Dziennik Gazeta Prawana logo

Jeszcze sto urządzeń i system się zatka

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Flieger: Zwiększenie liczby fotoradarów bez zmiany systemu prawnego wywoła wiele komplikacji

Na drogach działa ponad 340 fotoradarów należących do GITD, w połowie przyszłego roku będzie ich 400. Choć to kilkakrotnie mniej niż w Niemczech, już się mówi, że polski system automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym jest na skraju efektywności. Czy to znaczy, że za chwilę system się zatka, a kierowcy zaczną unikać kar?

Spodziewamy się, że punkt krytyczny możemy osiągnąć przy zainstalowaniu 450 urządzeń. Monitorujemy procesy związane z ujawnionymi naruszeniami, a zwłaszcza w jakim czasie od naruszenia wysyłamy wezwanie, ile czasu potrzebne jest na uzyskanie odpowiedzi od kierowcy i zakończenie postępowania. Ten czas jest pochodną liczby spraw, które do nas wpływają. Z jednej strony działamy w trybie wykroczeniowym, z drugiej - dysponujemy określoną liczbą pracowników. A to wszystko wpływa na to, jak wiele spraw jesteśmy w stanie przeprocesować.

Po pojawieniu się nowych fotoradarów przy drogach zawsze w początkowym okresie liczba naruszeń jest duża. Istnieje ryzyko, że sprawy, które normalnie mogłyby zakończyć się w ciągu 180 dni w trybie mandatowym, zostaną skierowane na tryb postępowania sądowego, co w istotny sposób obciąży wymiar sprawiedliwości. Ale nie mamy wyboru, bo tych spraw nie możemy nie realizować - jeśli nie wyrobimy się z wystawieniem mandatu w ciągu 180 dni, musimy sprawę skierować do sądu.

Należy podkreślić, że efektywność systemu automatycznego nadzoru nie powinna być oceniana poprzez liczbę wysłanych wezwań czy nałożonych mandatów, ale przez pryzmat nadrzędnego celu jego funkcjonowania, czyli skuteczności w zakresie poprawy stanu bezpieczeństwa ruchu drogowego. Przykładając taką miarę, polski system należy ocenić jako wysoce efektywny. Ale zwiększanie liczby urządzeń bez zmiany systemu prawnego, tzn. przejścia z trybu wykroczeniowego na tryb kary administracyjnej adresowanej do właściciela pojazdu, będzie powodowało komplikacje w bardzo wielu instytucjach. Pamiętajmy, że taki właśnie tryb towarzyszył budowaniu scentralizowanych systemów nadzoru nad ruchem drogowym w innych państwach. Poza tak egzotycznymi jak Australia taką drogę wybrały przodujące pod względem działań na rzecz BRD Francja, Holandia, Hiszpania, a ostatnio wprowadziły ją Węgry.

Jakie ITD ma plany, jeśli chodzi o rozbudowę systemu automatycznego nadzoru?

Nasze wszystkie działania mają na celu poprawę bezpieczeństwa na drogach. Widzimy potrzebę objęcia nadzorem także dróg innych niż krajowe, bo tam też dochodzi do niebezpiecznych sytuacji. Musimy jednak uważać, by system nie stał się niewydolny z powodu tego, że regulacje prawne za nim nie nadążają. Przepisy muszą iść w parze z rozwojem technologicznym. Inaczej zbudujemy superzaawansowany system, którego potencjału nie da się wykorzystać. Jeśli chodzi o samą rozbudowę systemu, to tych miejsc, w których fotoradary powinny się znaleźć, jest nawet kilka tysięcy. Ale sieć urządzeń staramy się rozbudowywać sukcesywnie, biorąc pod uwagę m.in. możliwości finansowe.

Na razie w planach jest 29 lokalizacji, w których pojawi się system odcinkowego pomiaru prędkości. Ile jeszcze może się pojawić w perspektywie kolejnych kilku lat?

Myślę, że liczba 100 nie jest przesadzona. Zwłaszcza jeśli wejdziemy z tym systemem na drogi inne niż krajowe. Systemy te mogą uspokajać ruch także na drogach lokalnych czy w obszarze zabudowanym.

A co z autostradami?

Systemy odcinkowe mogą pojawić się na każdej drodze - lokalnej czy autostradzie o najwyższych parametrach. Instalowanie jakichkolwiek systemów opiera się przede wszystkim na analizie stanu bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Patrząc na te analizy, rzeczywiście siłą rzeczy bardziej koncentrujemy się na innych drogach niż autostrady. Co wcale nie wyklucza, że wzorem innych państw, gdzie autostrady są główną siecią przenoszącą ruch, co rodzi zagrożenia, systemy odcinkowe mogą pojawić się także na autostradach.

Czy inspekcja kupi więcej nieoznakowanych radiowozów robiących zdjęcia kierowcom?

Mamy 29 mobilnych fotoradarów i wydaje się, że ta liczba jest wystarczająca. Radiowozy spełniają swoją funkcję, mogą się swobodnie przemieszczać po drogach krajowych.

Kiedy ITD zacznie udostępniać zdjęcia z fotoradarów kierowcom w przesyłanej do nich korespondencji?

Mogę zapewnić, że będzie to w 2015 r. Jesteśmy na etapie technicznych uzgodnień. O ile w przypadku fotoradarów wystarczą zdjęcia czarno-białe, o tyle w przypadku ujawnienia wjazdu na czerwonym świetle zdjęcie musi już być kolorowe. A to wiąże się z koniecznością odpowiedniego dostosowania całego procesu.

Czy strażom gminnym powinno się odebrać fotoradary?

To decyzja ustawodawcy. Ale wydaje się, że na razie nie ma woli politycznej, by do tego doszło. Strażnicy rzeczywiście dysponują częścią tych urządzeń, ale instalując fotoradar stacjonarny, robią to za zgodą GITD. Możemy więc przyjąć, że standardy są takie same.

Skoro za każdym razem strażnicy mają prosić o zgodę GITD, to czy nie byłoby prościej, gdyby robiła to sama inspekcja?

Wracamy do tematu efektywności. Kilkaset nowych urządzeń w gestii GITD, bez zmiany prawa, spowodowałoby zatkanie systemu. W dodatku w tamtej formacji na jeden fotoradar przypada nawet kilku strażników. U nas jest na odwrót - po kilka fotoradarów przypada na jednego pracownika. W kontekście straży gminnych największym problemem są fotoradary mobilne. Niejednokrotnie sposób prowadzenia tych kontroli może budzić wątpliwości. Być może trzeba zwiększyć nadzór policji nad tym aspektem działalności strażników, tak by dokładnie określać punkty i czas prowadzenia kontroli.

NIK postuluje połączenie GITD z policją, wskazując, że dochodzi do dublowania zadań.

Opinia NIK nie jest pochodną oceny funkcjonowania centrum automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym. To ogólny wniosek dotyczący wyznaczenia instytucji wiodącej, jeśli chodzi o bezpieczeństwo ruchu drogowego, i wskazania MSW jako instytucji scalającej wszystkie działania. Wówczas, zdaniem NIK, GITD jako służba kontrolna powinna być włączona w struktury policji. Nie mnie oceniać te pomysły.

Z badania przeprowadzonego dla ITD pod hasłem "Fotoradary oczami Polaków" wynika, że wciąż prawie 70 proc. kierowców uważa, że to maszynki do zarabiania pieniędzy.

To trochę tak, jakbyśmy pytali, czy Polacy lubią znak "ustąp pierwszeństwa przejazdu", czy czerwone światło. Raczej trzeba się zastanowić, czy kierowcy do fotoradarów się przyzwyczaili, czy nie. Z naszych danych wynika, że po kilku miesiącach od instalacji nowego urządzenia średnia dobowa liczba rejestrowanych naruszeń spada o ponad połowę. To prowadzi do znacznej poprawy stanu bezpieczeństwa.

@RY1@i02/2014/242/i02.2014.242.00000030d.802.jpg@RY2@

Adam Guz/Reporter

Marcin Flieger, dyrektor Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym Inspekcji Transportu Drogowego

Rozmawiał Tomasz Żółciak

Cały wywiad na

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.