Do Kijowa czy do domu?
Niemiecka fantazja i włoska solidność. Takie rzeczy to tylko w piłce nożnej. Która z reprezentacji okaże się silniejsza? Stawka jest bardzo wysoka: występ w meczu finałowym mistrzostw Europy
Polska pożegna się z mistrzostwami Europy czwartkowym półfinałem Niemcy - Włochy. Mecz na Stadionie Narodowym w Warszawie zapowiada się smakowicie, oba zespoły nie zawiodły kibiców w ćwierćfinałach i mają apetyt na złoto.
Do tej pory lepsze wrażenie sprawiają podopieczni Joachima Loewa. Rozprawiają się z kolejnymi rywalami jak bohaterowie filmu akcji - szybko i efektownie. Wyszli z grupy śmierci bez straty punktu, a w ćwierćfinale nie pozostawili złudzeń solidnym Grekom.
- Mamy pikarzy o różnych charakterach. Musimy sobie stwarzać wiele sytuacji bramkowych. Jednak nie w każdym meczu to się sprawdza. Z Włochami musimy wykrzesać z siebie wszystko, co najlepsze - mówi Loew.
Włosi na Euro nie są bardzo efektowni, ale maksymalnie efektywni. Z czterech meczów wygrali tylko jeden, ze słabiutkimi Irlandczykami. Pozostałe spotkania remisowali, wygrywając ćwierćfinał z Anglią po dogrywce i karnych. - Italia na pewno nie zagra tak samo, jak z Anglią. Tym razem to Niemcy będą stroną dominującą. To stwarza możliwość, aby drużyna Cesarego Prandellego zagrała swoje. Italia najprawdopodobniej będzie bronić własnej bramki i liczyć na kontry - mówi nam Marek Koźmiński, były piłkarz Serie A.
W ekipie Niemców wciąż niepewna jest sytuacja Bastiana Schweinstiegera, który ma problemy z kostką. - Do gry potrzebuję zawodników gotowych na 100 proc. Nawet 95 proc. mnie nie zadowala - twierdzi Loew. - Niemcy mogą zastąpić Klosego, Podolskiego, nawet Oezila. Ale Schweinstiegera nie. To on nadaje tempo grze, pełni taką rolę, jak Pirlo w reprezentacji Włoch - dodaje Radosław Gilewicz, niegdyś grający m.in. w VfB Stuttgart.
Większy ból głowy ma trener Włochów. Kontuzje mogą wykluczyć z gry Giorgio Chielliniego i Thiago Mottę, a z powodu nadmiaru kartek przeciw Niemcom nie wystąpi Christian Maggio. Na dodatek okazało się, że problemy mięśniowe Daniele De Rossiego oraz Ignazio Abate (obaj nie dotrwali do końca meczu z Anglią) mogą wykluczyć ich z półfinału. Iskierką nadziei Prandellego jest to, że treningi wznowił już Chiellini. - Robimy wszystko, co w naszej mocy, by cała trójka była gotowa do czwartkowego meczu - mówił lekarz kadry Enrico Castellacci.
Za drużyną Loewa przemawia prawie wszystko. Prawie, bo dotychczasowy bilans spotkań jest korzystny dla Włoch. Nigdy nie przegrali oni z Niemcami na turnieju rangi mistrzowskiej. Najświeższym przykładem jest półfinał Mundialu 2006. Po dogrywce i golach w 119. oraz 120. minucie Italia wygrała 2:0. Czy tym razemNiemcy przełamią złą passę? - Niemcy mogą powiedzieć: Jeśli nie teraz, to kiedy? Od 2010 r. ten zespół zrobił ogromny postęp. Od kilkunastu lat nie było tam takiej drużyny - mówi Gilewicz.
@RY1@i02/2012/124/i02.2012.124.00000100a.802.jpg@RY2@
Półfinał mundialu w 2006 r. wygrali Włosi. Teraz to Niemcy są faworytami
Tomasz Dębek
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu