Wygrana ze Sborną? To możliwe!
Niewiele było meczów pomiędzy polskimi a rosyjskimi siatkarzami, które nazwać by można nieistotnymi. Ale dzisiejsze starcie zapowiada się niezwykle. Z kilku powodów
Polacy po wygranej z Brazylią 3:2 wreszcie uwierzyli, że są w stanie pokonać każdego. A być może nawet zdobyć mistrzostwo świata. Ostatni raz w mundialu pokonaliśmy Canarinhos 44 lata temu. - Naprawdę? Nawet nie wiedziałem - nie kryje zdziwienia Mariusz Wlazły.
Dziś jednak liczy się już tylko mecz z Rosją. - Gdy słyszysz słowo "Rosja", nie musisz się dodatkowo mobilizować - mówi były reprezentant Polski Michał Bąkiewicz. Wicemistrz świata z 2006 roku i mistrz Europy z roku 2009 stoczył wiele walk z Rosjanami na szczeblu reprezentacyjnym i klubowym. - Mecze z nimi są oczywiście bardzo trudne pod względem sportowym, ale jednocześnie łatwe, jeżeli chodzi o zachowanie odpowiedniej koncentracji - mówi Bąkiewicz. Pod siatką zawsze iskrzy, a obie drużyny nie szczędzą sobie "uprzejmości".
Tym razem prowokacje rozpoczęły się na długo przed meczem. Ale nie może być inaczej, skoro gwiazdą Sbornej jest Aleksiej Spirydonow, jeden z najbardziej kontrowersyjnych siatkarzy na świecie. Nie przepuści on żadnej okazji, by okazać Polakom lekceważenie - na jednym z meczów po udanej akcji udawał, że strzela z karabinu do publiczności. Ale z drugiej strony szanuje Winiarskiego. W ubiegłym sezonie występował z nim w jednym klubie, Fakiele Nowy Urengoj. Na zgrupowaniach mieszkali w jednym pokoju i ponoć bardzo się polubili. W trakcie ostatniego Memoriału Huberta Wagnera serdecznie przywitali się przed meczem, a później ucięli ze sobą dłuższą pogawędkę.
Widać, że zachowanie Spirydonowa jest grą na pokaz, spowodowaną chęcią sprowokowania rywali. O ile jednak polscy siatkarze rzadko dają się sprowokować (może poza Michałem Kubiakiem, który w meczu z Brazylią został ukarany przez sędziego czerwoną kartką), o tyle można się spodziewać, że kibice nie będą miło witać rosyjskiej drużyny. Gdy na Stadionie Narodowym w trakcie otwarcia mundialu wniesiono rosyjską flagę, rozległy się przeraźliwe gwizdy. Podobnie było zresztą w trakcie większości meczów Rosjan w tym turnieju. Gdy staną na drodze Polaków, na pewno będzie bardzo głośno. - Doping polskich kibiców zawsze jest bardzo dobry. Ale w trakcie meczów z Rosją rzeczywiście przybiera wyjątkową formę - dodaje Bąkiewicz.
Co na to Sborna? Spirydonow, oczywiście prowokacyjnie, mówi, że lubi, gdy na niego gwiżdżą, a trener Andriej Woronkow zapewnia, że jego zespół nie zwraca uwagi na zachowanie publiczności. - Nie chcę mieszać polityki i sportu - mówi, choć zdaje sobie sprawę, że nie do końca jest to niemożliwe. Tym bardziej że rosyjskie źródła powtarzają plotkę, iż w przypadku awansu rosyjskiej drużyny do finału na trybunach katowickiego Spodka pojawi się prezydent Rosji Władimir Putin.
Pod względem sportowym Polacy nie muszą się obawiać, bo w wielkiej formie jest Mariusz Wlazły, do zdrowia wrócił już Michał Winiarski, Paweł Zatorski broni na poziomie najlepszych libero na świecie, a Karol Kłos sześć razy zatrzymał blokiem wielką Brazylię. Trzeba też pamiętać, że w Sbornej problemy zdrowotne mają obaj atakujący: Nikołaj Pawłow i Paweł Moroz.
Mecz Polska - Rosja rozpocznie się w łódzkiej Atlas Arenie o godz. 20.25. Pokaże go telewizja Polsat Volleyball 1, do której dostęp - jak poinformował portal Wirtualne Media - wykupiło ok. 100 tys. abonentów sieci kablowych w Polsce. To by oznaczało, że tylko z tego tytułu do kasy Polsatu wpłynęło 8 mln zł. Do tego dochodzą abonenci, którzy ze względu na mundial zdecydowali się na podpisanie umów z Cyfrowym Polsatem. Oraz wpływy z reklam.
@RY1@i02/2014/181/i02.2014.181.000001600.812.jpg@RY2@
jan graczyński/east news
Ostatni raz graliśmy z Rosją 18 sierpnia w Krakowie. Wygraliśmy 3:2
Paweł Hochstim
Dziewięć zwycięstw Polski nad Rosją, które wstrząsnęły sportowym światem
● Hokej
Mistrzostwa świata w hokeju na lodzie w Katowicach. 8 kwietnia 1976 roku gramy z Rosją. Przed tym meczem spotykaliśmy się ze Sborną 25 razy i ponieśliśmy 25 porażek. Bilans bramkowy: 31-255! Ale tym razem wydarzył się cud. Wygrywany 6:4 (2:0, 3:2, 1:2). Jedna piątka składała się wyłącznie z hokeistów ŁKS. Tę piątkę tworzyli: Jerzy Potz, Józef Stefaniak, Ryszard Nowiński, Zdzisław Włodarczyk, Stanisław Szewczyk.
● Piłka nożna
Igrzyska olimpijskie w Monachium. Mecz z ZSRR decyduje o awansie do finału. Idzie nam ciężko. Do 78. minuty meczu rozgrywanego 5 września 1972 roku w Augsburgu przegrywamy 0:1, bo gola strzelił Oleg Błochin. Na 12 minut przed końcem Kazimierz Deyna wyrównał z karnego, a w 87. minucie rezerwowy Zygfryd Szołtysik strzelił zwycięskiego gola.
● Piłka siatkowa
Finał igrzysk olimpijskich w Montrealu, 31 lipca 1976 roku. Trener: Hubert Wagner.
● Piłka nożna
Mistrzostwa świata, 4 lipca 1982 roku w Barcelonie. Zwycięski, bezbramkowy remis. Włodzimierz Smolarek kiwał Rosjan przy chorągiewce w narożniku boiska. Pod wodzą Zbigniewa Bońka zajęliśmy trzecie miejsce na świecie.
● Piłka nożna
Bohaterem był Gerard Cieślik. 20 października 1957 roku w eliminacjach szwedzkich mistrzostw świata gramy z ZSRR. Niewielki wzrostem piłkarz Ruchu dwukrotnie pokonał Lwa Jaszyna. Później kibice zanieśli Cieślika na ramionach do szatni. Mecz w Chorzowie oglądało 100 tys. ludzi. Po rewanżu i dodatkowym meczu na mistrzostwa pojechali piłkarze ZSRR.
● Piłka siatkowa
Mistrzostwa w Japonii. 28 listopada 2006 roku gramy o awans do finałowej czwórki i pokonujemy Rosję 3:2. Grali m.in. Michał Winiarski, Paweł Zagumny, Mariusz Wlazły, Sebastian Świderski, Piotr Gruszka, Łukasz Żygadło. Trener: Raul Lozano.
● Boks
Igrzyska olimpijskie w Tokio. Jednego dnia odbywają się trzy bokserskie finały polsko-radzieckie. Wszystkie wygrane przez Polaków. Finał kategorii lekkiej: Józef Grudzień - Wilikton Barannikow 5:0, finał kategorii lekkopółśredniej: Jerzy Kulej - Jewgienij Frołow 5:0, finał kategorii półśredniej: Marian Kasprzyk - Ricardas Tamulis 4:1.
● Kolarstwo
Drużynowe mistrzostwa świata, 1973 rok w Barcelonie. Złoto zdobyli: Tadeusz Mytnik, Lucjan Lis, Stanisław Szozda, Ryszard Szurkowski, wyprzedzając silną reprezentację ZSRR w składzie Giennadij Komnatow, Siergiej Sinicyn, Borys Szuchow, Jurij Michajłow. Polacy powtórzyli wyczyn dwa lata później w Yvoir w Belgii.
● Skok o tyczce
Igrzyska olimpijskie w Moskwie w 1980 roku. Skok wzwyż. Wygrywa Władysław Kozakiewicz, drugi jest Tadeusz Ślusarski, a dopiero trzeci ulubieniec kibiców Konstantin Wołkow. Rosjanie gwiżdżą. Kozak pokazuje kibicom, gdzie się zgina dziób pingwina. Do dzisiaj to gest Kozakiewicza.
● Piłka siatkowa
Katowice, Montreal, Barcelona, Moskwa, Tokio widziały już klęczących przed Polską Rosjan. Czas na Łódź.
Dariusz Kuczmera
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu