Kowalczyk królową klasyka
Justyna Kowalczyk wygrała bieg na dystansie 5 km stylem klasycznym i objęła prowadzenie w Tour de Ski. Polka umocniła się też na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.
- O czym teraz marzę? O odpoczynku - powiedziała tuż po minięciu linii mety Kowalczyk. Polka w biegu na dystansie 5 km zdeklasowała rywalki, pokonując o 11,6 sekundy drugą Finkę Aino-Kaisę Saarinen, a o blisko 15 sekund trzecią Słowenkę Petrę Majdić.
Dzięki wspaniałemu zwycięstwu w Cortinie-Toblach biegaczka z Kasiny Wielkiej powróciła na pozycję liderki Tour de Ski i przed weekendowymi występami w Val di Fiemme (10 km klasykiem, prawie 9-kilometrowa wspinaczka na Alme Cermis) Polka ma przewagę ponad 14 sekund nad drugą w klasyfikacji Majdić.
Na co stać Justynę w Val di Fiemme? Wydaje się, że zwycięstwo w klasyku ma zagwarantowane, ale - jak często powtarza jej trener Wieretielny - w sporcie nie ma nic pewnego.
Natomiast wspinaczka na Alme Cermis to zwykła próba siła. - Im warunki są cięższe, tym lepiej dla Justyny - mówi trener Polki, który sam od wielu lat aplikuje jej ten sam morderczy trening z uwiązaną wokół pasa oponą samochodową. Ale jak dodaje: - Justyna lubi długie, męczące treningi. Niewielu byłoby w stanie dotrzymać jej kroku.
Kowalczyk to typ fighterki, która nigdy nie odpuszcza. Podczas igrzysk w Turynie jednego dnia zemdlała na trasie z powodu wyczerpania, a drugiego stanęła na trzecim miejscu podium, wywalczając swój pierwszy i jedyny jak dotychczas medal olimpijski. To może zniechęcić każdą rywalkę.
mpt
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu