Siatkarze! Czas zamazać złe wspomnienia sprzed dwóch dni
Dzisiaj dowiemy się, czy wtorkowa porażka z Bułgarią 1:3 podcięła skrzydła naszym zawodnikom
Ponad dziesięć lat czeka na zwycięstwo z Polską reprezentacja Argentyny. Odkąd naszą kadrą rządzą trenerzy zagraniczni, nie zdarzyło się, by w bezpośrednim meczu lepsi okazali się Argentyńczycy. A Polacy wygrali w tym czasie dwadzieścia dwa mecze z tym zespołem.
Dzisiaj o godz. 17.45 polskiego czasu biało-czerwoni zmierzą się z Argentyną w igrzyskach. Wtorkowa porażka z Bułgarią sprawiła, że Polacy, jeśli myślą jeszcze o wygraniu grupy, muszą wygrać już wszystko, i to najlepiej nie tracąc seta. Argentyna jest ostatnim mocnym rywalem. W sobotę naprzeciw drużyny Andrei Anastasiego stanie Wielka Brytania, a w poniedziałek Australia.
Największym atutem zespołu Albicelestes jest rozgrywający Lucciano De Cecco. 24-letni siatkarz podpisał właśnie kontrakt z włoską Coprą Piacenza, odrzucając m.in. ofertę PGE Skry Bełchatów. Siatkarscy fachowcy już teraz nazywają go najlepszym rozgrywającym świata. Potrafi grać niezwykle szybko, co sprawia, że ataki Argentyńczyków bardzo trudno jest zablokować.
Zespół trenera Javiera Webera nazywany jest "drużyną słynnych synów". W argentyńskiej reprezentacji grają bowiem Ivan Castellani, Facundo Conte, Nicolas Uriarte i Rodrigo Quiroga, których ojcowie przed laty występowali w reprezentacji.
Polacy wczoraj przez ponad dwie godziny trenowali w jednej z hal położonych na przedmieściach Londynu. W zespole nikt nie narzeka na kontuzje.
@RY1@i02/2012/149/i02.2012.149.00000120b.803.jpg@RY2@
Adam Ciereszko/PAP
Bułgaria już za nami. Dzisiaj o 17.45 mecz, w którym pokonamy Argentynę
Paweł Hochstim
Londyn
Nic nie zmieniamy, bo jest dobrze - mówi Bartosz Kurek, siatkarz reprezentacji Polski
Chwilę po meczu z Bułgarią był pan bardzo zdenerwowany. Teraz, na chłodno, wie pan już, co się stało, że przegraliście?
Na chłodno wnioski są takie same, jak na gorąco. Zagraliśmy po prostu słabiej od Bułgarii i trzeba to uczciwie przyznać. A co się stało? Powtarzaliśmy przed wyjazdem, że drużyna znajduje się w dobrym miejscu, bo gramy niezłą siatkówkę, ale nie należy zapominać, że w tym sporcie decyzje zapadają na boisku. A tego dnia po prostu Bułgarzy byli od nas lepsi.
Bardzo było nerwowo w zespole po tej porażce?
W szatni powiedzieliśmy sobie przede wszystkim, że to już minęło. Teraz najważniejszy jest mecz z Argentyną. Zobaczymy, w jaki sposób wrócimy do gry, jak będziemy się prezentować na boisku. To będzie dla nas bardzo ważne, żeby szybko zapomnieć o meczu z Bułgarami i żeby nie zmieniać naszego podejścia. Wszystko jest dobrze, wszystko jest na dobrej drodze, żeby po korekcie niektórych naszych zachowań na boisku prowadzić równorzędną walkę z każdym. Ale nie zawsze jesteśmy w stanie wygrać, bo inni też potrafią grać.
Z trybun wyglądało to tak, jakby trochę brakowało wam sił.
Nie zgadzam się. Jesteśmy przygotowani bardzo dobrze i nie widzę w tym żadnego problemu.
W którym elemencie reprezentacja Polski zagrała gorzej w spotkaniu z Bułgarami niż dwa dni wcześniej z Włochami?
W każdym. Myślę, że mieliśmy kilka okazji do przejęcia prowadzenia. Chodzi może nie tyle o punkty, ile o poczucie własnej przewagi na boisku. Czasem się tak czuje, choć nie jest to jeszcze odzwierciedlone w punktach. Czasem jest to jakiś punkt w środku seta, a czasem na początku. Mieliśmy okazje, by wygrać takie punkty, ale zagraliśmy słabiej i Bułgarzy nas przełamali. Czuliśmy, że cały czas wracają do swojej gry. I w pewnym momencie to oni nas złamali. Każdy z nas zagrał poniżej swojego poziomu i to jest chyba największa przyczyna tej porażki.
Argentyna to rywal chyba podobnej klasy co Bułgaria.
Myślę, że może nawet trochę lepszy. Na pewno trochę mniej nam leżący, bo grają techniczną siatkówkę i nie nastawiają się na siłę tak jak Bułgarzy. Właśnie Bułgarzy trochę bardziej nam pasowali, bo my lubimy grać z zespołami podobnymi do nas, a nie tak się różniącymi. Argentyna na pewno zagra inne spotkanie niż na Memoriale Wagnera, kiedy wygraliśmy 3:0, więc nie należy się spodziewać łatwej przeprawy. Mają bardzo dobrego rozgrywającego, Lucciano De Cecco, który potrafi grać kombinacyjnie. Na pewno nie poddadzą się bez mocnej walki, ale jesteśmy na to gotowi.
Ta porażka z Bułgarami może wam poważnie pomieszać szyki. Może się okazać, że właśnie z tego powodu nie uda się wygrać grupy, co jest ważne, bo gwarantuje słabszego rywala w ćwierćfinale.
Może nie wygramy grupy, może odpadniemy w ćwierćfinale, a może zdobędziemy złoto olimpijskie. Tego nikt nie wie. Ale wiem za to na pewno, że droga do tego, co chcemy osiągnąć, nie wiedzie przez porażki. Powinniśmy wygrywać każdy mecz, do którego przystępujemy.
Na początku turnieju miał pan kłopoty ze zdrowiem. Już jest wszystko w porządku?
Szybko przeszło i już nie odczuwam żadnych skutków. Nawet nie wiem, co to było. Chyba zatrucie. Obawiałem się, że z tego powodu trener może nie wystawić mnie w pierwszym meczu z Włochami, ale poczułem się lepiej, więc w sumie straciłem tylko ceremonię otwarcia i jeden trening.
A marzenie związane z obejrzeniem meczu amerykańskich koszykarzy udało się już zrealizować?
Nie, jeszcze nic w tej sprawie nie poszło. Ich turniej dopiero się zaczął, więc mam nadzieję, że będzie ku temu okazja. Pójdę na ich mecz, jeśli będzie na to czas, bo przyjechałem tu po pierwsze grać w siatkówkę i robić wszystko, by wygrywać mecze.
A halę mają tuż obok wioski olimpijskiej, więc problemu być nie powinno.
Podoba się panu na igrzyskach? Wioska olimpijska i jej niektórzy sławni mieszkańcy robią wrażenie?
Powiem szczerze, że czuć tam, iż nie jesteśmy głównymi bohaterami. To jest zupełnie inny turniej, niż te stricte siatkarskie. Nie mówię o kibicach, bo fani na trybunach dopisują i nasze rozgrywki cieszą się niezłym zainteresowaniem, ale organizacyjnie jest trochę trudniej, na pewno zupełnie inaczej. I może trochę sprawia też problemów fakt, że jest to wioska, a nie komfortowe warunki hotelowe, takie jak zawsze na większości turniejów międzynarodowych, w których bierzemy udział.
@RY1@i02/2012/149/i02.2012.149.00000120b.804.jpg@RY2@
Adam Ciereszko/PAP
Rozmawiał Paweł Hochstim
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu