Jeden napastnik starczył na Wisłę
Mecze Lecha Poznań z Wisłą Kraków jeszcze rok czy dwa lata temu elektryzowały wszystkich polskich kibiców, teraz co najwyżej można to spotkanie nazwać meczem kolejki. Trochę na wyrost, bo co to za hit, który ogląda tylko trzy tysiące kibiców? Symbolem słabości ekstraklasy i tak jest jednak Legia Warszawa.
Trudno przypomnieć sobie czasy, żeby na Łazienkowskiej grała bardziej bezbarwna drużyna niż teraz. Nawet w 1991 r., kiedy zespół bronił się przed spadkiem z ekstraklasy, w Legii grali piłkarze z krwi i kości, którzy mimo biedy i kryzysu awansowali do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów. Kibice w Warszawie już przyzwyczaili się, że w Europie Legia regularnie zbiera baty od coraz to słabszych rywali. Od klubu z największym budżetem w lidze można jednak wymagać przynajmniej sukcesów w krajowych rozgrywkach. To jednak tylko teoria. W tabeli ekstraklasy wyżej od Legii są skromne drużyny z Chorzowa i Bytomia. Także Piast Gliwice okazał się za silnym rywalem dla wicemistrzów Polski.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.