Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Odwołania należy składać przeciwko aktualnemu, a nie przyszłemu pracodawcy

17 grudnia 2009

Pracownik likwidowanej firmy, który domaga się odszkodowania z powodu nieuzasadnionego rozwiązania umowy o pracę, powinien wnieść żądanie do sądu przeciwko pracodawcy, który dokonał wypowiedzenia. Nie może nim być pracodawca, który ma dopiero przejąć zadania likwidowanego zakładu.

Powyższą tezę można wywieść z wyroku Sądu Najwyższego z 2 grudnia 2009 r. (I PK 109/09). Orzeczenie to zapadło na tle następującego stanu faktycznego.

W urzędzie marszałkowskim zarząd województwa postanowił zlikwidować gospodarstwo pomocnicze. Likwidacji dokonano od kwietnia do końca lipca 2008 roku. Zgodnie z uchwałą wydaną na podstawie art. 27 ustawy o finansach publicznych składniki majątkowe i zadania likwidowanego gospodarstwa przejął zarząd dróg wojewódzkich.

W tym czasie z powodu likwidacji pracodawcy (art. 411 k.p.) gospodarstwo pomocnicze wypowiedziało Bożenie S. umowę o pracę. Wypowiedzenia nie mógł dokonać zarząd dróg wojewódzkich, bo w dniu podjęcia decyzji o wypowiedzeniu umowy nie stał się jeszcze następcą prawym likwidowanego zakładu. Został nim dopiero po zakończeniu całkowitej likwidacji firmy.

Od wypowiedzenia Bożena S. wniosła do sądu rejonowego pozew przeciwko zarządowi dróg wojewódzkich. Domagała się odszkodowania za niezgodnie z prawem rozwiązanie umowy o pracę. Ten uznał, że odwołanie od wypowiedzenia zostało wniesione przeciwko niewłaściwemu pracodawcy. W ocenie sądu powinno być nim gospodarstwo pomocnicze, a nie zarząd. Sąd uznał, że w związku z tym został przekroczony siedmiodniowy termin na wniesienie odwołania od wypowiedzenia.

Od wyroku zwolniona pracownica odwołała się do sądu okręgowego. W ocenie sądu zarząd dróg wojewódzkich stał się następcą prawnym gospodarstwa pomocniczego, ale dopiero kilka miesięcy po wniesieniu przez Bożenę S. odwołania od wypowiedzenia umowy. Sąd wskazał też, że w trakcie postępowania mogła się ona domagać dopozwania gospodarstwa pomocniczego, choć i tak byłoby to nieskuteczne, bo upłynął siedmiodniowy termin na wniesienie odwołania od wypowiedzenia do właściwego pracodawcy. Sąd okręgowy oddalił więc żądanie Bożeny S.

Następnie jej pełnomocnik wniósł skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Uzasadniał ją tym, że Bożena S. miała ukończone 57 lat i mogła nadal pracować w zarządzie dróg wojewódzkich, który przejął zadania gospodarstwa pomocniczego. Stwierdził też, że jeśli zadania likwidowanego zakładu zostały przekazane innemu zakładowi, to w trybie art. 231 k.p. powinno nastąpić przejęcie również jego pracowników. Ponadto pełnomocnik wskazał, że nie jest naruszeniem wniesienie pozwu przeciwko przyszłemu pracodawcy, jeśli zarząd dróg wojewódzkich został następcą prawnym podczas trwania procesu.

Zdaniem SN odwołanie od wypowiedzenia umowy o pracę należy składać przeciwko aktualnemu, a nie ewentualnemu pracodawcy, który mógł, ale wcale nie musiał, stać się następcą prawnym. Podkreślił, że zwolniony pracownik powinien składać odwołanie do sądu pracy przeciwko pracodawcy, który dokonał wypowiedzenia. Wskazał też, że w dacie składania przez zwolnionego pracownika pozwu miał on jednego pracodawcę, którym było gospodarstwo pomocnicze. Nie ma też znaczenia to, że zobowiązania likwidowanego zakładu zostały przejęte przez zarząd dróg wojewódzkich w trakcie trwania procesu. Sąd Najwyższy zauważył również, że Bożena S. nie domagała się przywrócenia do pracy, ale jedynie odszkodowania. A w przypadku likwidacji zakładu pracownikowi nie przysługuje ochrona stosunku pracy na podstawie art. 39 k.p. Podkreślił, że przekroczenie terminu jest dostatecznym uzasadnieniem do nieuwzględnienia wysuwanego żądania o odszkodowanie. Sąd oddalił więc skargę kasacyjną.

Oprac. Artur Radwan

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.