnika, który nie zna realiów wojska. Dlatego żołnierze na stanowiskach urzędniczych sprawdzają się i uzupełniają się z ich kolegami, którzy kończą uczelnie cywilne. Mundurowi są cennym wsparciem merytorycznym dla resortu i nie możemy z nich tak po prostu zrezygnować.

@RY1@i02/2013/106/i02.2013.106.183000800.802.jpg@RY2@

Fot. Wojtek górski

Mariusz Tomaszewski pułkownik, dyrektor departamentu prawnego Ministerstwa Obrony Narodowej

Rozmawiał Artur Radwan

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.