Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Zwycięstwo okupione zmęczeniem i bólem

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Kowalczyk mimo niedawno przebytego przeziębienia, pozostałości po Tour de Ski, wygrała w Otepaeae bieg na 10 km stylem klasycznym. W niedzielę była 7. w sprincie.

Do igrzysk olimpijskich w Vancouver pozostały już niecałe cztery tygodnie, a przed narciarzami jeszcze dwa konkursy Pucharu Świata, w rosyjskim Rybińsku i kanadyjskim Canmore. Justyna Kowalczyk, która prowadzi w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, żadnego z tych startów nie zamierza odpuszczać. A wyczerpany ostatnimi startami w Tour de Ski oraz chorobą organizm coraz częściej domaga się odpoczynku.

- Jestem naprawdę bardzo zmęczona - powiedziała polska biegaczka po sobotnim zwycięskim biegu na dystansie 10 km klasykiem. - Miałam przeziębienie po Tour de Ski. Nie sądziłam, że mogę tu wygrać - dodała Kowalczyk. W niedzielę w półfinale w sprincie do awansu do najlepszej szóstki zabrakło kilku metrów. Po nieszczęśliwej kolizji tuż po starcie z Kanadyjką Darią Gajazową, mimo fantastycznej pogoni, znalazła się tylko w finale pocieszenia. Rodzi się jednak pytanie, czy ten błąd to był tylko czysty przypadek, czy może efekt zmęczenia?

W polskim zespole nikt nie dopuszcza nawet myśli, że forma Justyny mogła przyjść za wcześnie i że podczas igrzysk zabraknie jej sił i świeżości, którą imponowała podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata w Libercu.

Przed rokiem jednak Polka sezon rozpoczęła znacznie spokojniej. Zajmowała miejsca w pierwszej trójce, nie schodziła poniżej dziesiątki, ale na zwycięstwo trzeba było czekać do połowy stycznia i startów w Kanadzie. Także w Tour de Ski biegaczka z Kasiny Wielkiej musiała się zadowolić czwartym miejscem.

Teraz forma przyszła wcześniej. Kroku dotrzymują jej tylko Słowenka Petra Majdić i Finka Aino-Kaisa Saarinen, druga i trzecia zawodniczka Pucharu Świata. Reszta rywalek oszczędza siły przed startem w Vancouver. Szwedka Charlotte Kalla i Finka Virpi Kuitunen są zupełnie bez formy. W Otepaeae dobrze zaprezentowały się w końcu ostatnio prawie niewidoczne Norweżki, z Marit Bjoergen na czele. Zasłona dymna? Trener Wieretielny uspokaja: - Wszystko mamy z Justyną pod kontrolą.

@RY1@i02/2010/011/i02.2010.011.000.018b.001.jpg@RY2@

@RY1@i02/2010/011/i02.2010.011.000.018b.002.jpg@RY2@

Kowalczyk w sobotnim biegu nie dała rywalkom szans

Fot. AFP

Marta Pytkowska

marta.pytkowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.