Rywalki nie dały im szans - nasze florety stępiły ostrza
Trzy Polki, trzy pojedynki, trzy porażki - tak wyglądała sobotnia rywalizacja florecistek. 30-letnia Małgorzata Wojtkowiak uległa Chince Junyan Chen 8:15, natomiast Martyna Synoradzka Rosjance Kamili Gafurzianowej - z takim samym wynikiem. Najbardziej bolesna okazała się jednak przegrana Sylwii Gruchały z Japonką Kanae Ikehatą 8:9. Polka, starsza szeregowa, ma już 32 lata i coraz głośniej artykułuje inne swoje potrzeby niż zwycięstwa na planszy. Z pewnością był to jej ostatni indywidualny występ na igrzyskach. W czwartek, 2 sierpnia, spróbuje jeszcze natomiast powalczyć z koleżankami. Jak to na igrzyskach, jest bardzo blisko medalu, a jednocześnie tak daleko. Jeśli biało-czerwone wygrają z Francuzkami (w ósemce turnieju indywidualnego nie było żadnej), dostaną się do czwórki. Zatem jedna wygrana dzieli je od strefy medalowej.
- To dla nas fatalne rozwiązanie, bo Francja wyjątkowo nam nie leży. Wolałbym zmierzyć się z drużynami otwierającymi ten ranking, czyli Włoszkami bądź Rosją - twierdzi trener kadry Longin Szmit. Proszę bardzo, dostaniecie i Włoszki - w półfinale. Pokonajcie jednak najpierw tę Francję.
Dodajmy, że Włoszki nie miały dla rywalek litości. Obstawiły całe podium. W finale Elisa Di Francesca ograła Ariannę Errigo 12:11. W pojedynku o brąz Valentina Vezzali rozprawiła się natomiast z Koreanką Nam Hyun-Hee 13:12. Wcześniej legendarna zawodniczka przegrała z Errigo 12:15. I tu ciekawostka. Otóż 38-letnia Vezzali pełniła w piątkowy wieczór - a raczej w nocy z piątku na sobotę - funkcję chorążego włoskiej ekipy przy okazji długachnej ceremonii otwarcia igrzysk. Zatem spać musiała pójść po godz. 1. A jednak jej to w sobotę nie przeszkadzało.
- Była u nas narodowa dyskusja, bo chorążym miała zostać pływaczka Federica Pellegrini (w Atenach jako 16-latka zdobyła srebro, w Pekinie złoto - WoK). Odmówiła jednak ze względu na sobotni start. Wtedy Vezzali powiedziała, że ona bardzo chętnie tę rolę przyjmie - mówi nam Pierangelo Molinaro, dziennikarz "La Gazetta dello sport". Krótko mówiąc - szacunek dla Vezzali. To nie tylko 13-krotna mistrzyni świata, ale też 5-krotna mistrzyni olimpijska (Atlanta, Sydney - razy dwa, Ateny i Pekin).
Na razie dorzuciła ósmy krążek igrzysk (brąz), w czwartek ma szansę sięgnąć po kolejne złoto na piątych igrzyskach. Z koleżankami. To jest chorąży.
@RY1@i02/2012/146/i02.2012.146.00000150a.802.jpg@RY2@
ap
Największym szokiem była przegrana Sylwii Gruchały, króra uległa zawodniczce z Japonii
Wojciech Koerber
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu