Dziennik Gazeta Prawana logo

Wygrana ze Sborną? To możliwe!

28 czerwca 2018

Niewiele było meczów pomiędzy polskimi a rosyjskimi siatkarzami, które nazwać by można nieistotnymi. Ale dzisiejsze starcie zapowiada się niezwykle. Z kilku powodów

Polacy po wygranej z Brazylią 3:2 wreszcie uwierzyli, że są w stanie pokonać każdego. A być może nawet zdobyć mistrzostwo świata. Ostatni raz w mundialu pokonaliśmy Canarinhos 44 lata temu. - Naprawdę? Nawet nie wiedziałem - nie kryje zdziwienia Mariusz Wlazły.

Dziś jednak liczy się już tylko mecz z Rosją. - Gdy słyszysz słowo "Rosja", nie musisz się dodatkowo mobilizować - mówi były reprezentant Polski Michał Bąkiewicz. Wicemistrz świata z 2006 roku i mistrz Europy z roku 2009 stoczył wiele walk z Rosjanami na szczeblu reprezentacyjnym i klubowym. - Mecze z nimi są oczywiście bardzo trudne pod względem sportowym, ale jednocześnie łatwe, jeżeli chodzi o zachowanie odpowiedniej koncentracji - mówi Bąkiewicz. Pod siatką zawsze iskrzy, a obie drużyny nie szczędzą sobie "uprzejmości".

Tym razem prowokacje rozpoczęły się na długo przed meczem. Ale nie może być inaczej, skoro gwiazdą Sbornej jest Aleksiej Spirydonow, jeden z najbardziej kontrowersyjnych siatkarzy na świecie. Nie przepuści on żadnej okazji, by okazać Polakom lekceważenie - na jednym z meczów po udanej akcji udawał, że strzela z karabinu do publiczności. Ale z drugiej strony szanuje Winiarskiego. W ubiegłym sezonie występował z nim w jednym klubie, Fakiele Nowy Urengoj. Na zgrupowaniach mieszkali w jednym pokoju i ponoć bardzo się polubili. W trakcie ostatniego Memoriału Huberta Wagnera serdecznie przywitali się przed meczem, a później ucięli ze sobą dłuższą pogawędkę.

Widać, że zachowanie Spirydonowa jest grą na pokaz, spowodowaną chęcią sprowokowania rywali. O ile jednak polscy siatkarze rzadko dają się sprowokować (może poza Michałem Kubiakiem, który w meczu z Brazylią został ukarany przez sędziego czerwoną kartką), o tyle można się spodziewać, że kibice nie będą miło witać rosyjskiej drużyny. Gdy na Stadionie Narodowym w trakcie otwarcia mundialu wniesiono rosyjską flagę, rozległy się przeraźliwe gwizdy. Podobnie było zresztą w trakcie większości meczów Rosjan w tym turnieju. Gdy staną na drodze Polaków, na pewno będzie bardzo głośno. - Doping polskich kibiców zawsze jest bardzo dobry. Ale w trakcie meczów z Rosją rzeczywiście przybiera wyjątkową formę - dodaje Bąkiewicz.

Co na to Sborna? Spirydonow, oczywiście prowokacyjnie, mówi, że lubi, gdy na niego gwiżdżą, a trener Andriej Woronkow zapewnia, że jego zespół nie zwraca uwagi na zachowanie publiczności. - Nie chcę mieszać polityki i sportu - mówi, choć zdaje sobie sprawę, że nie do końca jest to niemożliwe. Tym bardziej że rosyjskie źródła powtarzają plotkę, iż w przypadku awansu rosyjskiej drużyny do finału na trybunach katowickiego Spodka pojawi się prezydent Rosji Władimir Putin.

Pod względem sportowym Polacy nie muszą się obawiać, bo w wielkiej formie jest Mariusz Wlazły, do zdrowia wrócił już Michał Winiarski, Paweł Zatorski broni na poziomie najlepszych libero na świecie, a Karol Kłos sześć razy zatrzymał blokiem wielką Brazylię. Trzeba też pamiętać, że w Sbornej problemy zdrowotne mają obaj atakujący: Nikołaj Pawłow i Paweł Moroz.

Mecz Polska - Rosja rozpocznie się w łódzkiej Atlas Arenie o godz. 20.25. Pokaże go telewizja Polsat Volleyball 1, do której dostęp - jak poinformował portal Wirtualne Media - wykupiło ok. 100 tys. abonentów sieci kablowych w Polsce. To by oznaczało, że tylko z tego tytułu do kasy Polsatu wpłynęło 8 mln zł. Do tego dochodzą abonenci, którzy ze względu na mundial zdecydowali się na podpisanie umów z Cyfrowym Polsatem. Oraz wpływy z reklam.

@RY1@i02/2014/181/i02.2014.181.000001600.812.jpg@RY2@

jan graczyński/east news

Ostatni raz graliśmy z Rosją 18 sierpnia w Krakowie. Wygraliśmy 3:2

Paweł Hochstim

Dziewięć zwycięstw Polski nad Rosją, które wstrząsnęły sportowym światem

 Hokej

Mistrzostwa świata w hokeju na lodzie w Katowicach. 8 kwietnia 1976 roku gramy z Rosją. Przed tym meczem spotykaliśmy się ze Sborną 25 razy i ponieśliśmy 25 porażek. Bilans bramkowy: 31-255! Ale tym razem wydarzył się cud. Wygrywany 6:4 (2:0, 3:2, 1:2). Jedna piątka składała się wyłącznie z hokeistów ŁKS. Tę piątkę tworzyli: Jerzy Potz, Józef Stefaniak, Ryszard Nowiński, Zdzisław Włodarczyk, Stanisław Szewczyk.

 Piłka nożna

Igrzyska olimpijskie w Monachium. Mecz z ZSRR decyduje o awansie do finału. Idzie nam ciężko. Do 78. minuty meczu rozgrywanego 5 września 1972 roku w Augsburgu przegrywamy 0:1, bo gola strzelił Oleg Błochin. Na 12 minut przed końcem Kazimierz Deyna wyrównał z karnego, a w 87. minucie rezerwowy Zygfryd Szołtysik strzelił zwycięskiego gola.

 Piłka siatkowa

Finał igrzysk olimpijskich w Montrealu, 31 lipca 1976 roku. Trener: Hubert Wagner.

 Piłka nożna

Mistrzostwa świata, 4 lipca 1982 roku w Barcelonie. Zwycięski, bezbramkowy remis. Włodzimierz Smolarek kiwał Rosjan przy chorągiewce w narożniku boiska. Pod wodzą Zbigniewa Bońka zajęliśmy trzecie miejsce na świecie.

 Piłka nożna

Bohaterem był Gerard Cieślik. 20 października 1957 roku w eliminacjach szwedzkich mistrzostw świata gramy z ZSRR. Niewielki wzrostem piłkarz Ruchu dwukrotnie pokonał Lwa Jaszyna. Później kibice zanieśli Cieślika na ramionach do szatni. Mecz w Chorzowie oglądało 100 tys. ludzi. Po rewanżu i dodatkowym meczu na mistrzostwa pojechali piłkarze ZSRR.

 Piłka siatkowa

Mistrzostwa w Japonii. 28 listopada 2006 roku gramy o awans do finałowej czwórki i pokonujemy Rosję 3:2. Grali m.in. Michał Winiarski, Paweł Zagumny, Mariusz Wlazły, Sebastian Świderski, Piotr Gruszka, Łukasz Żygadło. Trener: Raul Lozano.

 Boks

Igrzyska olimpijskie w Tokio. Jednego dnia odbywają się trzy bokserskie finały polsko-radzieckie. Wszystkie wygrane przez Polaków. Finał kategorii lekkiej: Józef Grudzień - Wilikton Barannikow 5:0, finał kategorii lekkopółśredniej: Jerzy Kulej - Jewgienij Frołow 5:0, finał kategorii półśredniej: Marian Kasprzyk - Ricardas Tamulis 4:1.

 Kolarstwo

Drużynowe mistrzostwa świata, 1973 rok w Barcelonie. Złoto zdobyli: Tadeusz Mytnik, Lucjan Lis, Stanisław Szozda, Ryszard Szurkowski, wyprzedzając silną reprezentację ZSRR w składzie Giennadij Komnatow, Siergiej Sinicyn, Borys Szuchow, Jurij Michajłow. Polacy powtórzyli wyczyn dwa lata później w Yvoir w Belgii.

 Skok o tyczce

Igrzyska olimpijskie w Moskwie w 1980 roku. Skok wzwyż. Wygrywa Władysław Kozakiewicz, drugi jest Tadeusz Ślusarski, a dopiero trzeci ulubieniec kibiców Konstantin Wołkow. Rosjanie gwiżdżą. Kozak pokazuje kibicom, gdzie się zgina dziób pingwina. Do dzisiaj to gest Kozakiewicza.

 Piłka siatkowa

Katowice, Montreal, Barcelona, Moskwa, Tokio widziały już klęczących przed Polską Rosjan. Czas na Łódź.

Dariusz Kuczmera

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.