Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie mogę się doczekać wyjścia na stadion

2 lipca 2018

Anita Włodarczyk zabrała ze sobą do Rio prawie 60 kg bagażu . W drodze powrotnej ma być cięższy o 0,5 kg. Czyli tyle, ile waży złoty medal

Polska młociarka do igrzysk przygotowała się nie tylko pod kątem sportowej formy. Gdy po przyjeździe do wioski olimpijskiej spotkała się z dziennikarzami, najdłużej do zdjęć pozowały jej... dłonie. Uwagę przykuwały fikuśnie wymalowane paznokcie, każdy inaczej, z polską i brazylijską flagą, orłem, napisem Rio, jeden w złotym kolorze, wszystko dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. - To dzieło dziewczyny Piotrka Małachowskiego - wyjaśniła Włodarczyk.

W szczegółach dopracowany jest też plan na Rio. Ma być złoto, koniec, kropka. - Skoro od dwóch lat wszystko wygrywam, to nie wypada mówić inaczej - zauważyła.

Jak zwykle pewna siebie, wyluzowana. - Wypracowałam w sobie to, że w ogóle się nie denerwuję. Jak byłam młodsza, to wiadomo, pierwsze duże zawody bardzo przeżywałam, ale teraz już żadna trema mi nie towarzyszy. Wręcz przeciwnie, jest raczej tak, że nie mogę się doczekać wyjścia na stadion - opowiada. Eliminacje rzutu młotem na Stadionie Olimpijskim już w piątek. - Najgroźniejsze rywalki? Niemka Betty Heidler, która im bliżej igrzysk, rzuca coraz dalej. Wielką niewiadomą są dla mnie Chinki, które od trzech miesięcy gdzieś zaginęły i nie startowały na żadnych mityngach. Totalnie nie wiemy, na co je stać. Trudno więc przewidywać, jak to się potoczy. Wszyscy przygotowują się do tej imprezy, więc na pewno będą jakieś niespodzianki. Ale ja się tym nie przejmuję, jestem skoncentrowana tylko na sobie - podkreśla polska faworytka. Pełnia szczęścia? Zwycięstwo i pobicie własnego rekordu świata (81,08).

Żartuje, że do Rio leciała ciut krócej niż Agnieszka Radwańska. Dwadzieścia jeden godzin, da się znieść. - Choć zaraz po przyjeździe byłam ledwie przytomna. Ale do startu zostało jeszcze trochę czasu, bez problemu zdążę się zaaklimatyzować - przekonuje. - Przede mną jeszcze kilka treningów, tak że wszystko będzie w porządku. Przywlekłam do Brazylii swoje młoty treningowe, sporo żelastwa. Mój bagaż ważył 58 kg, połowa z tego to sprzęt - śmiała się. Dla Włodarczyk to już trzecie igrzyska. - Na pierwszy rzut oka wioska w Rio wygląda słabiej niż w Pekinie i Londynie, ale to nie jest rzecz kluczowa. Jedzenie jest trochę mało urozmaicone, ale najważniejsze, że są jajka na twardo - dodawała. Przedstartowy kulinarny rytuał zostanie więc odprawiony. - Już zjadłam kilka, szkoda, że na zimo.

@RY1@i02/2016/156/i02.2016.156.00000310a.801.jpg@RY2@

Andrzej Szkocki/Polska Press/East News

Dla Włodarczyk to już trzecie igrzyska

Przemysław Franczak,

Rio de Janeiro

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.