Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie wpuszczamy nawet zagrożonych dziennikarzy

27 czerwca 2018

Straż Graniczna twierdzi, że odsyła Tadżyków, bo ci nie proszą na granicy o pomoc. Obrońcy praw człowieka mówią, że to absurd

Uciekające przed represjami małżeństwo tadżyckich dziennikarzy twierdzi, że Straż Graniczna w Terespolu niezgodnie z prawem nie pozwala im złożyć wniosku o ochronę międzynarodową. Zamiast tego odsyła ich z powrotem na Białoruś. Kryzys migracyjny na przejściu granicznym Brześć-Terespol, którego kulminację opisaliśmy w DGP w 2016 r., tli się tam do dziś.

Sitora Jusupowa była prezenterką telewizji CATV, związanej z Partią Islamskiego Odrodzenia Tadżykistanu (HNIT). Jej mąż Sandżar Hoszimi pracował w państwowym kanale Todżikiston i robił materiały dla Radio Ozodi, lokalnej sekcji Radia Wolna Europa. Gdy po wyborach w 2015 r. władze zdelegalizowały HNIT, Jusupowa studiowała w prestiżowej Wyższej Szkole Ekonomii w Moskwie. Kobietę odesłano do kraju, a tam poddano przesłuchaniom. - Chcieli, żebym złożyła zeznania przeciwko liderowi HNIT. Grozili rozprawą z rodziną - opowiada.

W międzyczasie Hoszimi stracił pracę, a jako że naciski służb się nasiliły, para uciekła z kraju. Do Polski próbowali wjechać już 10 razy, ale SG nie pozwala im na złożenie wniosku o status uchodźcy. - Raz udają, że nas nie słyszą. Innym razem mówią, że przekażą sprawę komendantowi. Zawsze dostajemy odmowę wjazdu i jesteśmy zawracani na Białoruś - mówi kobieta. Próbowali też wczoraj. - Pogranicznicy powiedzieli, że nigdy nas nie wpuszczą i żeby więcej nie próbować. Pytali, dlaczego nie wolimy zostać na Białorusi albo pojechać do Turcji - dodaje Jusupowa.

SG odpiera zarzuty. - Nie udzielamy informacji o konkretnych osobach. Ale wszelkie czynności funkcjonariuszy SG są realizowane na podstawie i w granicach obowiązujących przepisów - zapewnia rzeczniczka Straży ppor. Agnieszka Golias. - Weryfikacja celu wjazdu i pobytu cudzoziemca w Polsce jest jednym z podstawowych zadań SG podczas kontroli granicznej. Jeśli cudzoziemiec nie spełnia określonych w przepisach warunków, a charakter i cel jego wjazdu jest inny niż poszukiwanie ochrony w Polsce, otrzymuje decyzję o odmowie wjazdu - dodaje.

Obrońcy praw człowieka zwracają jednak uwagę, że gdy cudzoziemiec prosi o ochronę, decyzja, czy jej udzielić, należy do Urzędu do Spraw Cudzoziemców (UdSC). Migranci twierdzą, że składają takie prośby. SG - że nic takiego się nie dzieje. Prawnicy dowodzą, iż takie postępowanie obcokrajowców mijałoby się z celem. - Nie wiadomo, na jakich zasadach jedni są wpuszczani, a inni nie - mówi DGP Ewa Ostaszewska-Żuk z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. - Na ok. 80 rodzin, głównie czeczeńskich i tadżyckich, które chcą wjechać do Polski, Polacy przyjmują najwyżej jedną dziennie - dodaje Enira Branicka z białoruskiej organizacji Human Constanta.

Przedstawiciele MSW nieoficjalnie mówią, że tama na granicy w Terespolu została postawiona w obawie przed terroryzmem. Taki był też oficjalny pretekst delegalizacji HNIT w Tadżykistanie, choć żaden inny kraj z Rosją na czele nie uznał partii za ekstremistyczną. Likwidacja ugrupowania doprowadziła wielu jego działaczy do więzień. Część wyemigrowała. Zdarzały się jednak przypadki, że sympatycy HNIT jeździli na wojnę do Syrii.

- Kiedy partię zamknęli, wielu młodych, którzy wierzyli, że można walczyć z dyktaturą środkami pokojowymi, uznało, że to już nie wystarczy. I że zmiana sytuacji jest możliwa tylko bardziej radykalnymi metodami - przyznawał w rozmowie z DGP Muhiddin Kabiri, lider HNIT. - Trzeba rozróżnić radykałów od tych, którzy potrzebują statusu uchodźcy z przyczyn politycznych. Musimy w tej kwestii współpracować z europejskimi władzami - dodawał.

- Weryfikacją cudzoziemców zajmują się służby specjalne. We wszystkich procedurach, tak legalizacyjnych, jak i o przyznaniu ochrony międzynarodowej, takie osoby są sprawdzane - wskazuje Ewa Ostaszewska-Żuk. - Organy mają wiedzę o tym, kto chce zalegalizować pobyt na terenie Polski. Te procedury działają, o czym świadczy historia Marokańczyka Murada T., który został oskarżony o udział w Państwie Islamskim. Jego proces właśnie ruszył w Katowicach - przekonuje. Branicka dodaje, że Polska ma prawo badać przybyszów szukających azylu, ale powinna przestrzegać ustalonych zasad.

Kryzys w Brześciu rozpoczął się w 2016 r. Wzrosła wówczas liczba Czeczenów i Tadżyków chcących wjechać do Polski i poprosić o ochronę. Pogranicznicy odsyłali ich z powrotem z uwagi na brak wizy. - Od tego czasu praktycznie nic się nie zmieniło. SG wciąż nie przyjmuje deklaracji o chęci złożenia wniosku. Do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka trafiają skargi na takie postępowanie. Było już kilka wniosków o interim measures, ale nie są one respektowane przez SG - mówi Ewa Ostaszewska-Żuk. Interim measures to tymczasowe nakazy wstrzymania procedury wydalenia cudzoziemca z Polski.

W 2017 r. żaden Tadżyk nie złożył za to wniosku o status uchodźcy na Białorusi. Kraj ten nie jest uznawany za bezpieczny. We wrześniu 2017 r. Mińsk wydał Rosji Czeczena Imrana Sałamowa, który ośmiokrotnie był cofany z granicy podczas próby wjazdu do Polski. Sałamowa wysłano do Groznego i słuch o nim zaginął. Adwokaci bezskutecznie usiłują się dowiedzieć, co się z nim stało. Dwa miesiące temu Białoruś wydała Azerbejdżanowi Aleksandra Łapszyna, blogera z rosyjskim i izraelskim paszportem, oskarżonego o nielegalny wjazd do separatystycznego Górskiego Karabachu.

Jeśli polskie władze chciały poprzez nieformalną blokadę zmniejszyć strumień migrantów trafiających do kraju przez Terespol, udało im się to. Gdy w 2016 r. wniosek o ochronę w RP złożyło 882 Tadżyków, w 2017 r. było ich tylko 154. - Ludzie znają sytuację i rzadziej wybierają drogę przez Brześć i Terespol - przyznaje Enira Branicka.

@RY1@i02/2018/070/i02.2018.070.000000400.801.jpg@RY2@

fot. Jan Brykczyński/Forum

W 2016 r. wniosek o ochronę w RP złożyło 882 Tadżyków, w 2017 r. było ich tylko 154

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

@mwpotocki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.