Dziennik Gazeta Prawana logo

Umowa o dzieło dla (prawie) wszystkich

26 czerwca 2018

PROBLEM

Tego typu umowy znajdują się pod specjalnym nadzorem ZUS, ponieważ ich zawarcie pozwala na uniknięcie składek. Nie jest tajemnicą, że prowadzi to do nadużyć na wielką skalę i wiele osób, które wykonują zwykłe, powtarzalne usługi, w wyniku których nie powstaje żadne dzieło, realizuje swoje obowiązki w takiej formie zatrudnienia.

Czasami jednak efektem danej pracy rzeczywiście jest indywidualnie oznaczone dzieło, jak np. tłumaczenie tekstu czy stworzenie strony internetowej. W takich przypadkach ZUS, przynajmniej teoretycznie, nie powinien mieć żadnych zastrzeżeń. Jednak często się zdarza, że przedsiębiorcy przez źle skonstruowane umowy i tak są zobowiązywani do zapłaty składek. Podpisują bowiem jedną umowę, nadając jej tytuł "umowa o dzieło" i zawierając w niej wszystkie prawa i obowiązki stron, co często już na pierwszy rzut oka jest niezgodne z kodeksową definicją.

Aby uniknąć kłopotów, nie warto iść na skróty, lepiej zawrzeć nie jeden, ale co najmniej dwa kontrakty: ogólny o współpracę, a kolejne na jego podstawie - już na wykonanie pojedynczych zamówień. Jeśli będą dobrze sformułowane, nie wzbudzą podejrzeń ZUS o próbę obejścia prawa. Piszemy, co powinny zawierać takie umowy, czego należy zdecydowanie w nich unikać i na co trzeba zwrócić szczególną uwagę.

D1

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.