Jeden napastnik starczył na Wisłę
Mecze Lecha Poznań z Wisłą Kraków jeszcze rok czy dwa lata temu elektryzowały wszystkich polskich kibiców, teraz co najwyżej można to spotkanie nazwać meczem kolejki. Trochę na wyrost, bo co to za hit, który ogląda tylko trzy tysiące kibiców? Symbolem słabości ekstraklasy i tak jest jednak Legia Warszawa.
Trudno przypomnieć sobie czasy, żeby na Łazienkowskiej grała bardziej bezbarwna drużyna niż teraz. Nawet w 1991 r., kiedy zespół bronił się przed spadkiem z ekstraklasy, w Legii grali piłkarze z krwi i kości, którzy mimo biedy i kryzysu awansowali do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów. Kibice w Warszawie już przyzwyczaili się, że w Europie Legia regularnie zbiera baty od coraz to słabszych rywali. Od klubu z największym budżetem w lidze można jednak wymagać przynajmniej sukcesów w krajowych rozgrywkach. To jednak tylko teoria. W tabeli ekstraklasy wyżej od Legii są skromne drużyny z Chorzowa i Bytomia. Także Piast Gliwice okazał się za silnym rywalem dla wicemistrzów Polski.
Remis 1:1 z takim przeciwnikiem to kolejny dowód na to, że Mariusz Walter zdecydowanie przepłaca swoje gwiazdki. Legia jest zespołem, w którym nie ma ani jednego piłkarza z charyzmą, czyli takiego, który posiada cechy lidera grupy, ponadprzeciętną ambicję i to "coś", co wyróżnia go od całej reszty zawodników.
Zawodnika z taką iskrą bożą na Łazienkowskiej nie ma. Ostatnim piłkarzem, który aspirował do roli lidera, był Aleksandar Vuković, ale jego przywódcze cechy komuś w Legii przeszkadzały i pozbyto się go lekką ręką. Klasowym zawodnikiem jest obecnie tylko bramkarz Jan Mucha, który w pojedynkę zatrzymał ataki reprezentacji Polski w Chorzowie i wprowadził Słowaków do finałów mistrzostw świata. Docenili go gospodarze, wręczając mu przed meczem upominek od Piasta. Od Legii nie dostał nic. Widać nie lubią piłkarzy, którzy się wybijają ponad przeciętność.
Co z tego, że defensywę Legia ma jedną z lepszych w lidze. Dickson Choto i Inaki Astiz to solidni piłkarze, pretensje trudno mieć też do młodego Jakuba Rzeźniczaka, który ciągle robi postępy. Samymi obrońcami nie wygra się jednak mistrzostw, a w ofensywnych formacjach w zespole Jana Urbana trudno znaleźć piłkarzy przynajmniej solidnych. Nie wiadomo, co w klubie o takich tradycjach jak Legia robi cała reszta z Szałachowskim, Gizą i Grzelakiem na czele.
Iwański, Radović, a nawet irytujący egoizmem Chinyama też raczej nie ściągną za rok na nowy stadion przy Łazienkowskiej 30 tysięcy widzów. Najwyższy czas, żeby polityka transferowa Legii się zmieniła, bo inaczej ITI nigdy nie odzyska pieniędzy zainwestowanych w klub ze stolicy.
O zyskach nie myśli też Bogusław Cupiał. Właściciela Wisły nie stać już, żeby dokładać do interesu. Nie spełnił swoich marzeń, nie podbił z Białą Gwiazdą Europy, ale może mieć satysfakcję z tego, jak jego drużyna leje krajowych rywali. I jest już niemal pewne, że w tym sezonie zespół Macieja Skorży po raz trzeci z rzędu zdobędzie tytuł mistrzowski - takiej sztuki z Wisłą nie dokonał do tej pory żaden inny szkoleniowiec.
Wczorajsze spotkanie było dla piłkarzy Białej Gwiazdy wyjątkowe nie tylko dlatego, że to właśnie we Wronkach Skorża startował do swojej imponującej kariery trenerskiej (powrót do Wielkopolski nie był zbyt miły, bo sędzia wyrzucił go na trybuny). Mecz z Lechem transmitowany był przez TVP 2 i w związku z tym czołowe polskie zespoły mogło zobaczyć w akcji kilka milionów telewidzów więcej niż zwykle. Być może dlatego obie drużyny wykazały wielką chęć do gry.
W pierwszej części meczu oglądaliśmy więcej sytuacji podbramkowych niż przez 90 min każdego innego spotkania ekstraklasy. Zabrakło jednak tego, co kibice lubią najbardziej - bramek. Reprezentacyjni zawodnicy tacy jak Sławomir Peszko, Adrian Małecki czy Robert Lewandowski pudłowali w idealnych sytuacjach. Co chwilę świetnymi paradami popisywali się obaj bramkarze - Jasmin Burić i Mariusz Pawełek. To oni byli bohaterami tego spotkania. Ciekawie wypadł zwłaszcza 22-letni Bośniak, który w Lechu wygrał rywalizację z Grzegorzem Kasprzikiem.
Większe problemy Lech ma w ataku. Lewandowski nie ma partnera, po tym jak więzadła zerwał Krzysztof Chrapek. Działacze Lecha nie zdecydowali się na odwołanie kary dla Hernana Rengifo, który za karę za to, że po sezonie chce zmienić klub, został odsunięty od pierwszego zespołu. Dziwne to trochę, bo napastnik, który tydzień wcześniej strzelił gola Argentynie, na pewno by się Lechowi przydał. A tak w zespole musiał debiutować 18-latek Mateusz Możdżeń.
Chciał nie chciał Lewandowski ciężar strzelania musiał wziąć na siebie. To po jego bramce Lech ostatecznie wygrał po niezłym meczu 1:0. Ale jak tu nie pisać o słabości ligi, skoro mistrza i jednocześnie lidera może pokonać drużyna z jednym napastnikiem...
@RY1@i02/2009/204/i02.2009.204.000.020a.101.jpg@RY2@
W akcji Mateusz Możdżeń. Powstrzymują go od lewej Junior Diaz i Andres Kirm
Jakub Piasecki/Newspix.pl
Korzym (12.), Tosik (70.)
Jarzębak (Bytom)
250 0
Sapela - Szyndrowski Ż (65. Fonfara), Pietrasiak, Lacic, Popek - Wróbel, Rachwał, Tosik (83. Gol), Małkowski - Korzym (78. Nowak), Ujek.
Vazgec - Socha Ż, Fojut, Pawelec, Spahic Ż - Madej, Ulatowski CZ, Dudek, Mila, J. Gancarczyk (87. Góral) - Szewczuk (76. Biliński);
Gamla (47.) - Iwański (77.)
Siejewicz (Białystok)
2500
Kwapisz - Michniewicz, Kowalski, Glik, Szary - Smektała, Gamla, Muszalik, Wilczek Ż, Biskup (77. Sedlacek) - Olszar Ż (74. Maciejak).
Mucha - Rzeźniczak, Astiz, Choto Ż, Kiełbowicz (41. Komorowski) - Radovic (63. Szałachowski), Borysiuk (68. Giza Ż), Iwański, Grzelak Ż, Rybus - Chinyama.
Sacha (34.) - Podstawek (42.), Polczak (83.-sam.)
Szulc (Warszawa)
200
Cabaj - Sasin, Polczak, Tupalski, Derbich - Sacha (83. Grzegorzewski), Szeliga, Klich (73. Karcz), Goliński (56. Baran), Pawlusiński Ż - Matusiak.
Skaba - Hricko, Kulpaka, Killar, Nowak - Barcík (65. Trzeciak), Sawala, Grzyb, Bazík, Radzewicz (82. Tomasik) - Podstawek (64. Zieliński);
Chałbiński (2.), Nikolic (69.) - Wodecki (88.)
Bartos (Łódź)
1000
Przyrowski - Lemanek (58. Kulcsar), Dziewicki Ż, Skrzyński, Telichowski Ż - Sokołowski (46. Kokosiński), Trałka, Sarvas Ż, Mierzejewski - Chałbiński (74. Zasada), Nikolic.
Stachowiak - Kłos (76. Kuranty), Kowalczyk Ż, Malinowski, Pielorz - Woś (60. Matulevicius), Markowski, Kwiek (67. Radzinevicius), Chwalibogowski, Wodecki - Piechniak Ż.
Kiełb (2.) - Lubenow (26.), Mrowiec (89.-k.)
Gil (Lublin)
8500
Cierzniak - Paknys CZ, Markiewicz, Hernani Ź, Mijailovic - Kiełb, Vukovic, Wilk, Edson (63. Konon) - Gajtkowski (63. Sobolewski), Andradina Ź (84. Cichos).
Bledzewski - Kowalski (60. Wilczyński), Szmatiuk, Siebert (19. Płotka Ż), Bednarek - Budziński, Mrowiec, Ława, Lubenow - Sakalijew Ż (73. Labukas), Wachowicz.
Niedzielan (44.)
Lyczmański (Bydgoszcz)
8500
Pilarz - Jakubowski (24. Nykiel), Grodzicki, Sadlok, Brzyski - Grzyb, Baran, Straka (80. Pulkowski), Janoszka (83. Zając) - Sobiech, Niedzielan.
Kapsa - Bąk Ż, Manuszewski (46. Wiśniewski), Wołąkiewicz, Cvirik - Rogalski (59. Bajic), Surma, Nowak, Kaczmarek - Zabłocki (65. Buzała), Lukjanovs;
Siedlecki (Warszawa)
5000
Ptak - G. Bartczak, Łabędzki, Nhamoinesu, Dinis Ż - Plizga (65. Kocot), M. Bartczak (84. Caiado), Ekwueme, Hanzel Ż, Kolendowicz (46. Micanski) - Traoré.
Sandomierski - Lewczuk, Stano Ż, Rangel Ż, Norambuena - Reich (59. Jezierski), Hermes, Bruno, Jarecki - Frankowski (90. Tumicz), Grosicki.
1:0 Lewandowski 60.
Marcin Borski (Warszawa)
3500
Burić - Kikut, Bosacki, Wojtkowiak, Gancarczyk - Możdżeń (90. Cueto), Djurdjevic, Injać, Stilić (84. Bandrowski), Peszko Ż - Lewandowski (90. Zapotoka)
Pawełek (68'' Cebanu) - Alvarez, Głowacki Ż, Marcelo, Piotr Brożek-Kirm, Diaz Ż ,Jirsak, Ćwielong (65'' Łobodziński) - Małecki, Paweł Brożek
@RY1@i02/2009/204/i02.2009.204.000.020a.102.jpg@RY2@
Tabela
- R. Lewandowski (Lech); - P. Małecki (Wisła), G. Podstawek (Polonia B.)
Artur Szczepanik
artur.szczepanik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu