NIK błądzi tak samo jak inni - wykazała niezależna kontrola
Audytorzy zarzucili brak gospodarności, celowości i rzetelności udzielania zamówień
Pierwszy raz w historii to Najwyższa Izba Kontroli była prześwietlana przez niezależnego audytora wybranego przez Sejm. Efekt: ocena pozytywna, ale kilka dużych przetargów wzbudziło wątpliwości kontrolujących.
Okazało się, że zewnętrzni eksperci doszukali się nieprawidłowości w konkretnych zakupach dokonywanych przez NIK. Zarzuty brzmią niemal identycznie jak te, które formułują sami audytorzy izby, rozliczając sprawozdania ministerstw, urzędów i publicznych spółek. Główne uwagi dotyczyły dużych zakupów, np. sprzętu do drukowania o wartości ok. 380 tysięcy euro czy umów na usługi telekomunikacyjne lub remontowe. W tym pierwszym przypadku kontrolerzy wytknęli np., że ogłoszenie o zamówieniu zawierało żądanie innych dokumentów niż sama specyfikacja istotnych warunków. W ich ocenie wystąpił w tym przetargu "brak gospodarności, celowości i rzetelności udzielania zamówień". Podobnie został oceniony sposób wyłonienia dostawcy 255 przenośnych komputerów dla pracowników NIK. Kontrolerzy wytknęli, że np. w dokumentacji nie ma śladu o zmianie składu komisji przetargowej, choć jeden z jej członków był wtedy chory.
- Kwestionujemy większość zarzutów, wskazując precyzyjnie, jakie błędy naszym zdaniem popełnił audytor - mówi rzecznik NIK Paweł Biedziak.
Główny wniosek dotyczący systemu zakupów w izbie został już wprowadzony w życie: teraz będzie za nie odpowiadać jedna wyspecjalizowana komórka. Obydwa dokumenty trafią teraz do posłów z komisji kontroli państwowej.
Do przeprowadzenia kontroli Sejm wybrał firmę audytorską Grupa Gumułka, która wzięła pod lupę kolejne budżety izby od 2008 roku. Ich generalna ocena jest pozytywna: budżety były rozliczane rzetelnie i gospodarnie. - Nie znam jeszcze tego raportu. Sama byłam inicjatorką zmian, aby NIK też był prześwietlany. Był jedyną instytucją w państwie, której nikt z zewnątrz nie kontrolował, co mogło rodzić patologie - komentuje Julia Pitera.
O zakres kontroli, jakiemu będzie poddana NIK, przed rokiem toczył się prawdziwy bój w parlamencie, który przygotowywał nowelizację ustawy. Ostatecznie posłowie zdecydowali, że co rok sprawdzany będzie jedynie sposób gospodarowania publicznymi środkami przez izbę, a nie np. przeprowadzane kontrole, ich zakres i metodyka.
- Stwierdzam, że audyt faktycznie nie naruszył naszej niezależności i samodzielności w zakresie działalności kontrolnej - skomentował wczoraj prezes NIK Jacek Jezierski.
Robert Zieliński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu