Stroną sporu jest spółka, a nie jej filia
Małgorzata Kurzynoga W większości krajów europejskich dużo szerzej niż w polskich przepisach jest zdefiniowany krąg podmiotów, w stosunku do których mogą być kierowane postulaty pracowników
Związki zawodowe uważają, że obecne przepisy ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych nie pozwalają ich prowadzić z podmiotami, które nie są faktycznym pracodawcą, a od których decyzji zależy realizacja postulatów wysuwanych przez załogę. Chcą więc zmian w przepisach. Czy słusznie?
Faktycznie obecne przepisy ograniczają możliwość adresowania sporu. Zgodnie z nimi jego stroną może być pracodawca. Jego definicja znajduje się w art. 3 kodeksu pracy. Pracodawcą jest jednostka organizacyjna, choćby nie posiadała osobowości prawnej, a także osoba fizyczna, jeżeli zatrudnia pracowników. Oznacza to, że spór powinien być adresowany bezpośrednio do podmiotu, który zatrudnia osoby go wszczynające. Takie rozwiązanie nie uwzględnia faktu, że rośnie liczba firm, które mają charakter wielozakładowy, albo że koncern składa się z wielu spółek zależnych, bo powiązanych kapitałowo i właścicielsko.
Co to oznacza w praktyce?
Oznacza to, że pracodawca, w stosunku do którego wszczęto spór, nie może podjąć czy zaciągnąć zobowiązań koniecznych do jego zakończenia bez zgody centrali czy właściciela. To samo dotyczy sytuacji, gdy realizacja postulatów dotyczących np. kwestii płacowych zależy od wprowadzenia do obrotu prawnego nowych przepisów. W obecnym stanie prawnym związki zawodowe słusznie uznają spieranie się z pracodawcą w rozumieniu art. 3 k.p. za pozbawione sensu i występują przeciwko prawdziwemu decydentowi, co jednak jest niezgodne z prawem i prowadzi do organizacji nielegalnych strajków.
Czy pracownicy, którzy tak robią, łamią prawo?
Niekoniecznie. Obecna regulacja zmuszająca pracowników służby publicznej do wysuwania postulatów wobec kierowników jednostek organizacyjnych, w których są zatrudnieni, jest niezgodna z ratyfikowaną przez Polskę konwencją nr 151 Międzynarodowej Organizacji Pracy. Zgodnie z nią stroną w rokowaniach i sporach zbiorowych z pracownikami służb publicznych są władze publiczne. Zwrot ten zakłada, że reprezentantem tych władz w sporze powinien być ten organ władzy publicznej, który jest kompetentny do podejmowania decyzji. Tym samym, mimo że prawo polskie wyklucza organy władzy oraz administracji publicznej jako adresatów żądań strajkowych, taka akcja w świetle unormowań międzynarodowych jest legalna. Zresztą wielokrotnie w ostatnich latach wiele grup społecznych, m.in. pielęgniarki i górnicy, swoje spory prowadziło bezpośrednio z rządem. Ten nie podnosił zarzutu, że strajk jest nielegalny, tylko podejmował rozmowy, by nie eskalować konfliktu. To, że oficjalnie nie kwestionowano legalności takich strajków, potwierdza tylko wadliwość obowiązującej regulacji.
A jak jest w innych państwach? Czy tam pracownicy mogą adresować swoje postulaty do organów, które są decyzyjne i od których faktycznie zależy ich realizacja?
Tak. W większości krajów europejskich stroną sporu nie musi być bezpośredni pracodawca. Tam funkcjonuje koncepcja właścicielska pracodawcy i dużo szerzej niż w naszych przepisach jest zdefiniowany krąg podmiotów, w stosunku do których mogą być kierowane protesty. Poza tym w wielu państwach dopuszczalne jest organizowanie tzw. strajków solidarnościowych akcesoryjnych, które polegają na powstrzymaniu się od pracy na znak solidarności z protestującą załogą (załogami) innych zakładów pracy. Jest to szczególne ważne w przypadku grupy i sieci przedsiębiorstw, gdzie decyzje podejmowane są na szczeblu spółki dominującej. Tylko solidarny nacisk zatrudnionych we wszystkich przedsiębiorstwach należących do danej grupy może wpłynąć na władze dominującego podmiotu i skłonić go do uznania żądań pracowników przedsiębiorstwa, w którym powstał konflikt.
Jak powinien brzmieć przepis określający, kto może być stroną sporu zbiorowego z pracownikami, aby spełnione były oczekiwania związków i standardy obowiązujące w UE?
Być może dobrym rozwiązaniem byłoby przyjęcie regulacji, zgodnie z którą pracownicy mogliby kierować żądania wobec pracodawcy, organów władzy bądź administracji publicznej lub innego podmiotu, który jest kompetentny do podejmowania decyzji w sprawach stanowiących przedmiot sporu. Niezbędne jest również określenie trybu organizacji strajku solidarnościowego akcesoryjnego.
@RY1@i02/2012/238/i02.2012.238.18300060f.802.jpg@RY2@
Fot. Materiały prasowe
dr. Małgorzata Kurzynoga, Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego
Rozmawiał Tomasz Zalewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu