Sikora najbardziej obawia się grypy i strzelania
Nie jestem w stanie odpowiedzieć w tym momencie, na co mnie stać. Przed nowym sezonem czuję głównie niepewność - mówi Tomasz Sikora przed pierwszym występem w Pucharze Świata.
Po sześciu miesiącach przerwy biatloniści wracają na trasy. Wśród faworytów Pucharu Świata, obok Norwegów Ole Einara Bjoerndalena i Emila Hegle Svendsena, Niemca Michaela Greisa i Rosjanian Maksima Czudowa, jest wymieniany także Sikora, ale ten w tym sezonie zamierza się skupić na walce o olimpijskie medale. - Najważniejszy jest dla nas start na igrzyskach. Słabsze wyniki w PŚ nie będą tragedią - ocenia biatlonista z Wodzisławia, dla którego może to być już ostatni sezon w karierze.
Przygotowania do igrzysk w Vancouver dla polskich zawodników, prowadzonych przez parę Roman Bondaruk - Nadieżda Biełowa, rozpoczęły się już w czerwcu. Pracowano przede wszystkim nad przygotowaniem fizycznym i strzelaniem. Sikora najbardziej obawia się jednak, że plany pokrzyżuje mu grypa.
- Jak do tej pory, nas omijała. Ale przez miesiąc walczyłem z zapaleniem oskrzeli. To zresztą choroba, na którą jestem bardzo podatny od dzieciństwa i bardzo często z nią przegrywam - mówi Sikora, drugi zawodnik ubiegłorocznej klasyfikacji generalnej. - Jest sezon olimpijski i grypa mogłaby spowodować totalną katastrofę w przygotowaniach. Większość zawodników zaszczepiła się, aby uniknąć takiego niebezpieczeństwa - dodaje.
Po przerwie w treningach spowodowanej chorobą o uniknięcie błędów na strzelnicy może być niezwykle trudno. Sikora w ostatnim teście w Oestersund na 20 strzałów przestrzelił cztery próby. Czyżby więc nawet dodatkowe treningi strzeleckie w hotelowych holach z wykorzystaniem broni laserowej nie przyniosły skutku? - Nie ma zawodników, którzy ciągle strzelają na zero, choć każdy z nas o tym marzy - broni się zawodnik AZS Katowice. - Boję się, że jeśli w pierwszych startach nie będzie dobrze na strzelnicy, zaczną się pytania dziennikarzy w stylu: "Co z tym strzelaniem?", a prawda jest taka, że gdyby zawodnik wiedział, co z nim jest, to by trafiał.
W Oestersund większym problemem może być jednak brak śniegu. Przez ostatnie dwa tygodnie w Szwecji padał ulewny deszcz. - Jeździliśmy niemalże po kamieniach - wspomina Sikora, dla którego najważniejszym startem przed sezonem okazał się występ w zawodach FIS wraz z zawodowymi narciarzami. - W Muonio wystartowałem przede wszystkim po to, by wykonać limit punktów FIS, umożliwiający mi start w sztafecie. Wynik nie był rewelacyjny. Ale też i nie mógł taki być, ponieważ wystąpiłem nie w pełni zdrów - tłumaczy Sikora, który w Vancouver najprawdopodobniej uzupełni męską sztafetę narciarzy klasycznych. - Jeśli pojawi się szansa startu wśród biegaczy, to bardzo chętnie skorzystam - zapewnia biatlonista.
tyle wynosi nagroda dla zwycięzcy zawodów PŚ, nagroda za triumf w klasyfikacji generalnej to 25 tys. euro
marta.pytkowska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu