Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Ubezpieczenia

Teoria uporządkowana, ale praktyka przerośnie i płatników, i ZUS

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Korekty, korekty i jeszcze raz korekty. Na to w nowym roku muszą się przygotować służby kadrowo-płacowe w całym kraju. Powód? Znowelizowana ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych, a dokładnie nowy przepis dotyczący oskładkowania umów-zleceń. Choć zaczyna obowiązywać za niespełna miesiąc, to już dziś spędza sen z powiek niejednemu specjaliście. Jeszcze kilka dni temu wszyscy się zastanawiali, jak ustalić podstawę wymiaru składek emerytalnych i rentowych, skoro z przepisu wynika tylko tyle, że oskładkowaniu podlegają wszystkie umowy-zlecenia do czasu, gdy łączna podstawa wymiaru osiągnie poziom minimalnego wynagrodzenia za pracę. Zsumować przychód z poszczególnych umów aż osiągniemy magiczne 1850 zł? A może oskładkować przychód z wybranych umów, które są najbliżej i co istotne powyżej ustawowej granicy? Większość ekspertów wybrała tę drugą wersję. I słusznie, bo ZUS również. W przygotowanych wyjaśnieniach (zamieszczonych na swojej stronie 30 listopada) zakład w przejrzysty sposób tłumaczy, że oskładkowanie zleceń musi się odbywać wedle zasady: składki emerytalne i rentowe liczymy od tych umów, które występują w tym samym czasie i które po zsumowaniu najwcześniej osiągają ustawowe minimum. Tak można to streścić w dużym uproszczeniu.

Ale czy to załatwia sprawę i niweluje wszystkie dotychczasowe wątpliwości? Nie sądzę. Przy zbiegu umów-zleceń problem leży bowiem jeszcze gdzie indziej i to z nim wiążą się nieuniknione korekty zusowskich deklaracji.

Otóż jeżeli do opłacania składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe jest zobowiązanych kilku płatników, to składka jest opłacana przez każdego z nich. No, chyba że ubezpieczony przedłoży dokumenty poświadczające, że takiego obowiązku nie ma, bo np. składki są opłacane z tytułu innej umowy-zlecenia i przez innego płatnika. ZUS potwierdza, że przepisy nie precyzują rodzaju tych dokumentów. Istotne, aby wynikały z nich wszystkie okoliczności niezbędne do rozstrzygnięcia zbiegu tytułów w danym przypadku, a tym samym potwierdzające, że składek płacić nie trzeba. Na galimatias z oświadczeniami zleceniobiorców, które okażą się niezgodne ze stanem faktycznym, nie będziemy musieli długo czekać. A sprawa jest ważka, bo ten bałagan pociągnie za sobą kolejny - w składanych dokumentach ubezpieczeniowych. I wtedy nie kto inny jak płatnik będzie musiał to naprawić, składając odpowiednie korekty. Oj, będzie się działo...

@RY1@i02/2015/236/i02.2015.236.183000100.802.jpg@RY2@

Marta Gadomska

redaktor naczelna Tygodnika Gazeta Prawna

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.