Lato zapłaci piłkarzom, jeśli tym razem się nie skompromitują
Reprezentacja Polski kończy dziś przegrane już eliminacje mundialu 2010. W Chorzowie drużyna Majewskiego zagra z walczącą o awans Słowacją
PZPN robi wszystko, żeby zmienić negatywne nastawienie reprezentantów Polski do spotkania ze Słowacją, które kończy nieudane dla nas eliminacje mistrzostw świata 2010. Wysokie premie obiecane przez prezesa Grzegorza Latę nie wyzwoliły w piłkarzach ambicji w Pradze. Czy w Chorzowie zrobią wszystko, żeby podjąć dodatkowe pieniądze?
Gest Laty, który chce dodatkowo płacić za dzisiejszą wygraną, jest jak najbardziej zrozumiały. Już dawno reprezentacja nie grała meczu w tak fatalnych okolicznościach. Zanosi się na to, że dziś czeka nas zimny, smutny i szary wieczór. Pogoda na Śląsku ma być fatalna. Dwa stopnie Celsjusza i opady śniegu na pewno nie skłonią niezdecydowanych kibiców do wyjścia z domu. Oprócz tego w Chorzowie czeka nas cyrk związany z bojkotem meczu ze Słowacją.
Grupa zbuntowanych przeciwko PZPN kibiców założyła stronę internetową Koniecpzpn.pl. Od kilku tygodni nawołuje na niej do bojkotu meczów reprezentacji. Przed dzisiejszym spotkaniem pod Stadionem Śląskim mają być rozdawane ulotki antypezetpeenowskie. Tylko komu je wręczać, jeśli trybuny będą świecić pustkami?
- Reprezentacja narodowa to największe dobro. Nie będę apelować do kibiców, żeby przyszli na mecz. Oni po prostu muszą z nią być - odpowiada buntownikom selekcjoner kadry Stefan Majewski, a Jerzy Dudek dodaje: - Jak zobaczymy pusty stadion, to będzie nam zwyczajnie przykro.
Już wiadomo jednak, że trybun nie da się zapełnić nawet w 1/4. Organizatorzy spotkania ze Śląskiego Związku Piłki Nożnej marzą tylko, żeby kibiców na obiekcie mieszczącym niemal 48 tys. miejsc było więcej niż na meczach siatkarek podczas mistrzostw Europy, a więc ponad 13,5 tys. Tymczasem do wczoraj sprzedano w Polsce jedynie 4 tys. biletów. Drugie tyle wysłano Słowakom. Ale za Tatrami też nie ma chętnych na ich kupno! Fani walczącej o wyjazd na mistrzostwa świata w RPA Słowacji zakupili dotychczas tylko 700 wejściówek. Aby ratować sytuację, organizatorzy meczu rozdają za darmo bilety wszystkim grupom młodzieży, które się zgłoszą. Chętnych na kupno wejściówek za 40 zł brak i raczej tak zostanie.
Tak nikłego zainteresowania meczem reprezentacji na Śląsku nie było od ponad 12 lat. W czerwcu 1997 r. kadra pod wodzą innego tymczasowego trenera - Krzysztofa Pawlaka - ograła w meczu o pietruszkę Gruzję 4:1. Mecz obejrzało 1500 widzów, ale na szczęście organizatorom udało się go w ostatniej chwili przenieść ze Stadionu Śląskiego na obiekt GKS Katowice. Teraz meczu przenieść nie ma gdzie, bo większość polskich stadionów jest w budowie albo remoncie.
To, że obecny selekcjoner jest oficjalnie zatrudniony tymczasowo, też na pewno nie poprawia atmosfery wokół meczu. Lato znowu daje więc wyraźne sygnały, żeby z oceną trenera wstrzymać się do czasu, kiedy poprowadzi on kadrę w co najmniej kilku spotkaniach - czyli chce uświadomić piłkarzom, że warto starać się u tego selekcjonera, bo może on zostać z nimi na dłużej. Ale jak tu wykrzesać z naszej drużyny resztki motywacji, kiedy dobra gra w meczach o nic najwyraźniej nie leży w polskiej naturze?
Majewski nie zgadza się ze stwierdzeniem, że to spotkanie może być jego ostatnim w roli selekcjonera. - Nie dostałem takiego sygnału. Sportowiec i jego trener zawsze powinni walczyć o zwycięstwo bez względu na okoliczności. Żaden piłkarz nie może odpuścić tego meczu. Koszulka z Orłem to wielki honor i zaszczyt. Jestem pewien, że wygramy ze Słowacją. W składzie będą zmiany. Na pewno dwie, a może jeszcze więcej. Po kolacji wymyślę skład, tak żeby w nocy spać spokojnie. Chciałbym sprawdzić większość piłkarzy, których powołałem, żeby wiedzieć, na co ich stać.
Trudno jednak uwierzyć, że teraz będzie lepiej, tym bardziej że na naszą drużynę spada plaga za plagą. O kolejnej poinformowała nas wczoraj FIFA, która chce zbadać sprawę Mariusza Lewandowskiego. Bezmyślnie zaproponował on zainteresowanym zwycięstwem Polaków Słoweńcom, aby dodatkowo zmotywowali naszą drużynę finansowo.
- Musimy się zastanowić, jak rozmawiać z mediami, jeżeli wy nie widzicie tego uśmiechu na końcu rozmowy i bierzecie wszystko na poważnie - stara się bagatelizować Majewski.
- Bierzcie pod uwagę kontekst, on też jest ważny. Często w czasie rozmowy żartujemy i powinniście zwracać na to uwagę - wspiera trenera Dudek, ale jest to robienie dobrej miny do złej gry.
Stefanowi Majewskiemu wypada więc współczuć. Leo Beenhakker zostawił mu w spadku przegrane eliminacje, media nie chcą się do niego przekonać, piłkarze nie są w stanie dobrze grać - co pokazali w Pradze - a teraz jeszcze przeżywa dodatkowy stres związany z wizytą w Polsce jego konkurenta do objęcia kadry - Piotra Nowaka.
Gdyby FIFA zgodziła się na oddanie przez nas walkowera w tym meczu, chyba wszystkim wyszłoby to na dobre. Za wyjątkiem Słoweńców rzecz jasna, ale to już nie byłoby nasze zmartwienie.
@RY1@i02/2009/201/i02.2009.201.000.020a.001.jpg@RY2@
Mecz Polska - Słowacja
@RY1@i02/2009/201/i02.2009.201.000.020a.002.jpg@RY2@
Grupa 3
Artur Szczepanik
artur.szczepanik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu