Boenisch już wita się z naszą kadrą
Smuda spotkał się wczoraj w Bremie z reprezentantem niemieckiej młodzieżówki, aby ustalić szczegóły jego gry dla Polski
Wszystko wskazuje na to, że bremeńska misja Franciszka Smudy zakończy się sukcesem. Sebastian Boenisch po spotkaniu z polskim selekcjonerem jest zdecydowany na grę w biało-czerwonych barwach. Smuda na naszych łamach mówił o takiej możliwości już w zeszłym tygodniu.
Do Bremy Smuda przyjechał razem z asystentem Tomaszem Wałdochem. Zamieszkali w luksusowym Parkhotelu w samym centrum hanzeatyckiego miasta. Dwa dni spędzone nad Wezerą okazały się bardzo owocne. W sobotę doszło do spotkania z ojcem Boenischa Piotrem. Już po nim Smuda miał 90-procentową pewność, że lewy obrońca Werderu będzie podporą jego kadry.
- Żeby mieć pewność 100- -procentową, muszę jeszcze spojrzeć mu w oczy - mówił selekcjoner.
Do spotkania trenera z piłkarzem doszło po zakończeniu wczorajszego meczu Werder - Dortmund. Boenisch miał w nim trudne zadanie powstrzymania Jakuba Błaszczykowskiego. Do pierwszego starcia obydwu piłkarzy doszło już w 2. min meczu. Boenisch bezlitośnie sfaulował gwiazdę reprezentacji Polski. Bo właśnie taki jest styl gry lewego obrońcy Werderu. Jest twardy, szybki i ambitny. Nic dziwnego, że Smuda tak zabiega o to, żeby grał dla nas. Przed meczem z Borussią selekcjoner w towarzystwie Dietera Burdenskiego udał się na spotkanie z dyrektorem Werderu Klausem Allofsem. Przyjaciel Smudy zna się z Allofsem z czasów wspólnej gry w bremeńskim klubie.
- Rozmawialiśmy o sprawach technicznych, powołaniach, roli, jaką pełni w Werderze - powiedział Smuda.
Tuż po spotkaniu z Borussią Boenisch nie chciał jeszcze jednoznacznie się deklarować. - Nie wymagajcie ode mnie, że wyjdę z szatni i powiem, iż chcę grać dla Polski. To nie jest odpowiednie miejsce na takie rzeczy - uśmiechał się obrońca. - Najpierw muszę spotkać się z trenerami Smudą i Wałdochem. Poradzę się jeszcze rodziców.
Jednak na grę w biało-czerwonych barwach Boenisch już się zdecydował. Z dwóch powodów. Przede wszystkim bardzo chce zagrać na wielkiej piłkarskiej imprezie, a Polska ma już zagwarantowany start w Euro 2012. Druga rzecz to praktyczny brak szans na grę w pierwszym składzie Niemiec. Joachim Loew wyżej od Boenischa ceni co najmniej trzech innych lewych obrońców, przede wszystkim Philippa Lahma. Powołania do kadry ostatnio otrzymało też dwóch innych lewych defensorów - Marcel Shaefer z Wolfsburga i Jerome Boateng z HSV.
- Walczyłem o niego od wielu lat. Byłoby grzechem, gdybyśmy nie skorzystali z okazji i nie namówili Sebastiana na grę dla Polski - powiedział Wałdoch.
@RY1@i02/2009/219/i02.2009.219.000.0020.001.jpg@RY2@
Gra wślizgiem to jeden z największych atutów Boenischa
Newspix.pl
korespondencja z Bremy
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu