Dziennik Gazeta Prawana logo

Zagrali lepiej, ale to nadal za mało

29 czerwca 2018

Nasi piłkarze ręczni ponieśli wczoraj drugą porażkę na igrzyskach w Rio de Janeiro. Przegrali z Niemcami 29:32

Niemcy byli faworytem meczu z Polakami z kilku powodów - po pierwsze są obecnymi mistrzami Europy, a w rozgrywanym w Polsce turnieju spisali się znacznie lepiej od Biało-Czerwonych. Po drugie, w Rio de Janeiro znacznie lepiej rozpoczęli turniej i wprost mówią, że przyjechali tutaj po złoto. Młody niemiecki zespół - tylko dwóch graczy ma ukończone 30 lat, w tym najstarszy w zespole bramkarz Silvio Heinevetter - w pierwszej kolejce pokonał w dobrym stylu Szwedów 32:29, gdy tymczasem Polacy ulegli Brazylii 32:34.

Ale było coś, co nakazywało mieć nadzieję: na mecze z Niemcami nasza reprezentacja potrafi się specjalnie mobilizować, co pokazała już wielokrotnie. I rzeczywiście, na boisku Areny Przyszłości w Parku Olimpijskim zobaczyliśmy inny polski zespół niż ten, który dwa dni wcześniej przegrał z Brazylią. Polacy grali ambitniej, waleczniej i przede wszystkim znacznie lepiej. Niestety, lepszy był też rywal, bo Niemcy to zespół wyraźnie mocniejszy od Brazylii.

Zaczęło się słabo, bo Andreas Wolff obronił karnego Karola Bieleckiego, ale jednak Biało-Czerwoni długo utrzymywali kontakt z Niemcami, których przewaga w pierwszej połowie wynosiła maksymalnie trzy gole. Źle od początku bronił bramkarz Piotr Wyszomirski, który nie odbił żadnej piłki i w 13. minucie zmienił go Sławomir Szmal. Zaczął podobnie jak Wyszomirski, ale gdy trzy minuty po wejściu na boisko i wpuszczeniu dwóch goli odbił wreszcie piłkę, stał się mocnym punktem drużyny. Niestety, Polacy, choć mieli ku temu okazję, ani razu w tym meczu nie prowadzili. W 26. minucie przed szansą stanął Łukasz Gierak, ale chyba trema olimpijska sprawiła, że popełnił prosty błąd kroków. A fakt, że do przerwy polski zespół przegrywał dwoma golami, to wina nerwowej gry w końcówce, bo choć Biało-Czerwoni mieli przewagę jednego zawodnika, dali sobie rzucić dwa gole, a sami dwukrotnie - za sprawą Michała Szyby i Gieraka - nie trafili w bramkę.

Polacy mieli problemy z zatrzymaniem najskuteczniejszego do przerwy w ataku Fabiana Wiede. Źle skończyli pierwszą i źle zaczęli drugą połowę, bo Niemcy błyskawicznie odskoczyli na pięć goli i znów trzeba było ich gonić. Nie pomagała im w tym świetna momentami gra w bramce rywali Wolffa, który kilka razy zatrzymał bardzo dobre rzuty Polaków. Kto wie, czy kluczową interwencją tego nie meczu nie była piękna parada przy rzucie Michała Jureckiego, który kończąc kontrę w 45. minucie mógł doprowadzić do remisu. Niemcy długo nie mogli wtedy zdobyć gola, a Polacy odrobili prawie całe straty. Prawie. Niestety, w kolejnych minutach sytuacja się odwróciła i to Biało-Czerwoni nie mogli pokonać Wolffa, przez co mistrzowie Europy znów odskoczyli na cztery gole i tym razem dogonić się nie dali.

Biało-Czerwoni kolejne spotkanie rozegrają w czwartek o godz. 16.30 czasu polskiego, gdy w Arenie Przyszłości zmierzą się z Egiptem. Chcąc awansować do olimpijskiego ćwierćfinału - z każdej grupy wychodzą po cztery zespoły - muszą pokonać zespół z Afryki.

@RY1@i02/2016/154/i02.2016.154.000001600.801.jpg@RY2@

Marijan Murat/EPA/PAP

Graliśmy ambitniej i byliśmy znacznie skuteczniejsi niż w meczu z Brazylią. To jednak nie wystarczyło

Polska - Niemcy 29:32 (14:16)

Wyszomirski, Szmal - Lijewski 3, Jachlewski 1, Krajewski 2, Bielecki 10, Wiśniewski, Bartosz Jurecki 1, Michał Jurecki 3, Syprzak 4, Daszek 2, Kus, Gierak 2, Szyba 1. Tałant Dujszebajew.

Wolff 1 - Gensheimer 5, Lemke, Wiencek 3, Reichmann 2, Wiede 5, Pekeler 1, Strobel 2, Groetzki, Hafner 4, Kuhn 4, Dissinger, Drux 5. Dagur Sigurdsson.

Paweł Hochstim,

Rio de Janeiro (AIP)

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.