Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Na drodze do medalu stoi Rosja

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Po zwycięstwach nad Hiszpanią 3:2 i Chorwacją 3:0 oraz porażce 0:3 z Holenderkami polskie siatkarki mają coraz mniejsze szanse na awans do półfinałów mistrzostw Europy. Teraz muszą wygrać wszystkie trzy mecze w drugiej rundzie

Polskie siatkarki po zwycięstwach 3:2 z Hiszpanią i 3:0 z Chorwacją zagwarantowały sobie miejsce w drugiej fazie turnieju. Niestety przegrana z Holandią 0:3 spowodowała, że aby awansować do półfinału, trzeba będzie wygrać teraz wszystkie spotkania. A na Polki czekają Belgijki, Bułgarki i niezwykle groźne Rosjanki.

Polki z Holenderkami w ostatnich miesiącach spotykały się dwukrotnie i dwukrotnie przegrywały, za każdym razem 0:3. - Nie może tak być, że one są ciągle od nas lepsze - powiedziała przed meczem Milena Sadurek. Także Anna Barańska odgrażała się, że tym razem to siatkarki Oranje przegrają. Niestety, w meczu, który decydował o pierwszym miejscu w grupie, a być może i o miejscu w półfinale, Polska uległa Holandii 0:3 (18:25, 13:25, 23:25).

- To bolesna porażka. Nie grałyśmy, tak jak zamierzałyśmy. Nie wychodziła nam mocna zagrywka, odbiór. Wierzę jednak, że będzie dobrze i jeszcze powalczymy o medal - mówiła po meczu Joanna Kaczor.

Z taką grą jak wczoraj o półfinale można jednak już zapomnieć. Od początku pierwszego seta wiadomo było, kto będzie rządzić na parkiecie. Chaine Staelens na zmianę z Manon Flier celowały w ataku, a po polskiej stronie zamiast odważnych akcji widzieliśmy niestety strach w oczach naszych zawodniczek. - Zaczęłyśmy od błędów w zagrywce, ale na szczęście szybko udało nam się odzyskać równowagę - powiedziała Staelens. - A Polki? Sądzę, że nie poradziły sobie z presją kibiców.

Podopieczne Avitala Selingera z każda minutą powiększały swoją przewagę. W kluczowych momentach spotkania utrzymywały bezpieczną, kilkupunktową przewagę, która pozwalała im spokojnie kontrolować sytuację na parkiecie, podczas gdy w zespole Jerzego Matlaka mnożyły się błędy. Efekt: przegrana w pierwszym secie 18:25.

- Zacznijcie grać! To nie zabawa! - pojawiały się głosy na trybunach. Cóż z tego, skoro siatkówka w wykonaniu naszych pań na tle tego, co pokazywały Holenderki, chwilami była żałosna. Ogromne problemy z przyjęciem (na początku drugiego seta trener Matlak zdecydował się nawet na wprowadzenie Pauliny Maj, nominalnej libero), wyprowadzeniem ataku, do tego błędy w komunikacji i brak asekuracji. Wystarczy powiedzieć, że po 43 minutach Polska przegrywała 0:2. - Nie było przyjęcia, nie było ataku. A blok? One są od nas znacznie wyższe. Nie musiały nawet atakować mocno. Wystarczyło, że piłka była wystawiona bardzo wysoko - tłumaczyła Anna Witczak.

Najbardziej wyrównany przebieg miała ostatnia, trzecia partia. Po słabym początku, gdy holenderskie siatkarki prowadziły już 17:10, Polkom udało się odrobić straty i wyrównały stan meczu na 20:20. Przy stanie 24:23 dla Holenderek błąd serwisowy popełniła Agnieszka Bednarek-Kasza, a decydujący punkt dla rywalek padł po autowym ataku Barańskiej.

W drugiej fazie (pierwszy mecz we wtorek) na Polki czekają o wiele groźniejsze drużyny niż Hiszpania i Chorwacja. Rosjanki, aktualne mistrzynie świata, na tym turnieju specjalizują się w upokarzaniu swoich rywalek. W piątek gładko odprawiły Bułgarki, a w sobotę Białorusinki. Sensacją jest dobra postawa ekipy Belgii, z Martą Szczygielską w składzie, która pokonała Białorusinki i była o krok od zwycięstwa nad Bułgarią. Spotkanie z Holenderkami pokazało niestety, że polski zespół stać obecnie na ogrywanie europejskich średniaków, ale na walkę o medal może się to okazać stanowczo za mało. Nie można bowiem liczyć, że Rosja będzie nam oddawała za darmo punkt za punktem i że ulgowo potraktuje polskie próby ataku. - To są mistrzostwa Europy, z każdym meczem jest trudniej - powiedziała Staelens.

- Jeszcze nas nie skreślajcie - prosiła jednak Katarzyna Gajgał, która obiecuje, że nasza drużyna jeszcze powalczy o awans do półfinału.

W dwóch pierwszych meczach Polki spisały się lepiej. Wygrały 3:2 z Hiszpanią i 3:0 z Chorwacją. Jednak w tym pierwszym spotkaniu długo się męczyły z przeciwniczkami.

- Gdy dziewczyny wyszły na parkiet, były onieśmielone tym tłumem. Dwanaście tysięcy ludzi, ogromny obiekt, one nawet nie wiedziały, do kogo się uśmiechać. A po meczu, z którego nikt nie mógł być zadowolony, długo nie mogły zasnąć. Trzeba było przesunąć trening - tłumaczył swoje zawodniczki trener Matlak.

W polskiej ekipie żadna z dziewczyn nie chce jednak wyjść na tchórza. - Hala? Może z perspektywy kibica wydaje się taka przerażająca, ale zawodniczki nie. Gdy jesteś na dole, to jest OK. Do tego mamy najlepszych na świecie kibiców - zapewniała Sadurek.

Z Chorwacją było zupełnie inaczej, gładkie zwycięstwo 3:0, popis Joanny Kaczor, która w ataku zdobyła 14 punktów i została najskuteczniejszą zawodniczką spotkania. Świetnie funkcjonowały blok oraz zagrywka, a w przyjęciu brylowała Mariola Zenik, polska libero. - Co im powiedziałem? One dokładnie same wiedzą, jakie popełniły błędy, ja im nie muszę niczego tłumaczyć - stwierdził Matlak. Po porażce z Holandią może się jednak okazać, że nawet wyeliminowanie błędów może nam nic nie dać. Rosjanki mogą się okazać po prostu za silne i o medalu mistrzostw Europy trzeba będzie zapomnieć.

@RY1@i02/2009/189/i02.2009.189.000.020a.101.jpg@RY2@

Łukasz Grochala/Cyfrasport

Mecz Polska - Holandia. W akcji Joanna Kaczor

@RY1@i02/2009/189/i02.2009.189.000.020a.102.jpg@RY2@

Wyniki

Marta Pytkowska

marta.pytkowska@dziennik.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.