Weekendowe pożary raczej niepowiązane
Pożary w Warszawie i na Śląsku najpewniej się ze sobą nie łączą. Ale wczoraj o sytuacji miało rozmawiać kierownictwo MSWiA, a nielegalne składowiska odpadów znów są na celowniku władzy
Prawie 80 pojazdów i ponad 250 strażaków, w tym również podchorążowie z Akademii Pożarniczej – takimi siłami straż pożarna walczyła z pożarem stołecznego centrum handlowego Marywilska 44 w nocy z soboty na niedzielę. Z kolei przed południem tego drugiego dnia zapłonęło składowisko odpadów na warszawskich Siekierkach, a kolejnej nocy spłonęło 10 autobusów w zajezdni w Bytomiu. Jeśli do tego dodać piątkowy pożar na składowisku odpadów w Siemianowicach Śląskich, którego skutkiem było m.in. dostanie się trujących substancji do lokalnych rzek, to taka seria wydaje się niecodzienna. – Pożary połączone są tym, że był ogień, na mój strażacki nos – niczym więcej. Ale być może inne służby wiedzą coś więcej – mówi starszy brygadier Karol Kierzkowski, rzecznik prasowy Państwowej Straży Pożarnej. Warto jednak pamiętać, że te kilka pożarów to ułamek tego, z czym codziennie mierzą się służby. – Codziennie mamy średnio ok. 300 różnych pożarów, jak jest większy okres palności i palą się np. lasy, to jest ich nawet 800 albo tysiąc. To jest związane z pogodą. Jeśli chodzi o zabudowania, to rzadziej palą się budynki magazynowe i gospodarcze – te mieszkalne mają mniejsze zabezpieczenia przeciwpożarowe. Z kolei gdy mówimy o nielegalnych wysypiskach śmieci, to często zdarza się tak, że po kolejnym wezwaniu do usunięcia śmieci wybucha pożar, ale to temat dla policji, nie dla nas – tłumaczy strażak.
Jak działanie służb ocenia ekspert? – Pożary zostały ugaszone względnie szybko, siły i środki, które przybyły na miejsce, były duże. Nie przypominam sobie spektakularnych porażek przy gaszeniu, najwyraźniej system zbudowany w oparciu o państwową i ochotniczą straż pożarną działa – komentuje dr Michał Piekarski z Instytutu Studiów Międzynarodowych i Bezpieczeństwa Uniwersytetu Wrocławskiego. Czy te pożary się ze sobą łączą? – Nie widzę żadnych podstaw, by je łączyć. Powodów ognia jest mnóstwo – od podpaleń, poprzez zwarcia elektryczne, po samozapłony chemikaliów itd. Żaden z tych obiektów nie był na liście obiektów infrastruktury krytycznej, nie widzę połączenia poza koincydencją czasową – dodaje Piekarski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.