Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Kraj

Najtwardszy orzech Smudy

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Szczęsny jest bramkarzem numer jeden, ale to Tytoń uratował kadrę w trudnej chwili w meczu z Grecją

Wojciech Szczęsny czy Przemysław Tytoń? Który z tych bramkarzy dostanie szansę wprowadzenia Polski do ćwierćfinału mistrzostw Europy? To największy dylemat Franciszka Smudy przed sobotnim meczem z Czechami we Wrocławiu.

Selekcjoner chciał uciąć spekulacje już na konferencji po spotkaniu z Rosją (1:1). - Numerem 1 w bramce jest Wojtek Szczęsny i nie ma o tym żadnej dyskusji - powiedział. I dodał: - Jest szansa, że zagra przeciwko Czechom.

Załóżmy, że Smuda zostawił sobie furtkę, bo słowa "jest szansa" można interpretować tak, że nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji. Tym bardziej że Tytoń wcale nie zamierza rezygnować z miejsca, które zesłał mu los. - Nie rozmawiałem jeszcze na ten temat z trenerem Smudą, ale uważam, że nie dałem mu powodu, by ze mnie rezygnował - mówi nam piłkarz.

Istotnie, 25-letni gracz wszedł do bramki po tym, jak Szczęsny sfaulował Dimitrisa Salpingidisa, i uratował nam remis, broniąc strzału z rzutu karnego Giorgosa Karagounisa. Do końca meczu z Grecją bronił bardzo pewnie i to samo można powiedzieć o jego postawie w trakcie wtorkowego spotkania z Rosją. Nie zareagował tylko przy golu Ałana Dzagojewa. - Czy mogłem zachować się lepiej? Muszę przeanalizować tę sytuację z trenerem na wideo. Czasu na reakcję było jednak bardzo mało, bo Rosjanin strzelał z bardzo bliskiej odległości - tłumaczył.

Ale i Szczęsny ma swoje argumenty. To on najczęściej bronił w ostatnich meczach towarzyskich przed Euro, a pozycję numer 1 w kadrze ostatecznie ugruntował w potyczce z Niemcami w Gdańsku. Miroslav Klose i Lukas Podolski, którzy zmarnowali najwięcej sytuacji, wyrażali się o umiejętnościach niespełna 22-letniego bramkarza z dużym uznaniem. Teraz sporo wskazuje, że 22 czerwca w Gdańsku znów dojdzie do meczu Polski z Niemcami, a stawka będzie niebotyczna - półfinał Euro. Doświadczenie zdobyte przez Szczęsnego w sierpniu może więc mieć kolosalne znaczenie.

Szczęsny jest dziś czołowym bramkarzem Arsenalu i jednym z najlepszych w angielskiej ekstraklasie. Ale i Tytoń zaszedł w klubowej hierarchii wysoko, bo niechciany przez wielkie polskie drużyny, wybił się w holenderskiej Rodzie Kerkrade i stamtąd przeniósł się do PSV Eindhoven. Choć jesienią doznał groźnego urazu głowy, po długiej rehabilitacji wygrał rywalizację z byłym reprezentantem Szwecji Andreasem Isakssonem. Ich trenerem od lipca będzie obecny selekcjoner Rosji Dick Advocaat.

- W trakcie meczu na Stadionie Narodowym nie przywiązywałem do tego wagi, ale po remisie cieszę się, że po przyjściu Holendra do mojego klubu będę mógł mu spojrzeć w oczy i nie narażę się na docinki z jego strony - cieszy się Tytoń.Dopominanie się o miejsce w składzie nie leży w naturze cichego bohatera polskiej ekipy, ale to nie oznacza, że brakuje mu odwagi.

- Nie chciałbym, by Euro skończyło się dla mnie powrotem na ławkę rezerwowych. Chcę nadal grać - mówi. - Decyzja należy do trenera, ale niezależnie od tego, jaką podejmie, uważam, że każdy gracz - 1. czy 23. - jest tak samo ważną częścią drużyny narodowej.

@RY1@i02/2012/115/i02.2012.115.000000900.802.jpg@RY2@

Reuters/Forum

Szczęsny na co dzień broni bramki Arsenalu. Tytoń gra w holenderskim PSV Eindhoven

Krzysztof Kawa

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.