Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Zimny prysznic na początek zmagań mistrzów

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Polskim siatkarzom nie udał się debiut w Pucharze Wielkich Mistrzów. Drużyna Daniela Castellaniego przegrała po tie-breaku z gospodarzem imprezy - Japonią 2:3.

- Nie da się ukryć, że spotkał nas taki lekko zimny prysznic - komentuje były selekcjoner reprezentacji Polski Ireneusz Mazur. - Mieliśmy spore oczekiwania przed tym turniejem, uważaliśmy, że naszymi głównymi rywalami w walce o zwycięstwo będą Brazylia i Kuba, a pozostałe drużyny nie prezentują poziomu, który mógłby nam spędzać sen z powiek, tymczasem także Japończycy okazali się lepsi. Nie znaleźliśmy na nich sposobu - dodaje.

Polacy zaczęli dobrze. Po wyrównanej grze na początku pierwszego seta biało-czerwoni przejęli inicjatywę w decydującej fazie i wygrali do 22. Druga partia była całkowicie nieudana i zakończyła się 10-punktową porażką, ale w trzeciej wszystko wróciło do normy. - W pierwszym i trzecim secie były fragmenty, kiedy dobrze serwowali Marcin Możdżonek oraz Jakub Jarosz i skutecznie rozbijali grę Japończyków - ocenia Mazur.

Niestety to były ostatnie fragmenty dobrej i skutecznej gry drużyny Castellaniego. To, czego zabrakło przede wszystkim w dwóch ostatnich partiach, to właśnie trudna zagrywka. - Owszem, nasi siatkarze podejmowali ryzyko, ale rywale na tyle dobrze odbierali, że doprowadzali piłkę do siatki, a potem atakowali ze skrzydeł lub środkiem, z drugiej linii. A wiadomo, że ich gra na siatce jest trudna do odczytania, dlatego właśnie zagrywka była kluczem do zwycięstwa. Blok, wyblok, staranne rozegranie i gra obronna musiały być poprzedzone atakującym serwem - twierdzi Mazur.

Polacy przegrali kolejnego seta do 21, a tie-breaka do 11. W decydujących momentach nie błyszczał nawet lider naszej ekipy Bartosz Kurek, który w całym meczu zdobył trzecią część punktów uzyskanych przez biało-czerwonych z gry - 23. - Bartek ciągnął grę do połowy czwartego seta, ale dłużej nie dał już rady - zaznacza Mazur i dodaje: - Po tym meczu nie wyróżniłbym nikogo, nawet Kurka, bo trudno kogokolwiek zwalniać z odpowiedzialności za porażkę.

Mimo wszystko były selekcjoner kadry siatkarzy jest daleki od rozdzierania szat. - W tym turnieju reprezentacja jest tworzona na żywo. Brakuje przecież Winiarskiego, Gruszki, Zagumnego, dlatego trudno jest utrzymać poziom, jaki prezentowaliśmy w zwycięskich mistrzostwach Europy. Nie było czasu wszystkiego poukładać. Do tego dochodzą problemy związane z adaptacją po podróży do Azji - wylicza Mazur.

Porażka z Japonią stawia jednak Polaków w trudniej sytuacji w kontekście walki o medal w Pucharze Wielkich Mistrzów. Dziś zespół Castellaniego zagra z bardzo silną Kubą, a za dwa dni z najlepszą drużyną ostatnich lat - Brazylią.

- Przegrana w pierwszym meczu wymusza na nas zwycięstwo z jedną z tych drużyn. Praktycznie wszystko zależy od dzisiejszego spotkania, bo z Brazylijczykami trudno marzyć o zwycięstwie. Jeśli pokonamy Kubę, zachowamy medalowe szanse - ocenia Mazur.

- Chłodna ocena szans wypada na naszą niekorzyść, ale mimo wszystko nie stoimy na zupełnie straconej pozycji. Przecież rywale też są w bardzo podobnej sytuacji co my. Zwłaszcza Brazylijczycy, których zawodnicy zjeżdżali do Japonii z Europy i grają tam niejako z marszu - dodaje były selekcjoner.

Robert Piątek

robert.piatek@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.