Działania należy podjąć, zanim polecą kamienie
Samorządy przekonują, że same niewiele mogą zrobić, gdy dochodzi do ulicznych rozruchów i radykalizacji nastrojów społecznych
Przykład ulicznych burd, do jakich doszło ostatnio w Ełku, pokazuje, jak niewiele trzeba, by tłumy wyszły na ulice. Punktem zapalnym do zamieszek na tle antyislamskim była śmierć 21-letniego Polaka, który został ugodzony nożem. Ofiara wcześniej wyniosła bez zapłacenia dwie butelki coli z kebabowni prowadzonej przez Arabów. Zarzut zabójstwa postawiono Tunezyjczykowi i Algierczykowi, właścicielowi lokalu i pracującemu w niej kucharzowi. Na nic zdały się apele o zachowanie spokoju, które wystosowali rodzina zabitego, prezydent miasta i biskup ełcki. Przed lokalem, w którym pracowali obcokrajowcy, 1 stycznia zebrała się kilkusetosobowa grupa ełczan. Część z nich zaczęła zachowywać się agresywnie. W ruch poszły petardy, butelki i kamienie, które poszybowały w kierunku arabskiego lokalu, a potem także w stronę będących na miejscu służb porządkowych. W sumie zatrzymano ponad 20 najbardziej agresywnie zachowujących się osób.
Czy w Ełku prawidłowo zareagowano na sytuację kryzysową? - W tym przypadku policjanci reagowali adekwatnie do zaistniałej sytuacji. W pierwszej fazie kilkukrotnie wzywali do zachowania zgodnego z prawem. Kiedy to nie przyniosło oczekiwanego rezultatu, funkcjonariusze używali środków przymusu bezpośredniego, m.in. gazu pieprzowego - mówi Krzysztof Wasyńczuk, p.o. rzecznika prasowego komendanta wojewódzkiego policji w Olsztynie. - W miejscu zdarzenia znajdowały się także osoby postronne, które nie uczestniczyły w chuligańskich zamieszkach. I to im policjanci zapewniali bezpieczeństwo. W każdym z takich przypadków materiał od samego przyjęcia zgłoszenia, skończywszy na zakończeniu działań policyjnych, jest analizowany. Jeśli chodzi o wydarzenia w Ełku, trudno je komentować, opierając się jedynie na medialnych doniesieniach - dodaje Wasyńczuk.
- Decyzję o formie reakcji podjęło dowództwo policji, mając na względzie ocenę stanu posiadanych zasobów. Współpracując z policją, strażnicy respektowali jej polecenia - informuje Krzysztof Skiba, komendant Straży Miejskiej w Ełku.
Niestety, do incydentów na tle rasistowskim coraz częściej dochodzi w całym kraju. I tak np. kilka dni po tych wydarzeniach w Ełku w Legnicy na jednym z przystanków autobusowych obywatel Bangladeszu został uderzony w twarz przez zamaskowanego mężczyznę. W Lubinie na orientalnym barze prowadzonym przez Hindusów sprawca wymalował antyislamskie hasła i wybił szybę w drzwiach. Z kolei we Wrocławiu do zamkniętego baru z kebabem ktoś wrzucił butelkę z łatwopalną cieczą.
- Mam bardzo silne wrażenie, że coś złego dzieje się w Polsce. Czekam na reakcję państwa polskiego na tego rodzaju niebezpieczne zjawiska - skomentował sprawę prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz na jednym z portali społecznościowych.
Sygnałami o różnego rodzaju aktach przemocy, których ofiarami padają mieszkający w Polsce cudzoziemcy, zwłaszcza osoby pochodzące z państw Bliskiego Wschodu czy Afryki oraz wyznawcy islamu, zaniepokojony jest też rzecznik praw obywatelskich (RPO). Policja próbuje jednak uspokajać. Komenda Główna (KGP) zapewnia, że nie odnotowała w ostatnim czasie wzrostu przestępstw popełnianych z nienawiści. Z przytoczonych danych wynika, że w 2016 r. na ponad 717 tys. postępowań tylko 765 dotyczyło przestępstw z nienawiści, co stanowiło ok. 1 promila wszystkich postępowań. To jednak - jak twierdzą eksperci - nie musi odzwierciedlać realnej skali problemu - wiele incydentów czy przestępstw po prostu nie jest zgłaszanych przez ofiary tego rodzaju przemocy.
765 tyle przestępstw z nienawiści odnotowano w Polsce w 2016 r.
Gminy stawiają na policję
Czy samorządy są przygotowane do reagowania na zamieszki na ulicach ich miast? Odpowiedzi, jakie usłyszeliśmy, nie pozostawiają złudzeń. Otóż zdaniem naszych rozmówców, samorząd nie ma bezpośrednich narzędzi, za pomocą których może reagować na niepokoje społeczne. - Za bezpieczeństwo na naszych ulicach odpowiada bezpośrednio policja, którą w sprawach porządkowych na terenie miasta wspiera straż miejska - mówi Jan Machowski z krakowskiego magistratu. - Prezydent Krakowa może żądać od policji przywrócenia ładu i porządku w mieście, takie uprawnienia przyznaje mu ustawa o samorządzie gminnym - dodaje.
W podobnym tonie wypowiadają się urzędnicy z Lublina. - Prezydent miasta posiada w dyspozycji straż miejską, która w przypadku zaistnienia burd ulicznych nie bierze bezpośredniego udziału w bezpośrednich działaniach, a jedynie udziela wsparcia dla policji - tłumaczy Joanna Bobowska z biura prasowego kancelarii prezydenta miasta.
Samorządowcy podkreślają, że w ich strukturach działają zespoły reagowania kryzysowego. Przy czym warto dodać, że do ich powołania obliguje m.in. ustawa z dnia 26 kwietnia 2007 r. o zarządzaniu kryzysowym (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1166 ze zm.).
Z kolei częstochowscy urzędnicy chwalą się rozbudowanym monitoringiem wizualnym. - Dzięki niemu, w razie niebezpieczeństwa, szybko podejmowane są konkretne działania służb. Ponadto prezydent, jeśli dochodzi do łamania prawa, ma możliwość rozwiązania zgromadzenia publicznego. Takie uprawnienie może nałożyć na podległe mu służby - wyjaśnia biuro prasowe urzędu miasta.
Przy czym lokalne władze coraz częściej próbują wzorować się na doświadczeniach ich kolegów z zagranicy. W lutym prezydent Bydgoszczy zorganizuje spotkanie z aż 350 podmiotami zaangażowanymi na różne sposoby w zarządzanie kryzysowe i obronę cywilną. - Omawiany będzie m.in. problem radykalizacji oraz poddane zostaną analizie metody stosowane w Kanadzie w ramach Center for Prevention of Radicalization Leading to Violence (CPRL - Centrum na Rzecz Prewencji Radykalizacji Prowadzącej do Przemocy), a także w ramach francuskiego Le Centre de Prevention, D’insertion et de Citoyennete (CPIC - Centrum na Rzecz Prewencji, Integracji i Obywatelstwa) - wylicza Marta Stachowiak, doradca prezydenta Bydgoszczy.
Tematy te będą również omawiane na spotkaniach z przedstawicielami uczelni wyższych i samorządów studenckich, które odpowiadają za bezpieczeństwo na organizowanych przez siebie imprezach o charakterze pozadydaktycznym.
Wojewodowie - reakcja odpowiednia, czyli jaka
Podstawą w sytuacjach kryzysowych zawsze jest odpowiednie współdziałanie samorządu z wszystkimi służbami, a także innymi jednostkami lokalnymi
- Policja w naszym województwie posiada prawidłowe rozpoznanie zagrożeń, np. ze strony środowisk kibolskich, czego przykładem jest choćby udaremnienie "zadymy" podczas pokazu walk MMA w Spodku - twierdzi Alina Kucharzewska, rzecznik Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach. Przy czym dodaje, że policja sama nie jest w stanie przeciwdziałać wzrostowi zachowań rasistowskich, a takie było, jej zdaniem, podłoże wydarzeń w Ełku.
Dlatego, zdaniem Aliny Kucharzewskiej, samorządy powinny podjąć działania ukierunkowane głównie na uświadomienie rzeczywistych zagrożeń, pracę wychowawczą z młodzieżą, integrację obcokrajowców. Powinny jednak też uzyskać wsparcie ze strony rządowej w postaci opracowania stosownych programów szkolnych, wychowawczych, socjalnych. Przykładem jest choćby program integracji Romów. Inicjatywy integracyjne mogą bowiem skutecznie zapobiegać napaściom na obcokrajowców.
Z kolei Ryszard Sklęta, dyrektor wydział bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku, kładzie nacisk na wyprzedzająco uzgadniane z organizatorami sprawy bezpieczeństwa imprez masowych lub zgromadzeń. - W trakcie takich kontaktów zwraca się szczególną uwagę na odpowiedzialność organizatora, zarówno prawną, jak i materialną w przypadku zaistnienia szkód z racji niewłaściwego zabezpieczenia danej imprezy. W efekcie pozwala to na pełną kontrolę tych zdarzeń oraz właściwe reagowanie - mówi Ryszard Sklęta.
Dodaje, że w szczególnych przypadkach wojewoda poleca służbom wypracowanie właściwych rozwiązań. Ewentualne zarzuty nieodpowiedniego reagowania sił porządkowych są wyjaśniane przez powołane zespoły policyjne. - Kierownicy jednostek samorządowych zobligowani są do prowadzenia podobnych działań oraz do bieżącej współpracy z wojewodą, w tym przez stałe informowanie Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego - dodaje Ryszard Sklęta.
Z kolei Ewa Filipowicz, rzecznik prasowy wojewody mazowieckiego, podkreśla, że służby kryzysowe na szczeblu wojewódzkim interweniują, jeśli skala zdarzenia przerasta możliwości samorządów. Wojewoda w takich sytuacjach m.in. powołuje wojewódzki zespół zarządzania kryzysowego.
WAŻNE
Sama policja nie jest w stanie przeciwdziałać wzrostowi m.in. zachowań rasistowskich.
RAMKA 1
Co może robić samorząd, by nie dochodziło do rozruchów i radykalizacji nastrojów
● podejmować działania z zakresu polityki społecznej i prorodzinnej, w obszarze edukacji, wychowania, ochrony zdrowia, rozwoju gospodarczego czy planowania przestrzennego (wdrażanie programów prewencyjnych tworzone na bazie lokalnych zagrożeń);
● prowadzić działań aktywizujące dzieci i młodzież (np. konkursy, gry, imprezy sportowe);
● realizować inwestycje poprawiające bezpieczeństwo (np. budowa systemów monitoringu wizyjnego, modernizacja infrastruktury gminnej);
● wprowadzić dodatkowe patrole prewencyjne straży miejskiej i policji;
● dofinansowywać działania policji czy straży pożarnej;
● wzmocnić kontakt dzielnicowych ze społecznością lokalną;
● propagować bezpieczne zachowania;
● sukcesywne doposażyć i zwiększać zatrudnienie w straży miejskiej;
● prowadzić ośrodek terapii uzależnień, profilaktyki i pomocy psychologicznej;
● ograniczyć zezwolenia na sprzedaż alkoholu;
● podnosić świadomość społeczeństwa o skutkach działania środków odurzających: ulotki, wieści gminne;
● prowadzić pogadanki w szkołach, organizować szkolenia dla kadry nauczającej;
● wynajmować autobusy przewożące kibiców z miejsc wskazanych przez policję.
To, co stało się w Ełku, potwierdza zasadność kontynuowania działań edukacyjnych i profilaktycznych w obszarze integracji społecznej - zwłaszcza w środowisku ludzi młodych.
Świętokrzyski Urząd Wojewódzki w Kielcach
I tak Mazowiecki Urząd Wojewódzki w wypadku protestów społecznych jest odpowiedzialny m.in. za: organizację i koordynowanie działań, zapewnienie odpowiedniej opieki zdrowotnej, a także nadzór nad ratownictwem medycznym. Wojewoda może wnioskować do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji o udzielenie dotacji z budżetu rezerwy celowej na usunięcie ewentualnych skutków protestów społecznych.
- Jednak to, co stało się w Ełku, potwierdza zasadność prowadzenia i kontynuowania działań edukacyjnych i profilaktycznych w obszarze integracji społecznej, zwłaszcza w środowisku ludzi młodych - przekonuje Joanna Janiszewska-Bujała, zastępca dyrektora wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego w Świętokrzyskim Urzędzie Wojewódzkim w Kielcach. - Z tego względu dużą wagę przywiązujemy do realizacji rządowego programu ograniczania przestępczości i aspołecznych zachowań Razem Bezpieczniej im. Władysława Stasiaka, który jest koordynowany przez wojewodę. - Przekazywane dotacje dla samorządów i organizacji pozarządowych są wykorzystywane na realizację projektów mających na celu poprawę lokalnych systemów bezpieczeństwa, podniesienie poziomu wiedzy i aktywizację mieszkańców w zakresie zapobiegania przestępczości. Do uczniów szkół adresowany jest program Bezpieczna +, który m.in. kładzie nacisk na bezpieczeństwo uczniów zarówno w szkole, jak i poza nią. W ubiegłym roku na projekty prowadzone w woj. świętokrzyskim przekazano 182 tys. zł. Oba programy są kontynuowane w 2017 roku. Liczymy, że konsekwentnie realizowane działania wychowawcze będą kształtować postawy młodzieży i pozwolą minimalizować zachowania agresywne w przestrzeni publicznej - stwierdza Joanna Janiszewska-Bujała.
OPINIE EKSPERTÓW
@RY1@i02/2017/009/i02.2017.009.18300230c.802.jpg@RY2@
Krzysztof Przybylski dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa Urzędu Miasta w Kielcach
Tylko w oparciu o analizę dostępnych informacji medialnych przebieg wydarzeń w Ełku wskazuje, że ich eskalacja, po akcie zwykłego przestępstwa kryminalnego, była konsekwencją utrzymywania się w Polsce przekonania o szczególnie uprzywilejowanej roli mniejszości, w tym etnicznych czy wyznaniowych.
Obraz taki w znaczącej mierze tworzą liczne media wspierające takie mniejszości w sposób asymetryczny do rzeczywistych zagrożeń, odczuć i nastrojów społecznych, a nawet przypisujące im uprzywilejowaną pozycję w społeczeństwie. Wspomniana asymetria jest odrzucana przez zwykłych Polaków jako fałszywa.
W przypadku Ełku część jego mieszkańców od razu uznała, że cudzoziemców prowadzących kebab obowiązuje, jak wszystkich obywateli Polski, zakaz rozstrzygania sporów z użyciem noża. Uczestniczący w wydarzeniach po zabójstwie Polaka kierowali się prawdopodobnie takimi motywami:
- poczuciem zamanifestowania wobec cudzoziemców faktu, iż tu obowiązuje polskie prawodawstwo, a ono wyklucza rozstrzyganie sporów z użyciem śmiercionośnych narzędzi;
- potrzebą szczególnego zamanifestowania tego wobec cudzoziemców wyznania muzułmańskiego, którzy postrzegani są jako potencjalne, lecz uzasadnione - w kontekście częstych wydarzeń na zachodzie Europy i w Ameryce - zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju i obywateli;
- potrzebą eksponowania swojej postawy i poglądów jako elementu gwarancji, że sprawcy zabójstwa nie unikną odpowiedzialności prawnej lub nie zostaną potraktowani w sposób uprzywilejowany.
W Polsce wiele zabójstw z użyciem noża dokonywanych jest w trakcie bezpośrednich porachunków, również w miejscach publicznych. W zasadzie żadne z nich nie wiązało się dotąd z kumulacją takich emocji. Ale w przypadku wydarzeń w Ełku, istotne okazały się wspomniane wyżej motywy. Uczestnicy, utożsamiając się z nimi, odczuli zapewne silną potrzebę zamanifestowania ich, szczególnie wobec cudzoziemców wyznania muzułmańskiego. Wydarzenia te są więc w dużej mierze konsekwencją dość natrętnego i bezrefleksyjnego lansowania przez część polityków i sprzyjające im media tezy o konieczności przyjęcia przez Polskę znacznej grupy osób wyznania muzułmańskiego, co rzekomo ma dać wyraz unijnej solidarności Polski z krajami UE. Jednym z istotnych warunków, jakie w tej sytuacji dotyczą administracji samorządowej i służb porządkowych, jest utrzymywanie wyłącznie przekazu spójnego z polityką realizowaną w obszarze imigracyjnym przez państwo. Podejmowane przez niektóre samorządy, jak choćby Gdańsk czy Kraków, nieuzasadnione próby "samodzielnej polityki imigracyjnej", zaktywizują mieszkańców do wyrażania swojego niezadowolenia w przestrzeni publicznej. Tworzy to obszar zbędnego konfliktu, a w fazie wstępnej, niepotrzebną kumulację społecznych emocji. Będą one o tyle niebezpieczne, o ile w kolejnej fazie zajdzie potrzeba zaangażowania państwowych sił porządkowych. Te bowiem zawsze wykonać muszą rozkazy administracji rządowej. Ta zaś z kolei kieruje się obowiązującym prawem i przyjętymi założeniami politycznymi w zakresie polityki imigracyjnej. Można więc stwierdzić, że brak spójności działań samorządu z polityką państwa zawsze stworzy obszar potencjalnego konfliktu, który jest do emocjonalnego wykorzystania na terenie miasta przez część lokalnych polityków i popierających ich mieszkańców. ⒸⓅ
@RY1@i02/2017/009/i02.2017.009.18300230c.801.jpg@RY2@
Dr Marta Penczek psycholog kulturowy z Uniwersytetu Humanistycznospołecznego SWPS
Napływ bardzo dużej liczby uchodźców do Europy z państw, w których dominuje islam, rozpoczął dyskusję na temat wielokulturowości i integracji ludzi z bardzo odległych kultur. Jednak jak pokazują badania przeprowadzone przeze mnie wraz z Marią Baran (doktorantką na Uniwersytecie SWPS), ludzie najbardziej się boją o swoje bezpieczeństwo. Chodzi głównie o zagrożenie zamachami terrorystycznymi, ale też niepokój związany z ewentualnym wzrostem liczby przestępstw pospolitych. Pojawiają się też obawy związane z dobrami materialnymi, np. obniżeniem zasiłków dla Polaków, by w ten sposób znaleźć pieniądze na wspomożenie uchodźców. Dopiero później ludzie mówią o tzw. zagrożeniu symbolicznym, czyli różnicach kulturowych i ich następstwach. Odmienność nie jest tu zatem problemem podstawowym. Może natomiast być wykorzystywana do wskazywania wrogów. Część z nas ma bowiem tendencję do postrzegania ludzi przez pryzmat grup, do których należą. Przy czym przy tworzeniu podziały - my, inni - duży wpływ nierzadko mają stereotypowe opisy członków obcej grupy. Te zaś czerpiemy od innych, od naszego otoczenia. Współcześnie, gdy mamy łatwy dostęp do mediów społecznościowych, szybko dowiadujemy się o wydarzeniach na całym świecie, a algorytmy stosowane przez Google i inne firmy internetowe podsuwają nam takie informacje, których wcześniej szukaliśmy, chociażby w związku z zamachami na Zachodzie. W ten sposób łatwiej skoncentrować się na jednym konkretnym aspekcie danej sprawy, np. jak muzułmanie atakują Europejczyków.
Częściej też czytamy wypowiedzi osób, które mają podobne poglądy do naszych. W ten sposób zostajemy utwierdzeni w swoich poglądach. Może więc pojawić się poczucie, że wszyscy mają taki sam stosunek do problemu, co legitymizuje działania na podstawie swoich poglądów. Wtedy nawet małe wydarzenie czy pobudzenie związane z upojeniem alkoholowym mogą doprowadzić do ataków na tle rasistowskim. Tymczasem innym osobom jest poniekąd łatwiej sięgnąć po agresję, bo dostali przykład. Wiedzą już, że nie są osamotnieni. Dodatkowo mogą wykorzystywać media społecznościowe, by uzyskać poparcie dla swoich działań lub wręcz wsparcie osobiste za pośrednictwem grup zrzeszających osoby o podobnych poglądach. Niebagatelne znaczenie ma też postawa władz i organów ścigania. Jeżeli minister mówi, że w Polsce nie ma problemu rasizmu, a prokurator wnosi o obniżenie kary za zbrodnie nienawiści, pojawia się poczucie powszechnego przyzwolenia na nie.
W tej sytuacji, gdy jest największe napięcie, konieczne jest w pierwszym rzędzie dążenie do deeskalacji konfliktu. Władze powinny powiedzieć, że się nie zgadzają na agresję i rasizm, otwarcie je potępić. Organy ścigania i sądy też mają tu swoją rolę do odegrania, gdyż powinni starać się jak najszybciej złapać i ukarać winowajców. Zwykli obywatele również mogą odegrać ważną rolę, pokazując swoją niezgodę na ataki na tle rasistowskim. Należy stanąć obok ofiary i powiedzieć, że nie zgadzamy się na takie zachowania. Bardzo istotne jest tu, żeby nie dać się ponieść agresji, nie krzyczeć i nie wdawać się w bójkę. ⒸⓅ
Niezbędna integracja. Z obu stron
Przyjezdnych trzeba integrować z lokalną społecznością. Uczyć ich zwyczajów i unikania konfliktów. Potrzebna jest też praca od podstaw z mieszkańcami danej miejscowości, a często i niestandardowe działania - mówią eksperci
To, że integracja osób przybywających z krajów o innej kulturze lub wyznawców innej religii nie należy do łatwych, potwierdza ją działania m.in. Urzędu ds. Cudzoziemców (dalej: UDSC), który prowadzi lub nadzoruje 11 ośrodków dla osób ubiegających się w Polsce o udzielenie ochrony międzynarodowej. Równolegle współpracuje z organizacjami pozarządowymi, zaś te pracują z cudzoziemcami przebywającymi w ośrodkach.
- Obcokrajowcy ubiegający się o ochronę międzynarodową w Polsce mają do wyboru pobyt w ośrodku lub samodzielne utrzymanie się poza nimi dzięki pomocy finansowej otrzymywanej od Urzędu ds. Cudzoziemców - tłumaczy Jakub Dudziak, rzecznik prasowy Urzędu ds. Cudzoziemców. - Obecnie w Polsce przebywa ok. 4,2 tys. obywateli innych krajów, którzy złożyli wnioski o udzielenie takiej ochrony.
Przy czym od początku pobytu w Polsce cudzoziemcy przechodzą kursy informacyjne na temat obowiązujących w naszym kraju przepisów, zasad, obyczajów oraz kultury. Otrzymują także specjalne informatory mające na celu łatwiejsze odnalezienie się w naszych realiach. Z kolei objęci wnioskami o udzielenie ochrony małoletni cudzoziemcy uczęszczają do szkół publicznych. Najmłodsze dzieci mają zapewnione zajęcia przedszkolne w ośrodkach. Dorośli mogą korzystać z bezpłatnych lekcji języka polskiego.
Obcokrajowcy, którzy otrzymają ochronę międzynarodową, mogą pozostać w kraju i posiadają prawa zbliżone do obywateli Polski. Osoby te mogą korzystać z rocznego programu integracyjnego prowadzonego przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
!W nauce języka polskiego uczestniczyła tylko 1/3 uchodźców realizujących programy integracyjne, a intensywność nauki była niska - od dwóch do czterech godzin lekcyjnych tygodniowo.
Źródło: NIK, dane za 2015 rok
Organizowane są także dni otwarte, których celem jest wspieranie integracji obcokrajowców w Polsce. Mieszkańcy, dziennikarze, przedstawiciele instytucji publicznych mogą wówczas swobodnie wejść do ośrodków i porozmawiać z osobami w nich przebywającymi. Wspomniane inicjatywy są finansowane głównie ze środków unijnych, zwłaszcza Funduszu Azylu, Migracji i Integracji.
Aby jednak nie dochodziło do sytuacji, takich jak ta w Ełku, potrzebna jest także praca wśród lokalnych społeczności. Odpowiednia edukacja, której celem jest przybliżenie informacji o cudzoziemcach czy uchodźcach, organizowanie spotkań z nimi. Politykę bezpieczeństwa, jak podkreślają eksperci, można też zrealizować m.in. przez akcje i inicjatywy przeciwko przejawom rasizmu, ruchów nacjonalistycznych czy ksenofobii. To uzmysławia ludziom, jak wiele ich łączy, a nie jak dużo dzieli. Sporo też zależy od działań mediów i polityków, którzy wykorzystują różnego rodzaju nastroje do walki politycznej czy do podbijania oglądalności. Tymczasem w sytuacji, gdy jest największe napięcie, konieczne jest w pierwszym rzędzie dążenie do deeskalacji konfliktu.
RAMKA 2
Ełk reaguje od razu
Do ełckich szkół wprowadzany jest właśnie edukacyjny projekt antyprzemocowy. Jak zapowiada Artur Urbański, wiceprezydent miasta, nauczyciele będą rozmawiać z uczniami o przyczynach konfliktów, mechanizmach ich eskalacji i o tym, jak im zapobiegać. Ważnym elementem programu jest nauka, w jaki sposób wycofać się z konfliktowej sytuacji, i to na każdym jej etapie. Na zajęciach prowadzonych metodą warsztatową uczniowie zostaną zapoznani z faktami, a nastepnie z mechanizmem nakręcania się spirali emocji. Będą też podejmować próby rozwiązania konfliktu w inny sposób, niż sprawy się potoczyły. - Chodzi o to, by uświadomić młodzieży, że agresja nie jest najlepszym sposobem rozwiązywania sporów - podkreśla Artur Urbański. Pilotaż miasto już prowadzi. - Scenariusze zajęć przygotowało nam Centrum Edukacji Obywatelskiej z Warszawy - informuje wiceprezydent. I mówi, że chodzi o to, by zajęcia rozpocząć jeszcze przed feriami szkolnymi, dopóki temat jest gorący. W najbliższy weekend odbędą się też szkolenia dla nauczycieli, którzy wiedzę o zapobieganiu konfliktom będą następnie przekazywać uczniom.
DK, ZJ
Psycholodzy są zgodni co do tego, że władze powinny powiedzieć, że nie zgadzają się na agresję i rasizm, otwarcie je potępić. Jeśli się na to nie decydują lub robią to bardzo oględnie, nie należy się dziwić, że obywatele w natłoku sprzecznych informacji sięgają po kamienie i butelki. Na tym cierpią nie tylko "ci inni", ale oni sami. Efektem ulicznych starć często jest bowiem zniszczone mienie należące do zarówno do miasta, jak i osób prywatnych. Do tego dochodzą koszty chociażby tłumienia burd, a następnie usunięcia ich skutków. Tymczasem pieniądze te, które pochodzą z podatków, mogłyby być wykorzystane chociażby na służbę zdrowia.
WAŻNE
Dwa organy odpowiedzialne za proces integracyjny uchodźców - Urząd ds. Cudzoziemców i Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej - działają w oderwaniu od siebie, na podstawie dwóch różnych aktów prawnych.
@RY1@i02/2017/009/i02.2017.009.18300230c.803(c).jpg@RY2@
Obcokrajowcy szukający pomocy w Polsce
NIK: jest źle
Ogólnie wszyscy deklarują, że są gotowi na sytuacje kryzysowe na tle rasistowskim. Ale dwie kontrole Najwyższej Izby Kontroli na przestrzeni ostatnich lat wskazały na wiele uchybień. Bo choć Polska zapewnia uchodźcom odpowiednie warunki pobytu i stosowną opiekę lekarską, to okazuje się, że udzielana pomoc nie służy wystarczająco integracji uchodźców ze społeczeństwem. Nie sprzyja też podjęciu przez nich samodzielnego życia po zakończeniu okresu przejściowego. Izba wskazuje też, że większość uchodźców traktuje Polskę jedynie jako kraj tranzytowy na drodze do Europy Zachodniej. A ogólnie celem integracji powinno być doprowadzenie do możliwości samodzielnego funkcjonowania cudzoziemca w kraju przyjmującym (przede wszystkim na rynku pracy). Tymczasem, jak pokazują wyniki kontroli, osoby, które w Polsce uzyskały status uchodźcy, w znacznej części nie znają polskiego, mają problemy z samodzielnym zapewnieniem sobie odpowiednich warunków mieszkaniowych oraz znalezieniem stałego zatrudnienia.
NIK zwrócił też uwagę, że nieprawidłowości dotyczyły sprawności realizacji procedur uchodźczych. Warto zwrócić też uwagę, że aż 34 proc. spraw o nadanie statusu uchodźcy kończono z przekroczeniem podstawowego sześciomiesięcznego terminu, a postanowienia o nowym terminie zakończenia postępowania w 41 proc. przypadków nie miały uzasadnienia faktycznego - sankcjonowały jedynie bezczynność organu. Kontrola izby wykazała również, że dwa organy odpowiedzialne za proces integracyjny uchodźców - Urząd ds. Cudzoziemców i Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej - działają w oderwaniu od siebie, na podstawie dwóch różnych aktów prawnych, tj. ustawy z 13 czerwca 2003 r. o udzielaniu cudzoziemcom ochrony (tj. Dz.U. 2016 poz. 1836) i ustawy z 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 930 ze zm.). dzieje się tak, choć cel działań w tej sprawie jest wspólny.
Niechęć z komputera
Ludzie lubią się zrzeszać, a osoby podzielające podobne poglądy o cudzoziemcach czy uchodźcach wypowiadają sie najłatwiej w internecie. Upust swoim poglądom czy frustracji można przecież dać na forum, blogu czy portalu społecznościowym.
Trzeba pamiętać, że mówiąc już o agresywnych celach zrzeszania się, można wkroczyć na obszar definiowany przez prawo jako przestępstwo. Tymczasem Internet nie jest hermetyczny, a adresaci rasistowskich czy ksenofobicznych haseł zostawiają ślady. Po nickach, e-mailach, wizerunku czy też IP odpowiednie służby są w stanie namierzyć hejterów. Często jednak za późno. Agresywna grupa może zostać powołana w kilkanaście minut i jeszcze tego samego dnia może wyjść na ulice. Niektórzy twierdzą, że to znak naszych czasów. Co zresztą potwierdzają m.in. zamieszki w Ełku, gdzie uczestnicy rozróby nawoływali się przez media społecznościowe. Jaka jest zatem rada, gdy ktoś zauważy, że dzieje się coś niedobrego? Zawsze można spróbować nawiązać dialog z uczestnikiem internetowej dyskusji i próbować mu uzmysłowić, że jego zamiary zorganizowania burdy są złe. Natomiast jeśli uwagi nie chcemy tego robić, najprostszym sposobem jest powiedzenie "nie" poprzez zgłoszenie danej wypowiedzi jako niezgodnej z regulaminem serwisu. Można też zawiadomić organy ścigania, a jeśli zna się miejsce zgromadzenia, warto poinformować o nim włodarzy miasta. Ważne też jest, jak zachowują się dorośli domownicy. Powinni wystrzegać się rasistowskich wypowiedzi w towarzystwie dzieci czy młodzieży, powinni też uczyć nieletnich, że przemoc jest zła. Duża rolę do odegrania w tym zakresie mają też szkoła czy Kościół.
WAŻNE
Samorządy wcale nie palą się do tego, by jakkolwiek zwiększać ich kompetencje w zakresie zapewniania bezpieczeństwa publicznego. I uważają, że tak powinno zostać.
Samorządy wolą doposażyć policję. Ale niektóre preferują własne działania
Wiele miast wychodzi z założenia, że skoro to policja głównie odpowiada za bezpieczeństwo, to część pieniędzy z lokalnego budżetu należy wydatkować właśnie na potrzeby tej formacji
Policja chętnie przyjmuje wszelką pomoc finansową od samorządów - w tym celu od lat funkcjonuje specjalny Fundusz Wsparcia Policji, na który miasta czy gminy mogą dokonywać przelewów (więcej o tym, jak funkcjonuje fundusz.
I tak np. Warszawa w latach 2007-2016 przekazała stołecznej komendzie 153 mln zł. Jak usłyszeliśmy w urzędzie miasta, w ramach tej kwoty sfinansowano m.in.:
283 941 służb ponadnormatywnych policji (dodatkowe służby pełnione przez policjantów w czasie wolnym od pracy; służba w mundurze, na ulicy),
utrzymanie 4 kompanii kandydackich w Oddziałach Prewencji,
staż adaptacyjny policjantów w służbie przygotowawczej pełnionej w Oddziale Prewencji Policji.
Nie brakuje jednak działań w samorządach, które wychodzą poza ogólnie przyjęte standardy. W Krakowie kilka miesięcy temu przyjęto program "Otwarty Kraków". Powstał on na bazie strategii wypracowanej w ramach współpracy Miejskiego Ośrodka Wspierania Inicjatyw Społecznych ze Stowarzyszeniem Interkulturalni pl. - Kraków poprzez odpowiednie zarządzanie chce przygotować mieszkańców, urzędy i instytucje do właściwej reakcji na intensywniejszy napływ cudzoziemców. Doświadczenia innych krajów przyjmujących cudzoziemców pozwalają na konstatację, że z działaniami tymi nie należy czekać do momentu, gdy imigranci pojawią się w znacznej liczbie. Trzeba planować takie działania z wyprzedzeniem - opowiada Jan Machowski z urzędu miejskiego.
W Częstochowie powołany został pełnomocnik ds. równych szans. Jego głównym zadaniem jest koordynacja działań podejmowanych w zakresie równego traktowania - w tym przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię czy wyznanie, poglądy polityczne, wiek, orientację seksualną, stan cywilny oraz rodzinny. Miasto zapewnia również, że funkcjonariusze straży miejskiej przeprowadzają prelekcje w przedszkolach i szkołach na temat zachowań zgodnych z prawem i odpowiedzialności karnej.
Olsztyn z kolei wspomina o akcji "Taxi Oko". Udział w niej biorą przede wszystkim taksówkarze i agencje ochrony. W radiostacjach umieszczonych w ich samochodach dołożono jeszcze jeden kanał z bezpośrednią łącznością z dyżurnym 997 w danym powiecie. - Głównym założeniem tego systemu jest bezpieczeństwo kierowców. Jeżeli taksówkarz spotka się z sytuacją zagrażającą jego życia lub zdrowiu, wzywa drogą radiową pomoc. W tym momencie słyszy go dyżurny policji, który na miejsce kieruje patrol policji. Słyszą go także koledzy z innych taksówek i agenci ochrony. Pomoc jest natychmiastowa. Pomoc zostaje wezwana także, kiedy w zagrożeniu znajduje się inna osoba, zupełnie postronna. Agenci ochrony w tym momencie biorą czynny udział w zatrzymaniu sprawcy, dokonując typowo obywatelskiego zatrzymania. Następnie informują dyżurnego o takowym zatrzymaniu i czekają na przybycie policjantów - wyjaśnia nam Krzysztof Łuniewski z wydziału zarządzania kryzysowego i ochrony ludności urzędu miasta w Olsztynie.
Warszawa również stara się działać, zanim jeszcze dojdzie do burd ulicznych. - Działamy prewencyjnie, np. organizując Centrum Wielokulturowe w Warszawie, którego celem jest skłanianie do współpracy poszczególnych urzędów i instytucji miejskich oraz organizacji pozarządowych, zarówno tych realizujących projekty na rzecz cudzoziemców, jak i tych reprezentujących społeczności imigranckie - mówi Magdalena Łań ze stołecznego ratusza.
Co ciekawe, samorządy wcale nie palą się do tego, by jakkolwiek zwiększać ich kompetencje w zakresie zapewniania bezpieczeństwa publicznego. - Samorządy nie posiadają żadnych kompetencji w tym zakresie i niech tak zostanie - kwituje Krzysztof Łuniewski z Olsztyna. ⒸⓅ
@RY1@i02/2017/009/i02.2017.009.18300230c.804.jpg@RY2@
Tomasz Żółciak
tomasz.zolciak@infor.pl@tzolciak
@RY1@i02/2017/009/i02.2017.009.18300230c.805.jpg@RY2@
Paweł Sikora
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu