Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Piekarz pokazał, jak tworzyć zespół

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Legia Warszawa mogła być już liderem ekstraklasy. Wystarczyło tylko, żeby pokonała na własnym stadionie ostatni zespół w tabeli Odrę Wodzisław.

Ekipa stworzona zimą przez właściciela piekarni - Dariusza Kozielskiego - okazała się jednak za silna.

Odra za wszelką cenę chce się utrzymać w ekstraklasie. Dlatego zimą do tego klubu trafiło za darmo aż dziesięciu nowych zawodników, w tym kilka prawdziwych, jak na polskie warunki, gwiazd, takich jak byli zawodnicy Wisły Kraków Mauro Cantoro i Brasilia czy medalista olimpijski z Barcelony, kontrowersyjny bramkarz Arkadiusz Onyszko.

Co skusiło ich do występów w Wodzisławiu? Oczywiście pieniądze. I to niemałe. Cantoro zarabia 40 tys. zł miesięcznie, Onyszko 25 tys., a Brasilia 20 tys. To jednak nie wszystko. Po utrzymaniu cały zespół dostanie do podziału milion złotych. Premii za poszczególne mecze nie będzie.

Taki system wprowadził Kozielski, członek zarządu Odry, który praktycznie wziął na siebie obowiązki dyrektora sportowego klubu. To on wyszukał dla Odry nowych piłkarzy.

- Milion na pensje, milion na premie na rundę to nie są jakieś gigantyczne pieniądze. Żeby wrócić do ekstraklasy po spadku, musielibyśmy wydać dużo więcej. Tylko w ekstraklasie możemy liczyć na premie od telewizji Canal+. Te pieniądze były w naszym budżecie, a ja po prostu je zagospodarowałem na zasadzie "pokażę wszystkim, że można" - mówi Kozielski.

Dzięki jego odważnym zakupom Odra stała się znana w całej Polsce. Kozielski to nowy typ działacza piłkarskiego. Sam wielkiej kariery nie zrobił, bo postawił na biznes. Oprócz piekarni prowadził także akademię piłkarską. Te doświadczenia pomagają mu teraz w pracy w Odrze.

- Nie dokładam do klubu własnych pieniędzy, bo aż tyle po prostu nie mam. Właściciel piekarni w niewielkim mieście nie może sobie pozwolić na sponsorowanie zespołu ekstraklasy, ale może zbudować taki klub. Znam się na biznesie i umiem negocjować z ludźmi. Mam nadzieję, że takie umiejętności już niedługo w naszej piłce będą normą. Czas na zmianę pokoleniową działaczy. To jest największą bolączką polskiej piłki, że choć były osoby, które wykładały duże pieniądze na futbol, to nie umiały one w klubach znaleźć ludzi, którzy byliby w stanie odpowiednio tymi pieniędzmi zarządzać. Nie można siedzieć w fotelu, zarabiać 50 tys. miesięcznie i wmawiać sponsorom, że tyle właśnie to kosztuje. W klubach praca prezesa wyglądała podobnie jak kiedyś w państwowych spółkach. Teraz rzeczywistość wymusza na działaczach poszukiwanie nowych inwestorów, szukania tanich piłkarzy. Żaden właściciel nie będzie już dokładać do interesu - tłumaczy Kozielski.

Odrę czekają przekształcenia. Właściciel 48 proc. akcji, stowarzyszenie MKS Odra, chce sprzedać swój pakiet. - Jeśli ktoś miałby go kupić, to wolałby mieć klub w ekstraklasie, a nie w I lidze. Będą wyniki, to i inwestorzy się znajdą. Zrobiliśmy wszystko, żeby się utrzymać, a teraz wszystko zależy od piłkarzy. Ja im na boisku nie pomogę - mówi działacz z Wodzisławia.

Na razie Odra spisuje się znakomicie. Wygrana 1:0 na Łazienkowskiej jest wielką sensacją. Tym bardziej że w przypadku zwycięstwa Legia zostałaby liderem ligi, bo Wisła Kraków także niespodziewanie przegrała 0:1 z Arką Gdynia. Kozielski chwalił jednak Legię. Nie za grę, ale za sposób, w jaki ITI buduje klub. Dla działacza Odry jest to jak na polskie warunki wzorcowa inwestycja.

- W piłce buduje się latami. To nie jest biznes na rok, dwa. Trzeba mieć długofalowy biznesplan i według niego działać. Tak właśnie robi ITI. W zarządzie Legii już nie ma przypadkowych ludzi. W najbliższym czasie całą naszą piłkę czekają zmiany biznesowe. One już się zaczęły, na razie w ekstraklasie, ale potem czeka to także mniejsze kluby - przewiduje najsławniejszy piekarz w polskiej piłce.

@RY1@i02/2010/046/i02.2010.046.000.018a.001.jpg@RY2@

Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

Mauro Cantoro (z prawej) to jeden z tych, którzy wnieśli do Odry nową jakość

Artur Szczepanik

artur.szczepanik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.