Kto nam powie o rakiecie i balonie
Projekt ustawy o ochronie ludności znosi obecne procedury alarmujące obywateli o naruszeniu przestrzeni powietrznej. Problem w tym, że nowa ustawa nie precyzuje, co ma je zastąpić
Balon z Białorusi, który wleciał do nas w ostatni piątek, wywołał poruszenie. W tym wypadku, inaczej niż 16 grudnia 2022 r., gdy w polską przestrzeń powietrzną wleciała rosyjska rakieta, uruchomiono przewidzianą w Krajowym Planie Zarządzanie Kryzysowego procedurę SPO 13. Określa ona „proces przekazania komunikatów ostrzegawczych o zagrożeniu uderzeniami z powietrza”. – Wyglądało to tak, że z Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych po dostrzeżeniu przez Wojsko Polskie obiektu na bieżąco przekazywano informacje do Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, które z kolei informowało odpowiednich decydentów z tzw. rozdzielnika, m.in. premiera i prezydenta, ale też ostrzegło zwykłych obywateli – mówi nasz rozmówca z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
I tak ci z nas, którzy znajdowali się wówczas w województwach zachodniopomorskim, pomorskim i kujawsko-pomorskim powinni byli dostać komunikat o następującej treści: „Uwaga. Trwają poszukiwania obiektu powietrznego przypominającego balon. W przypadku jego znalezienia nie podnoś, powiadom najbliższy posterunek Policji”. Dodatkowo podobne komunikaty pojawiły się również w mediach społecznościowych. To m.in. za brak uruchomienia tej procedury podczas grudniowego incydentu rakietowego minister obrony Mariusz Błaszczak krytykował w ubiegłym tygodniu dowódcę operacyjnego gen. Tomasza Piotrowskiego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.