To nasi mieli skakać jak kangury
Polscy siatkarze wyraźnie słabsi od Australijczyków. Jutro graczy Andrei Anastasiego czeka bój w ćwierćfinale
Oby nie okazało się, że tę porażkę będziemy wspominać latami, bo zamknie ona drogę polskim siatkarzom do olimpijskiego medalu. Wystarczyło wygrać z Australią 3:0, czyli zrobić to samo, co wcześniej Bułgarzy i Argentyńczycy i zapewnić sobie grę z Niemcami w ćwierćfinale. A porażka 1:3 sprawiła, że biało-czerwoni wpadną na jedną ze światowych potęg.
Losowanie par ćwierćfinałowych miało się rozpocząć ok. godz. 1 w nocy czasu polskiego. Już wcześniej było wiadomo, że po porażce z Australijczykami Polacy trafią albo na Rosję, albo na Brazylię, bo Amerykanie mieli późnym wieczorem mecz z najsłabszą w tabeli Tunezją. - Nie jestem magikiem, nie potrafię zaraz po meczu tego wytłumaczyć - mówił po meczu trener Andrea Anastasi, który nie ukrywał, że wszyscy jego siatkarze z podstawowego składu zagrali gorzej niż zwykle. - Gdybym wiedział, dlaczego tak było, to nie przegralibyśmy - mówił Anastasi. Trener, w przeciwieństwie do swoich graczy, nie był w złym nastroju. Zaraz po meczu zebrał ich na środku boiska i przez minutę tłumaczył, że muszą zachować spokój, bo najważniejszy jest ćwierćfinał.
Od samego początku wczorajszego meczu Polacy grali źle. Mieli bardzo niską skuteczność w ataku, a nawet jak zdobywali punkty, to bardzo rzadko umieszczali piłkę bezpośrednio w boisku. Gdy przegrali pierwszego seta, wydawało się, że jeszcze nic się nie stało. Ale po przegranej w drugim, co oznaczało, że Australijczycy już zabrali im punkt, zrobiło się niebezpiecznie.
Biało-czerwoni wyraźnie zwyciężyli w trzeciej partii, a w czwartej mieli okazję, by uciec rywalom. - Mieliśmy swoje szanse, ale pięknie ich nie wykorzystaliśmy - komentował Bartosz Kurek, najskuteczniejszy obok Jakuba Jarosza polski siatkarz w tym meczu, który jednak też nie zagrał dobrego spotkania. - Zagraliśmy słabo, a Australii gratuluję dobrego meczu i zwycięstwa - mówił Kurek.
11 maja w Łodzi biało-czerwoni pokonali Australię 3:0, a trener Anastasi tuż przed tym meczem poinformował atakującego PGE Skry Bełchatów Mariusza Wlazłego, że nie powoła go do kadry. Ironią losu jest fakt, że właśnie skutecznego atakującego zabrakło mu we wczorajszym meczu. Zespół z 22. miejsca w rankingu FIVB, czyli będący dziewiętnaście lokat niżej od biało-czerwonych, może zamknąć drogę Polakom do półfinału. W starciu z Niemcami byliby zdecydowanym faworytem, natomiast w meczach z Rosją lub Brazylią - niekoniecznie.
- To największa wygrana w historii siatkówki w Australii - mówił reprezentant tego kraju Igor Yudin, który jednak w starciu z Polakami nie pojawił się na boisku. Australijczycy godnie pożegnali się z turniejem olimpijskim, a do awansu zabrakło im jednego zwycięstwa.
Patrząc na wyniki meczów polskiej drużyny trudno nie odnieść wrażenia, że forma biało-czerwonych faluje. W Londynie zagrali na razie jeden bardzo dobry mecz - z Włochami. Później zanotowali wpadkę z Bułgarią, gładko i w niezłym stylu ograli Argentynę oraz Wielką Brytanię, by na koniec rozgrywek grupowych wstydzić się porażki z Australią.
- Wiele drużyn ma ten problem - uważa Jakub Jarosz. - Forma kilku zespołów faluje. To chyba charakterystyka tego turnieju.
Kurek zapewnia, że on i jego koledzy wiedzą co zrobić, by w ćwierćfinale zagrać lepiej. - Na pewno sobie z tym poradzimy. Już mieliśmy słabszy mecz z Bułgarią, teraz też mamy słabszy. Na szczęście to nie jest nasz koniec turnieju - mówił Kurek.
Anastasi nie przejmuje się faktem, że w środowym ćwierćfinale polski zespół zmierzy się z trudniejszym rywalem. - Gdybyśmy z Niemcami zagrali tak, jak dzisiaj, to też byśmy przegrali - mówił. I dodał, że mecz z Australią nie był najgorszym od czasów, gdy został trenerem Polaków. - W ubiegłym sezonie były gorsze - dodał.
@RY1@i02/2012/152/i02.2012.152.00000160d.802.jpg@RY2@
epa/pap
Polakom zabrakło skuteczności w ataku. Grali źle od początku, nie udało im się odrobić strat i ulegli Australijczykom 3:1
Paweł Hochstim
Londyn
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu