Po raz pierwszy w historii zostaliśmy mistrzami Europy
Reprezentacja Polski pokonała 3:1 Francję i zdobyła mistrzostwo Europy w siatkówce. Podopieczni Daniela Castellaniego w tureckim turnieju wygrali wszystkie osiem meczów
Polscy siatkarze po raz pierwszy w historii zostali mistrzami Europy, po brązowym medalu wywalczonym w 1967 roku i pięciu z rzędu srebrach, w końcu przyszła pora na złoto. W finale w Izmirze pokonali 3:1 Francję (29:27, 25:21, 16:25, 26:24). W 2003 roku właśnie w Turcji polskie siatkarki sięgały po swoje pierwsze mistrzostwo Starego Kontynentu, teraz wyczyn ten powtórzyli siatkarze.
Blisko tysięczna grupa kibiców w Izmirze, kilka tysięcy kibiców na stołecznym placu Defilad i w miastach, w których za dwa tygodnie wystartują mecze fazy grupowej mistrzostw Europy, i miliony przed telewizorami, wszyscy z jednym tylko marzeniem - zobaczyć, jak nasi siatkarze po raz pierwszy w historii zostają mistrzami Starego Kontynentu. - O niczym innym nie marzę - mówił przed finałem Daniel Castellani.
- Francuzom nie wolno dać odskoczyć, najlepiej z nimi się gra punkt za punkt - mówił Daniel Pliński. Polacy z Trójkolorowymi w ostatnim miesiącu spotykali się już po raz trzeci, z czego drugi w ciągu dwóch tygodni. Poprzednie dwa mecze wygrali podopieczni
Daniela Castellaniego, w sumie stracili zaledwie jednego seta. Wydawać by się mogło, że ekipa prowadzona przez Phillipe’a Blaine’a, która w sobotni wieczór stoczyła fantastyczny bój z siatkarzami Rosji, nie mogła Polaków niczym zaskoczyć. Czyżby? Daniel Castellani tym razem nie pozwalał sobie na roszady w szóstce, tradycyjnie już na parkiet wyszli Piotr Gruszka, Daniel Pliński, Bartosz Kurek, Michał Bąkiewicz i Paweł Zagumny oraz Piotr Gacek jako libero. W odwodzie czekali między innymi Michał Ruciak, Paweł Woicki i Zbigniew Bartman. Francuzi, którzy od porażki w meczu z Polską w pierwszej fazie tureckiego turnieju nie przegrali w na tureckiem imprezie meczu, przeciwko biało-czerwonym wyciągnęliswoje najgroźniejsze działa: mocny atak, wspaniałą grę w obronie oraz siejącą spustoszenie w polskich szeregach zagrywkę.
Dwa sety, identyczny przebieg - dobry początek Polaków, którzy po kilku udanych akcjach dwukrotnie uciekali Trójkolorowym na dwa - trzy punkty, później szaleńcza pogoń rywali i odwrócenie ról. Wspaniałe akcje Piotra Gruszki, czy to po skosie, czy po prostej - i od nowa punkt za punkt.
Pierwsza partia zakończyła się dramatyczną walką na przewagi. Polacy znów okazali się mistrzami nerwowych \końcówek, jak w meczu z Hiszpanią czy ze Słowacją. Francuzi w górze mieli trzy piłki setowe, trzy przegrali, Polacy za drugim razem skończyli seta atakiem Bartosza Kurka.
W drugim secie znacznie spokojniej - od stanu 16:14 dla polskiej drużyny piłki rozdawali głównie Polacy. Francuzi zepchnięci do głębokiej defensywy popełniali błędy zarówno w zagrywce, jak i ataku. Set zakończył niezawodny w niedzielę Gruszka 25:21.
W trzeciej partii "zadyszkę" złapali Polacy - Francuzi szybko odskoczyli na dwa punkty. Stephane Antiga i koledzy punktowali, a podopieczni Castellaniego jak zaklęci przegrywali piłki, zupełnie nie radzili sobie z zagrywką ani rozegraniem. Partia zakończyła się 16:25. Pojawiło się pytanie, czy Polacy nie zbyt wcześnie uwierzyli w swoje siły i nie zaczęli świętować zwycięstwa. Nic bardziej mylnego, czwarta, jak się okazało, ostatnia partia to popisowa gra Polaków. Dobry początek, spokojna gra, wyrównanie rytmu i upragnione, pierwsze w historii zwycięstwo na mistrzostwach Europy.
Co to oznacza? W Szmirze przed sześcioma laty ze swojego pierwszego złota cieszyły się podopieczne Andrzeja Niemczyka, właśnie tutaj rozpoczęła się ich wielka historia, teraz swoją historię piszą Polacy prowadzeni przez Daniela Castellaniego.
Uczeń przerósł swojego mistrza
- powiedział po półfinałowym meczu Polska - Bułgaria trener trener Silwano Prandi do Daniela Castellaniego.
- On był moim uczniem, 20 lat temu spotkaliśmy się w Padwie - wyjaśnił Prandi. Polska zagrała świetnie. Tylko drugi set miał wyrównany przebieg. Bułgarzy prowadzili nawet czterema punktami, mieli piłkę setową, ale końcówka należała do Polaków, którzy wygrali 30:28. Pozostałe partie były popisem biało-czerwonych, którzy wygrali je do 19 i 20.
Zasłużyliście, by być mistrzami Europy - komplementował Prandi. Bułgarzy Izmir opuszczają z brązem, w meczu o 3.miejsce pokonali Rosjan 3:0 (25:18, 26:24, 25:21).
@RY1@i02/2009/179/i02.2009.179.000.0019.101.jpg@RY2@
JAKUB PIASECKI / CYFROWY POLSAT
Daniel Pliński nie raz w niedzielę popisywał się akcjami ze środka
Marta Pytkowska
marta.pytkowska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu