Potrzebny silnik i kierownica
Rozmowa z Karoliną Nają i Beatą Mikołajczyk, brązowymi medalistkami olimpijskimi w kajakarskim sprincie K-2 500 m
Długo się trzeba było zbierać po czwartym miejscu dzień wcześniej?
Nie, niedługo. Uważam, że tamto czwarte miejsce było bardzo dobre, nic się nie dało więcej wyciągnąć. Były łzy, smutek, ale powiedziałyśmy sobie, że jeszcze zwycięsko wyjdziemy z tych igrzysk.
Trener mówił, że musicie się otrząsnąć i... spiąć tyłki.
W czasie zawodów zawsze mamy spięte (śmiech).
Ze startu wyszłyście mocno. Taki był plan?
Trener powiedział, że mamy się nie bać, bo jesteśmy zdolne do sukcesów. A my trenerowi ufamy. Czego tu się bać, trenuję już 16 lat i kocham to. Mówimy sobie, że na mecie bić nas nie będą i płyniemy na tyle, na ile mamy sił w rękach.
Wiedziałyście tuż za metą, że jest brąz?
Nie. Ja myślałam, że jest czwarte miejsce i to powiedziałam w łódce.
Ja jakoś nienaturalnie czułam, że jest trzecie.
Ale ja nie widzę, bo znów nie miałam soczewek. Stwierdziłam, że widzę Karolinę i to mi wystarczy. Bo z tyłu siedzi silnik, a z przodu kierownica. Więc to Karolina kieruje i kontroluje wyścig. A ja mam tylko za nią nadążać i mocno ruszać wiosłem.
Kłócicie się niekiedy na treningach?
Jedna taka sytuacja się zdarzyła w Płowdiw, ale to warknięcie tylko było. Gdy pływałam z Anetą, to mówiono o nas stare dobre małżeństwo. Bo gdy dwie osoby razem pływają, a przy tym wiedzą, o co grają, to są w stanie wszystko sobie wytłumaczyć. I tu jest podobnie. Karolina zna moje wady, ja jej i się uzupełniamy.
Jak byście siebie określiły?
Ja bałaganiara, ona pedantka (śmiech).
No tak, czasami zdarza jej się coś zostawić. Ale ja to wtedy wezmę.
Na urlop też się wybierzecie razem?
Na razie za tydzień kolejne zawody. A za dwa tygodnie akademickie MŚ. Później zamiast na wakacje wybierzemy się na studia, do sali wykładowej.
Wiemy, że trener już dwukrotnie odsyłał Karolinę ze zgrupowania.
A byłam sobie taką juniorką, która świetnie pływała na wodzie, ale miała duże braki na lądzie. Tzn. zimą na siłowni. Do biegów też mnie trener nie potrafił jakoś przekonać.
Jeśli Karolina wyciska na siłowni ciężar x, to ja dwa razy x. Ale jest jeszcze kwestia tego, ile się przełoży na wodę, a Karolina ma niebywałe czucie wody i przeciągnięcie wiosła.
@RY1@i02/2012/155/i02.2012.155.00000150a.803.jpg@RY2@
ap
Nasze zawodniczki ruszyły mocno i przez cały dystans zajmowały trzecie miejsce. W końcówce gazu groźnie dodały Chinki, a do miejsca na podium zabrakło im jedynie 0,136 sek.
Rozmawiał Wojciech Koerber
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu