Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Mocni nawet w osłabieniu

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

To miał być przełomowy sezon w PlusLidze. Cztery, a nawet sześć zespołów miało walczyć o tytuł mistrza Polski. Jednak, przynajmniej po rundzie zasadniczej, jest jak zawsze. Na czele Skra Bełchatów, a potem cała reszta.

Rywalizacja o tytuł mistrza Polski weszła w decydującą fazę. W najbliższy piątek i sobotę zainaugurowana zostanie faza play-off. Skra będzie podejmowała u siebie beniaminka Siatkarza Wieluń, ZAKSA - olsztyński AZS, Jastrzębie - Delectę Waldemara Wspaniałego, a rzeszowskie Asseco zmierzy się z AZS Częstochowa. O utrzymanie w PlusLidze AZS Politechnika zagra z radomskim Jadarem.

Najłatwiejsze zadanie niewątpliwie mają obrońcy tytułu. Siatkarze z Wielunia, beniaminek ligi, już miejsce w najlepszej ósemce powinni uznać za ogromny sukces. - Ale pamiętajmy, że w tym sezonie przegrywaliśmy właśnie z najsłabszymi - przypomina trener bełchatowian Jacek Nawrocki.

Dla mistrzów Polski rywalizacja w fazie play-off to tak naprawdę test przed zbliżającymi się rozgrywkami FinalFour w Łodzi (10 - 11 kwietnia). Organizatorzy już zacierają ręce - hala Atlas Arena mogąca pomieścić 13,5 tys. osób będzie bowiem wypełniona do ostatniego miejsca.

Mistrz Polski po raz drugi startuje w FinalFour - znów tylko dzięki temu, że jest organizatorem finałowego turnieju. W 2008 r., jeszcze za czasów Daniela Castellaniego, Skra zdobyła brąz. Teraz wszyscy liczą, że Polacy znajdą się w finale. Na przeszkodzie stoją jednak problemy z zestawieniem optymalnego składu spowodowane licznymi kontuzjami zawodników.

Na początku sezonu Nawrocki musiał się obyć bez Mariusza Wlazłego, Michała Winiarskiego oraz Jakuba Nowotnego. Na dwa tygodnie przed FinalFour pod znakiem zapytania stoi występ Michała Bąkiewicza, który narzeka na ból kręgosłupa. Francuz Stephane Antiga dopiero co wraca do gry po kontuzji kolana. Daniel Pliński i Bartosz Kurek też nie są w pełni sił, podobnie Winiarski. A wszystko akurat na niecałe dwa tygodnie przed finałem, gdzie na bełchatowian czekają siatkarze Trentino BetClick, obrońca tytułu, rosyjski Dynamo Moskwa (rywal Skry w półfinale) oraz ACH Volley BLED.

Problemów mistrzów nie wykorzystali rywale z lokalnego podwórka. Jastrzębie, Resovia czy ZAKSA Kędzierzyn Koźle mimo gwiazd w składzie oraz milionowych budżetów za każdym razem otrzymywali baty od obrońcy tytułu.

Rozczarowaniem jest przede wszystkim postawa Resovii. Zespół Lubomira Travicy, który broni tytułu wicemistrza kraju, rundę zasadniczą kończy na 4. miejscu i ma już niewielkie szanse na powtórzenie ubiegłorocznego sukcesu. W pierwszej rundzie play-off rzeszowianie zagrają z akademikami z Częstochowy, a w meczu o finał ze Skrą.

Niezadowoleni kibice coraz częściej przebąkują, że Travica popełnił błąd, sprowadzając do zespołu Aleha Achrema. Białoruskiemu przyjmującemu klub płaci 300 tys. euro za sezon, tymczasem wciąż brakuje mocnych zmienników, którzy byli w stanie odciążyć pierwszy skład, gdy ten walczył o awans do FinalFour Ligi Mistrzów.

Co na to sponsorzy? Asseco Poland, firma, która inwestuje także w koszykarzy Asseco Prokom Gdynia, przejęła Resovię przed trzema laty. Zainwestowała wówczas ogromne pieniądze - sprowadzono utytułowanego szkoleniowca i dobrych zawodników z zagranicy, m.in. Fina Mikko Oivanena. Duże środki przeznaczano także na marketing. Wspaniała hala, współpraca z kibicami, karty magnetyczne zamiast biletów. Celem postawionym przed Resovią był tytuł mistrzowski. Zamiast tego na pocieszenie do Rzeszowa trafiła nagroda europejskiej federacji piłki siatkowej (CEV) za najlepszą współpracę z mediami.

- Wynik nie jest tutaj najważniejszy. Mecze Resovii są bardzo często transmitowane, zarówno te w PlusLidze, jak i w Lidze Mistrzów. Sponsorzy nie mogą zatem narzekać na wartość ekspozycji swoich brandów. Kibice mają oczywiście prawo czuć lekki niepokój i zniecierpliwienie z powodu kilku wpadek swojej drużyny, ale siatkarze z Rzeszowa ciągle jeszcze mogą w tym roku wiele zwojować. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale pamiętajmy, że jeszcze 5 - 6 lat temu w Rzeszowie nie było nawet PlusLigi - twierdzi Piotr Jakóbik z Sport Evolution.

@RY1@i02/2010/056/i02.2010.056.000.018b.001.jpg@RY2@

Fot. Łukasz Kozłowski/Newspix.pl

Michał Winiarski nadal narzeka na kontuzjowany bark

Marta Pytkowska

marta.pytkowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.