Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Były szanse na medal, ale Małysz ich nie wykorzystał

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Adam Małysz wraca z Planicy bez medalu mistrzostw świata w lotach narciarskich. Polski skoczek swoje szanse stracił w drugim dniu mistrzostw. Trochę z własnej winy, trochę przez sędziowskie roszady z ustawieniem belki.

- Jestem zmęczony i trochę załamany tymi skokami, bo liczyłem na więcej. Jakoś mam pecha na mistrzostwach w lotach, ale co zrobić - powiedział po konkursie indywidualnym Orzeł z Wisły i przyznał, że taka szansa może mu się już nie trafić. Polski skoczek zapewnił ostatnio, że na pewno będzie skakał w przyszłym sezonie, ale decyzję o kontynuowaniu kariery podejmie po mistrzostwach świata w Oslo. Jednym słowem do MŚ w lotach w Vikersund w 2012 r. wcale nie musi dotrwać.

A medal był bardzo blisko. Po piątkowych dwóch seriach polski skoczek zajmował drugie miejsce. Trzeci Gregor Schlierenzauer tracił do Polaka ponad 15 pkt. W sobotę okazało się to niewystarczające. Małysza wyprzedził nie tylko Austriak, ale też Norweg Anders Jacobsen.

Co zawiodło? - Pierwszy skok był dosyć mocno spóźniony. Trochę się zagapiłem na progu i nie miałem odpowiedniej wysokości, żeby odlecieć. W drugim było normalnie na progu. Coś zrobiłem nie tak w powietrzu, ale to wykaże dopiero analiza. Ten 211. metr będzie mi się śnił - mówił Małysz, który nie ukrywał, że skakanie niezwykle utrudniało mu ciągłe obniżanie belki.

- Gdy obniżono belkę, a potem wiatr słabł, wówczas było bardzo ciężko skoczyć, bo brakowało prędkości - mówił Małysz. - Temu systemowi jeszcze dużo brakuje. Działa tylko wtedy, gdy warunki są dosyć równe. Gdy przychodzi większy wiatr, wówczas są błędy - dodał polski skoczek, dla którego czwarte miejsce w lotach jest najlepszym w karierze.

Wprowadzeniu nowego systemu przyświecała ekonomia i dobro telewizji. Możliwość zmiany belki w trakcie konkursu bez potrzeby powtarzania za każdym razem serii miało rozwiązać problem rozwlekających się w czasie zawodów. W Planicy podczas finałowych zawodów jury na taki ruch decydowało się wielokrotnie. Powody zawsze były te same, zbyt silny wiatr i dbałość o bezpieczeństwo zawodników. Ani razu nie podjęto jednak decyzji o podniesieniu belki, choć kilkakrotnie aż się o to prosiło - wiatr bowiem nie tylko się wzmagał, ale i słabł.

Małysz, który jest jednym z najzagorzalszych krytyków systemu, będzie musiał pogodzić się z porażką. Nowy system w tej, albo odrobinę zmienionej formule, najprawdopodobniej na stałe zagości w Pucharze Świata od przyszłego sezonu, co oznacza, że będzie obowiązywał także podczas mistrzostw świata w Oslo-Holmenkollen.

, wygrał klasyfikację generalną Pucharu Świata, zdominował rywalizację podczas igrzysk i mistrzostw świata w lotach, zajął także pierwsze miejsce w rankingu najlepiej zarabiających skoczków. W minionym sezonie nagrody finansowe otrzymywali po raz pierwszy zawodnicy, którzy zajęli miejsca 1 - 30. Zwycięzca dostawał w tej sytuacji 10, a nie 30 tys. CHF. Ammann zarobił 164 900 CHF. Dla porównania: w poprzednim sezonie zwycięzca PŚ Gregor Schlierenazuer wzbogacił się aż o 524 500 franków szwajcarskich. W rankingu sklasyfikowanych zostało 7 Polaków. Adam Małysz zarobił 84 200 franków szwajcarskich.

Marta Pytkowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.