Koniec z przetargami na produkcję dokumentów
procedury MSW szykuje ustawę, która ma uporządkować zasady wytwarzania, zabezpieczenia przed podrobieniem i na koniec bezpiecznego niszczenia urzędowych papierów
Sylwia Czubkowska sylwia.czubkowska@infor.pl @sylvcz
Podrobione paszporty, fałszywe wizy, stemple w paszportach czy sfałszowane dowody osobiste to coraz większy problem. Według Straży Granicznej w zeszłym roku na podstawie fałszywek próbowało wjechać na teren Polski prawie 3 tys. osób, a to i tak tylko część problemu. Z roku na rok rośnie też liczba przestępstw przeciwko wiarygodności dokumentów: od ich podrabiania, poprzez posługiwanie się dokumentem innej osoby, zbywanie dokumentu tożsamości, aż po nieuprawomocnione niszczenie. Samych podrobień policja w 2015 r. stwierdziła aż 32 tys., w porównaniu z 29,5 tys. w 2012 r. Łączna liczba wszystkich przestępstw z dokumentami w 2015 roku nie jest jeszcze znana, w 2014 r. stwierdzono ich 57,5 tys. Dowody osobiste, paszporty, a także karty parkingowe, hologramy do legitymacji studenckich, karty dawców krwi czy świadectwa ukończenia szkół wyższych - przestępców interesuje coraz więcej dokumentów.
- To i tak nie jest wcale prawdziwa skala problemu. Diagnoza stanu zagrożenia przestępstwami związanymi z fałszywymi dokumentami wskazuje na wysoką tzw. czarną liczbę tego procederu sięgającą nawet miliona spraw rocznie. Mamy z tym taki problem także dlatego, że brakuje prawa, które regulowałoby szczegółowo zasady kontroli całego procesu wytwarzania dokumentów państwowych, szczególnie tych bardzo ważnych dla państwa - mówi nam dr hab. Mieczysław Goc, wiceprzewodniczący Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego. - O taką ustawę, która uporządkowałaby cały ten dział, od lat postulujemy, bo dziś, jak wynika z naszych szacunków, może być nawet około 890 różnych wydawanych przez instytucje publiczne dokumentów, nad którymi brakuje centralnego nadzoru - dodaje ekspert. Tłumaczy, że PTK wskazywało choćby na konieczność powołania lub wskazania jednego organu odpowiedzialnego za nadzór nad wszelkimi dokumentami, a także wskazania "narodowej drukarni", która będzie takie dokumenty produkowała.
Jak dowiedział się DGP, w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji właśnie ruszyły prace nad taką ustawą. Co więcej, resort planuje przygotowanie projektu w ciągu najbliższych trzech miesięcy. Z jednej strony, jak przyznaje nam MSW, za tymi planami legislacyjnymi stoi chęć wsparcia walki z fałszerstwami, ale z drugiej chodzi o to, by wzmocnić całościową kontrolę nad dokumentami. Stąd pomysł, by wyodrębnić takie o szczególnym znaczeniu dla państwa i obrotu gospodarczego i w ich przypadku zrezygnować z planów zlecania ich tworzenia czy drukowania prywatnym firmom w ramach przetargów.
- Nie wyobrażam sobie outsourcowania takich zadań - mówi jasno wiceminister spraw wewnętrznych Tomasz Zdzikot, odpowiedzialny za przygotowanie tej ustawy.
Tak działo się wielokrotnie, często niestety z opłakanymi skutkami. Najwięcej kontrowersji budził trwający ponad 1,5 roku przetarg na dowody osobiste. Najpierw kilkakrotnie przekładano termin jego rozstrzygnięcia, podważano możliwości kolejnych konkurentów do zamówienia, aż wreszcie całość unieważniono. Sporo kłopotów było też z przetargiem z 2009 r. na druk legitymacji policyjnych. Wygrała prywatna firma, która dostarczała legitymacje z błędami, np. z wadami technicznymi, z nieprawidłowo wstawionym zdjęciem. Policjanci zwracali dokumenty i drukowano nowe. Kłopoty trwały kilka miesięcy.
- Nie ma się co oszukiwać, że to jest zadanie dla wolnego rynku. Są takie dokumenty, których waga jest na tyle duża, że tu naprawdę oszczędność z oferty tańszej o ileś tam groszy na jednym blankiecie nie będzie tak naprawdę żadną oszczędnością - podkreśla dr Goc.
MSWiA tego oficjalnie nie przyznaje, ale dosyć jasne jest, że ustawa w takim kształcie działałaby najbardziej na korzyć Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych, czyli spółki Skarbu Państwa, która już wielokrotnie starała się o takie kontrakty. PWPW niemal na 100 proc. zostałaby wskazana jako "narodowa drukarnia".
- Na pewno rynkowi gracze będą niezadowoleni z takiego obrotu sprawy - uważa Jarosław Żeliński, założyciel i główny analityk firmy IT-Consulting, zajmującej się doradztwem przy inwestycjach głównie w nowe technologie. - Byłbym jednak w tym przypadku daleki od hołubienia wolnego rynku. Są takie zadania państwowe, których zlecanie prywatnym firmom nie jest najlepszym rozwiązaniem. Choćby koszt wydania i wytworzenia najważniejszych dokumentów siłami publicznymi był wyższy niż to, ile trzeba by zapłacić komercyjnej firmie, to jednak ważniejsze jest, byśmy mieli naprawdę godne zaufania dokumenty- dodaje ekspert.
©?
@RY1@i02/2016/089/i02.2016.089.000000200.801.jpg@RY2@
Radosław Jóźwiak/Agencja Gazeta
Są dokumenty, których waga jest zbyt wielka, by oszczędzać na ich produkcji, a potem niszczeniu
rozmowa
Chcemy zahamować funkcjonowanie nielegalnego rynku
Po co nam w ogóle ustawa o dokumentach?
Ostatnia próba zewidencjonowania dokumentów państwowych funkcjonujących w obrocie cywilno-prawnym pochodzi z 2005 r. Z przeprowadzonej wówczas analizy wynika, że mamy aż 379 aktów prawnych, które stanowią o różnego rodzaju dokumentach.
Aż tyle mamy państwowych dokumentów?
Definicja dokumentu jest uregulowana w art. 115 par. 14 kodeksu karnego. Zgodnie z nią w obrocie funkcjonuje tak dużo dokumentów, ale nie wszystkie mają równie dużą wagę. Możemy więc wyróżnić dokumenty mające szczególne znaczenie dla państwa i obrotu gospodarczego. To dokumenty publiczne, takie jak: dowody osobiste, paszporty, legitymacje służbowe, np. policjantów czy innych służb państwowych, które legitymizują w imieniu państwa działania służb. Równie istotne są dokumenty, które pośrednio potwierdzają tożsamość naszych obywateli lub też wskazują na przysługujące im prawa - to np. odpisy aktów stanu cywilnego, akty notarialne czy świadectwa ukończenia szkół. Szczególne znaczenie mają odpisy aktów stanu cywilnego, które mimo iż same w sobie nie potwierdzają tożsamości, to są dokumentami źródłowymi w stosunku do dowodów osobistych czy paszportów. Sfałszowanie takiego dokumentu to prosta droga do stworzenia nowej tożsamości. Dlatego też pracujemy obecnie nad stworzeniem katalogu dokumentów szczególnie istotnych dla państwa i obrotu gospodarczego oraz wypracowaniem norm dla ich zabezpieczeń. Ze statystyk wynika, iż około 18 proc. przestępstw w Polsce stanowią przestępstwa gospodarcze, w tym ponad 40 proc. to właśnie przestępstwa przeciwko dokumentom.
Związek Banków Polskich szacuje, że w latach 2008-2015 udaremniono wyłudzenia kredytów na ponad 3 mld zł. Powstaje pytanie: ilu nie udaremniono? Sprawcy tych wyłudzeń do popełnienia przestępstw najczęściej używali podrobionych albo przerobionych dowodów osobistych.
Ale przecież samą nową ustawą nie powstrzyma się tego procederu.
Musimy jednak zacząć od zmiany prawa. Kluczowe jest ujednolicenie i zabezpieczenie całego cyklu życia dokumentu: od podjęcia decyzji, że jest potrzebny, przez poziomy zabezpieczeń, informację, kto go dostarczy i wyprodukuje, sposób odbioru, utraty daty ważności i wycofania z obrotu prawnego. Ustawa ma być narzędziem, które pomoże służbom, administracji, podmiotom zaufania publicznego oraz prywatnym przedsiębiorcom. Uregulowanie kwestii poziomów zabezpieczeń najważniejszych dokumentów państwowych oraz wskazanie instytucji bezpośrednio odpowiedzialnych za ich produkcję i personalizację ma zahamować funkcjonowanie rynku fałszerstw dokumentów.
Które z naszych dokumentów nie są dobrze zabezpieczone?
Nowa ustawa to dobra okazja, by poprawić choćby zasady druku i wydawania np. świadectw ukończenia szkół wyższych. Świadectwa potwierdzające różnego rodzaju kwalifikacje z reguły nie mają wspólnego wzoru, więc są potencjalnie bardziej narażone na nadużycia. Nie wyobrażam sobie, by proces produkcji tak ważnych dokumentów był outsoursowany i podlegał normalnym regułom rynkowym.
Czyli koniec z przetargami?
Uważam, że producentem dokumentów szczególnie ważnych dla bezpieczeństwa państwa i obrotu gospodarczego może być wyłącznie podmiot, który spełnia wysokie standardy bezpieczeństwa i w tym samym zakresie podlega nadzorowi państwa. ©?
Rozmawiała Sylwia Czubkowska
Cała rozmowa na Dziennik.pl
Tomasz Zdzikot
podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji
@RY1@i02/2016/089/i02.2016.089.000000200.802.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu