Uwolnienie płac w państwowych firmach odbyło się już dawno
P r zedświąteczne zawetowanie ustawy około- budżetowej przez prezydenta Andrzeja Dudę dotyczyło TVP, wynagrodzeń nauczycieli, ale też płac szefów spółek Skarbu Państwa. Premier Donald Tusk tak przejął się sprawą, że aż napisał na platformie X, że weto „znosi „kominówkę”, czyli umożliwia nieograniczone podwyżki dla prezesów państwowych spółek i agencji.
Faktycznie – jest ustawa ograniczająca wynagrodzenia prezesów firm z udziałem Skarbu Państwa, która cały czas obowiązuje. Uzależnia ona wysokość prezesowskich płac od wielkości firmy, wyznaczając przedziały, w których obowiązują mnożniki średniego wynagrodzenia (z maksimum na poziomie 15-krotności średniej pensji dla największych, budzących największe zainteresowanie przedsiębiorstw). Ale to kolejne ustawy okołobudżetowe wskazywały, że punktem odniesienia nie jest średnia płaca z ostatniego roku, lecz z roku… 2016. Precyzyjnie: chodzi o „przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku w czwartym kwartale 2016 r.”, które wynosiło 4403,78 zł. Obwieszczenia prezesa Głównego Urzędu Statystycznego dotyczącego końcówki 2023 r. jeszcze nie ma, ale w III kw. ub.r. tak liczona średnia krajowa wynosiła 7462,25 zł. Gdyby ustawa okołobudżetowa obowiązywała, maksymalny pułap płacy w zarządzie państwowej firmy wynosiłby 66 tys. zł miesięcznie i 792,7 tys. zł w skali roku. Gdy okołobudżetowej brak, miesięczny limit rośnie do niemal 112 tys. zł (w IV kw. 2023 r. średnia płaca nadal rosła, więc finalna kwota będzie większa), a roczny do 1,3 mln zł.
Dobrze jednak pamiętać, że już wcześniej w państwowych spółkach niespecjalnie przejmowano się ograniczeniem, jakie wprowadzały ustawy okołobudżetowe. Przynajmniej w tych największych płace zarządów na ogół ustalano tak, jakby zamrożenia nie było.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.