Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Tomasz Wałdoch i Jacek Zieliński walczą o posadę asystenta selekcjonera reprezentacji

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Tomasz Wałdoch dziś się dowie, czy będzie asystentem Franciszka Smudy. Jego negocjacje z władzami PZPN bardzo się przeciągnęły.

Według informacji Dziennika Gazety Prawnej najbliższym pomocnikiem selekcjonera może zostać inny były stoper reprezentacji Polski - Jacek Zieliński.

Choć do pierwszego w tym roku zgrupowania reprezentacji zostało już niewiele czasu (15 stycznia kadra wylatuje do Tajlandii), nadal nie było wiadomo, kto będzie pomagać nowemu selekcjonerowi. Na temat sztabu kadry - asystentów i dyrektora - władze związku debatowały wczoraj do wieczora. Dzięki temu już dziś Smuda ma poznać nazwisko swojego asystenta. Ten, którego wybrał wcześniej, czyli Wałdoch, nie mógł dogadać się w sprawie swojej pensji podczas pertraktacji z sekretarzem generalnym PZPN Zdzisławem Kręciną. Do porozumienia nie mogło dojść z jednej przyczyny - Wałdoch chciał zarabiać 10 tys. euro, a związek proponował mu 2,5 tys.

- Wczoraj długo negocjowałem przez telefon - mówi nam Wałdoch. - Niestety nadal nie wiem, na czym stoję. Powiem tylko, że ze strony PZPN wypłynął pozytywny impuls. Nie zdradzę, jakie są moje oczekiwania finansowe. To musi pozostać słodką tajemnicą. Oczekuję jednak, że dziś dostanę odpowiedź - albo w tę, albo we w tę. Chcę wiedzieć, na czym stoję. Na odpowiedź czekam do południa - powiedział Wałdoch.

PZPN uważa, że asystentowi gigantycznych pieniędzy płacić nie będzie i szuka tańszej alternatywy. Na proponowaną pensję 2,5 tys. euro zgodzi się na pewno Jacek Zieliński, który od miesięcy pozostaje bez pracy. Jego kandydaturę podsunął selekcjonerowi wiceprezes PZPN Jerzy Engel. To już trzeci kandydat na asystenta, bo Smuda jako opcję rezerwową podsunął nazwisko Marka Kusty. W związku uznano jednak, że lepszy będzie młodszy kandydat, rokujący trenerskie nadzieje.

- W tej chwili te sprawy nie są zależne ode mnie. Rozmowy toczą się między Tomkiem a PZPN - powiedział nam Smuda. - Ja ze swojej strony powiedziałem, z kim chciałbym współpracować. Jeśli jednak PZPN nie stać na mojego asystenta, to niech wybierze kogoś tańszego - dodaje Smuda.

Nazwisko asystenta selekcjonera możemy poznać już dzisiaj. Wiadomo, że tak szybko nie dowiemy się, kto zostanie dyrektorem kadry. Tu kandydat Smudy Marek Koźmiński spiera się z PZPN nie tylko o pieniądze, ale również o kompetencje. Były piłkarz m.in. Udinese i Brescii chciałby pełnić rolę podobną do tej, jaką u Niemców odgrywa menedżer Oliver Bierhoff, który, jak wiadomo, w wielu sprawach ma do powiedzenia więcej niż selekcjoner Joachim Loew, a nawet prezes federacji Theo Zwanziger. Grzegorz Lato na pewno nie da Koźmińskiemu takiego zakresu obowiązków, jaki sobie wymarzył. PZPN wolałby raczej, żeby nowy dyrektor kadry zajmował się jedynie rezerwowaniem hoteli na zgrupowania i innymi tego typu rzeczami. O szukaniu sponsorów, dbaniu o public relations czy wybieraniu sparingpartnerów następca Jana De Zeeuwa może raczej zapomnieć.

Dobrym kandydatem dla związku jest na pewno Tomasz Smokowski (spotka się z Kreciną w tym tygodniu), który miałby pracować przy kadrze i jednocześnie ocieplać wizerunek PZPN. Jednak w jego przypadku problemem również może być wysokość pensji. W Canal+ zarabia bardzo dobrze i na pewno przy zmianie posady będzie domagać się znacznej podwyżki.

@RY1@i02/2010/002/i02.2010.002.000.019a.001.jpg@RY2@

Tomasz Wałdoch

Michał Chwieduk/Newspix.pl

Artur Szczepanik

artur.szczepanik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.