Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Wystarczyło im chęci tylko na pół meczu

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Rośnie przewaga Wisły Kraków w ekstraklasie. Mistrzowie Polski mają sześć punktów więcej od Ruchu Chorzów i siedem od Legii, z którą zmierzą się za tydzień.

Na hit 12. kolejki ekstraklasy zapowiadano właśnie mecz Ruchu z trzecią w tabeli Legią, ale... - To było tylko pół hitu. Mieliśmy tylko 45 minut dobrej gry. O reszcie zapomnijmy. Mecz dostosował się do poziomu na trybunach - ocenił Jan Urban, i jest to najlepszy komentarz do tego spotkania.

Jak Dawid z Goliatem

Mecz Legii z Ruchem był konfrontacją najbogatszego klubu ekstraklasy z najbiedniejszym. Budżet warszawian siedmiokrotnie przewyższa chorzowski, opiewający raptem na 8 mln zł. Do tej pory nie miało to żadnego przełożenia na wyniki osiągane przez obydwie drużyny, ale w sobotę to krezusi ze stolicy byli wyraźnie lepsi. Bohaterem spotkania został Marcin Mięciel, który w niczym nie przypominał nieskutecznego napastnika z początku sezonu. 35-letni zawodnik miał cztery sytuacje podbramkowe, z których dwie wykorzystał. Za drugim razem z dziecinną łatwością ograł nowego reprezentanta kraju Macieja Sedloka. Potem jednak na boisku działo się niewiele. Rewelacyjny wicelider ekstraklasy przez 90 minut stworzył sobie tylko jedną stuprocentową okazję (Łukasz Janoszka), a i tę ze spalonego.

Gorszące sceny na trybunie

Na trybunach doszło natomiast do scen dawno nieoglądanych przy Łazienkowskiej. Część kibiców komunikat spikera o śmierci jednego ze współwłaścicieli Legii Jana Wejcherta przyjęła okrzykami: "jeszcze jeden", co spotkało się z nieprzychylną reakcją innych fanów. Niedługo potem do akcji wkroczyła ochrona, która siłą wyprowadziła kibica intonującego hasło, a potem użyła gazu łzawiącego wobec pozostałych kibiców. W efekcie tej interwencji do końca meczu zamiast dopingu cały stadion skandował hasła nieprzychylne właścicielom Legii. - Zachowanie podjęte przez ochronę było adekwatne do sytuacji - ocenił rzecznik klubu Michał Kocięba.

Już w piątek Legia zagra w Sosnowcu z Wisłą i jeśli chce zachować szanse na tytuł mistrza Polski, nie może przegrać. Wiślacy swój mecz rozegrali w piątek i już wówczas byli pewni, że próbujący ich ścigać rywale nie odrobią nawet części strat. W Kielcach krakowianie dominowali od samego początku, a duża w tym zasługa byłego zawodnika Wisły Nikoli Mijailovicia. Serb jest znany z nieprzemyślanych zachowań - ma już w swoim dorobku takie wyczyny, jak pobicie studenta, naruszenie nietykalności cielesnej towarzyszących mu koleżanek oraz groźby karalne oraz ucieczka przed policyjnym pościgiem, którą zakończyły dopiero strzały ostrzegawcze. Pierwsze z wymienionych wybryków odpokutował, wykonując prace społeczne w Miejskim Przedsiębiorstwie Oczyszczania, za drugie został skazany na rok więzienia w zawieszeniu. W piątek już w 22. minucie Mijailović z pełnym impetem wpadł na Wojciecha Łobodzińskiego, uderzając go łokciem w twarz. Sędzia wyrzucił go za to z boiska.

Mijailović znów narozrabiał

- To był przełomowy momentem. Widać, że Nicola nie zmienił się zbyt wiele od czasów w Wiśle - komentował obrońca Wisły Mariusz Jop.

- Nie zrobiłem tego specjalnie. Nie chciałem, żebyśmy zderzyli się głowami, wystawiłem rękę i uderzyłem go nie z łokcia, tylko bardziej z ręki. Sędzia najpierw chciał dać mi żółtą kartkę, a potem, jak zobaczył krew, to dał mi czerwoną - tłumaczył się obrońca Korony. - Zdaję sobie sprawę, że przez to przegraliśmy. Jest mi bardzo przykro i przepraszam wszystkich.

Grająca w osłabieniu Korona nie miała szans przeciwstawić się mistrzom Polski, którzy łatwo strzelili trzy gole, a mogli nawet więcej. Kielczanie zaczęli grać lepiej, dopiero gdy czerwoną kartkę dostał drugi z nich Piotr Malarczyk (w tym wypadku decyzja arbitra była dość dyskusyjna). - Ta decyzja zniweczyła mój plan - narzekał potem trener gospodarzy Marek Motyka, jednak ci, grając w dziewiątkę, strzelili pewnym swego wiślakom dwa gole i napędzili trochę strachu w końcówce.

@RY1@i02/2009/214/i02.2009.214.000.016a.001.jpg@RY2@

Marcin Mięciel drugi raz z rzędu strzelił dwie bramki w lidze

Zofia Szuster Newspix pl

Robert Piątek

robert.piatek@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.