Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Żywot Bryana w egzotycznej tajlandzkiej scenerii

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Żaden piłkarz naszych dzisiejszych rywali nawet w promilu procenta nie dorównuje sławą swojemu trenerowi.

Selekcjonerem piłkarskiej reprezentacji Tajlandii jest bowiem jedna z legend Manchesteru United i reprezentacji Anglii - Bryan Robson.

Man Utd zawsze mieli w swoim składzie piłkarza, który na Old Trafford ma status talizmanu, przynoszącego drużynie szczęście. Obecnie kibice za takiego gracza uważają Waynea Rooneya. Wcześniej taką rolę pełnili Roy Keane, Eric Cantona i właśnie Robson, który przez 12 lat był kapitanem Czerwonych Diabłów. Podobną rolę pełnił też w reprezentacji Anglii, w której w latach 1980 - 1991 zagrał aż 90 spotkań. Nic więc dziwnego, że media na Wyspach cały czas interesują się, jak Robson radzi sobie w nowej pracy na drugim końcu kuli ziemskiej.

Wprawdzie głównym zadaniem zatrudnionego we wrześniu Robsona jest awans do finałów mistrzostw świata w 2014 roku, ale na początek chciałby pokazać się pracodawcom z jak najlepszej strony. Tajlandczycy bardzo chcieliby wygrać turniej o Puchar Króla, który w tym roku rozgrywany jest po raz 40. Do tej pory gospodarzom ta sztuka udała się wprawdzie aż 13 razy, ale nigdy w pokonanym polu nie zostawili dwóch zespołów z Europy. Zwykle jeśli już jakaś drużyna ze Starego Kontynentu fatygowała się do Azji, to łatwo wygrywała. Tak było np. rok temu, kiedy reprezentacja Danii, grająca tak jak i teraz bez piłkarzy z klubów zagranicznych, łatwo poradziła sobie z Tajlandią, Libanem i KRLD.

To właśnie Duńczycy, którzy ograli nas w niedzielę 3:1, są zdaniem Robsona najgroźniejszymi rywalami jego zespołu do triumfu w turnieju.

Widziałem drugą połowę meczu Polska - Dania. Skandynawowie pokazali, że są faworytami tego turnieju. Polacy wyglądali słabo. Najbardziej ich defensywa, która grała bardzo przeciętnie. Jeśli nasi pomocnicy będą dobrze podawać, to mamy szansę coś strzelić - powiedział Robson.

Selekcjoner Tajlandczyków nie będzie mógł skorzystać z czołowego strzelca Teeratepa Winothaia, który z powodu dwóch żółtych kartek musiał opuścić boisko w meczu z Singapurem (zespół Robsona wygrał 1:0 po golu Sutee Suksomkita z rzutu wolnego).

- Sprawdzę innego z moich napastników. Strata Teeratepa nie jest dla nas jakoś szczególnie dotkliwa. Mam w głowie inne opcje ustawienia drużyny - przyznał Robson.

Franciszek Smuda też jest zmuszony zmienić skład. W dzisiejszym meczu na pewno nie zagra Dawid Nowak, któremu zszedł paznokieć z palca u nogi. Selekcjoner chce też zmienić skład obrony i zapowiada, że na pewno da szansę gry dostanie defensor Piasta Gliwice - Kamil Glik. W bramce niepewnego Mariusza Pawełka zastąpi Sebastian Przyrowski. W końcu szansę gry w pierwszym składzie ma dostać także wiślak Patryk Małecki.

- Na pewno nie jesteśmy faworytem tego meczu, bo my przyjechaliśmy tu młodziutkim zespołem - zastrzega Smuda. - Poza tym jesteśmy dopiero na początku przygotowań do sezonu i gramy tu niemalże z marszu - mówił wczoraj selekcjoner.

Organizatorzy Pucharu Króla zdobyli się na piękny gest. Postanowili, że część zysku ze spotkania Tajlandia - Polska zostanie przekazana na pomoc poszkodowanym w trzęsieniu ziemi w Haiti.

Artur Szczepanik

 ASInfo

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.