Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo pracy

Ciąża to nie powód, by odbierać funkcję

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Po naszym tekście o ciężarnej kobiecie, której odebrano funkcję i dodatek do wynagrodzenia w ministerstwie odbędzie się kontrola inspekcji pracy. Co konkretnie powinno być skontrolowane?

Powody, dla których kobiecie zabrano funkcję. To jest klucz do stwierdzenia, czy doszło do dyskryminacji. Jeśli nie było innych podstaw poza tą, że kobieta zaszła w ciążę, to takie zachowanie jest ewidentną dyskryminacją.

Dowieść, że przyczyną odebrania urzędniczce funkcji było co innego niż ciąża. Bo odebranie funkcji tylko ze względu na ciążę to dyskryminacja. Mamy przecież w rządzie przykłady kobiet, które do ostatnich dni przed rozwiązaniem doskonale pełniły swoje obowiązki. Choćby odpowiedzialna za reformę emerytur była wiceminister pracy Agnieszka Chłoń-Domińczak.

Nie. Ciąża nie może być przesłanką. Chyba że mówimy o szczególnych przypadkach, np. kiedy kobieta pracuje fizycznie i wykonywanie dotychczasowych zadań mogłoby się dla niej stać niebezpieczne. Wtedy można jej zmienić zadania na mniej obciążające. Ale jeśli mówimy o kobiecie, która wykonuje pracę umysłową, jest urzędniczką, to o czymś takim nie może być mowy.

Dzięki unijnym dyrektywom mamy w Polsce przepisy, które powodują, że to nie ofiara dyskryminacji musi udowodnić, że była dyskryminowana, ale pracodawca, że nie dyskryminował. Kobieta musiałaby tylko zgłosić dyskryminację. A Ministerstwo Pracy musi się bronić i przedstawiać dowody, że wszystko było w porządku.

Takie tłumaczenie jest zupełnie absurdalne. Czy gdyby prócz zwolnienia kobieta nie przedstawiła też zaświadczenia o ciąży, to też powołano by kogoś na jej miejsce? Przecież to idiotyczne. Na tej zasadzie za każdym razem, gdy pracownik zachoruje albo pójdzie na urlop, to na jego stanowisko trzeba by powoływać kogoś innego! To oczywiste, że kiedy pracownika przez jakiś czas nie ma, wtedy ktoś inny wykonuje jego obowiązki. Ale nie ma mowy o tym, żeby od razu formalnie mianować kogoś na jego miejsce. Opisana przez was sytuacja to skandal. Tym bardziej że dzieje się w Ministerstwie Pracy.

@RY1@i02/2009/213/i02.2009.213.000.007b.001.jpg@RY2@

Roman Wieruszewski

Marek Matusiak

*, profesor prawa, pracownik Instytutu Nauk Prawnych PAN

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.